VELUX 5 OCEANS: Chris Stanmore-Major czwarty i ostatni na mecie regat

0
359

Jacht Spartan minął metę 24 stycznia o godzinie 07.25 rano czasu lokalnego (19.25 polskiego czasu), po 39 dniach, 9 godzinach i 25 minutach spędzonych na morzu. Chris Stanmore-Major po raz drugi w tym wyścigu zajął czwartą lokatę w porcie etapowym.

Po zacumowaniu jachtu i zejściu na ląd 33-letni żeglarz z Cowes wzniósł toast kieliszkiem szampana za Belga, Christophe’a Bullensa, który musiał wycofać się z wyścigu. Stanmore-Major powiedział: „Bardzo się cieszę, że już tu jestem. Ten etap był dla mnie naprawdę bardzo ciężki, było raz lepiej, raz gorzej. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia uświadomiłem sobie, że mam problem z zasilaniem i że w ciągu jednego dnia zużywam zapas paliwa, który powinien wystarczyć mi na tydzień. Kiedy zbliżyłem się do Tasmanii i widziałem już brzeg i jakieś łódki, było wspaniale. Przy podejściu do Wellington byłem już bardzo blisko, miałem nadzieję, że w ciągu kilkunastu godzin będę w porcie, ale potem przyszedł sztorm, 45-50 węzłów i musiałem jeszcze poczekać. Ale jestem już w porcie, teraz świeci słońce, jest wspaniała pogoda, dużo ludzi i mam wrażenie, że to wszystko, z czym miałem do czynienia przez ostatni tydzień w ogóle się nie wydarzyło.”

Tłum ludzi witał Brytyjczyka na kei Queens Wharf. CSM nie miał łatwego rejsu, tak samo jak i pozostali zawodnicy, w tym Polak Zbigniew Gutek Gutkowski, którego jacht Operon Racing przechodzi teraz w Wellington kompleksowy przegląd techniczny.

Pokonanie liczącej 7000 mil morskich trasy z Kapsztadu w Afryce Południowej do Wellington w Nowej Zelandii zajęło wszystkim żeglarzom więcej czasu niż się spodziewano. Stanmore-Major nie tracił jednak humoru, choć musiał zmagać się nie tylko z żywiołami i zmienną pogodą na Oceanie Południowym, ale również z kłopotami technicznymi, w tym z brakiem zasilania. Z powodu zużycia akumulatorów musiał bardzo oszczędzać energię, gdyż nie miał dość paliwa, aby ładować baterie tyle czasu, ile było potrzeba. Brak zasilania to na jachcie regatowym jeden z najpoważniejszych problemów, gdyż oznacza brak możliwości używania autopilota oraz wszelkich urządzeń nawigacyjnych. To z kolei stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa jachtu i zawodnika. Z tego względu Stanmore-Major wybrał drogę blisko brzegów Australii i przez cieśninę Bass Strait, a potem przez Morze Tasmana i cieśninę Cooka. Gdyby zasilanie całkowicie przestało działać, mógłby samodzielnie dopłynąć do najbliższego lądu lub wezwać pomoc. Nie chciał się jednak zatrzymywać i postanowił dotrzeć do celu o własnych siłach, ale przeszkodziła mu najpierw długa cisza, a potem silny sztorm. Udało mu się jednak ukończyć etap zanim całkowicie skończyło się paliwo i żywność, choć zużył wszystkie posiadane zapasy.

Teraz będzie miał niecałe 2 tygodnie na przygotowanie Spartana do kolejnego etapu, który rusza już 6 lutego z Wellington do Punta del Este w Urugwaju i będzie równie trudny, gdyż trasa wiedzie przez nieprzyjazne wody wokół przylądka Horn.

Wyniki 2 etapu regat:

1.    Brad Van Liew (USA), Le Pingouin: 30 dni, 9 godzin, 49 minut (16 stycznia 2011)

2.    Zbigniew “Gutek” Gutkowski (POL), Operon Racing: 31 dni, 8 godzin, 27 minut (17 stycznia 2011)

3.    Derek Hatfield (CAN), Active House: 32 dni, 17 godzin, 0 minut (18 stycznia 2011)

4.    Chris Stanmore-Major (GB), Spartan: 39 dni, 9 godzin, 25 minut (25 stycznia 2011)

 

Komentarze