Uratuj Polonusa – „I still haven’t found what I’m looking for…”

0
433

17 lis 2015,

Noooo, dzisiaj aż furkotało od roboty na jachcie. Janusz z Marcinem prowadzili prace archeologiczno-górnicze przy odkopywanio-podkopywaniu Poldka, z myślą o wsunięciu konstrukcji unoszącej jacht w kosmos, Basia fedrowała, że hej. W przerwach podziwialiśmy pływanie synchroniczne wielorybków. Uzyskaliśmy bogatą kolekcję zdjęć płetwalowych wywiniętych ogonów…

Seba ruszył z elektryków, kolejne gorące pozdrowienia dla Maara padały co i rusz…

Ja się doktoryzuję z instalacji wodnych, bo chłopcy z Bazy Sokołowskiej zutylizowali nasz syfon i odpływy zlewowe. Próbujemy odnaleźć różne różniste rzeczy. Wewnątrz mamy szansę na muzyczkę, a utwór, który najlepiej pasuje do konwencji, to U2 „I still haven’t found what I’m looking for”

Sajmon

20 list 2015

Relacja później. Jestem na jachcie brak zasięgu. Elektryka ogarnięta. Silnik w weekend. Stop. Pozdrawiam.

Seba i Sajmon.

obraz nr 1

Polonus z lotu ptaka

20 lis 2015,

Urwałem się z jachtu na chwilkę, żeby liznąć cywilizacji. Zamarzył mi się prysznic. Super się pracuje spędzając całą dobę na jachcie. Fajnie było uczestniczyć w pracach elektrycznych. Sebuś skórnik się na tym naprawdę zna. Wymienione są wszystkie kable które miały szanse stać zeszłego roku pod wodą. Zamontowane są rozdzielnie 12 i 24 V. TABLICA nówka sztuka, założona! Do jutra gotowe będą nowe kable do rozrusznika i alternatorów. W weekend cała uwaga skupia się na silniku!

Janusz z Basią i Marcinem, walczą z podporami, podnośnikami, z konstrukcją. Mają cholernie ciężką robotę, cały czas na mrozie, na wietrze. Oni pewnie lepiej opiszą swoje dzieło, więc ja się nawet nie podejmuje, ale wygląda to poważnie, a wczoraj jacht uniósł się próbnie o 2, 3 cm!

Ja to co potrafiłem, albo czego Seba mnie nauczył, to udzielałem się przy pomocy z okablowaniem, a w tle, zregenerowałem, źle powiedziane – zrekonstruowałem instalację rozprowadzającą do webasto, zrewitalizowałem jachtowy kibelek morski (działa jak nowy), zasilikonowałem na wszelki wypadek wszystkie, choć podciekało tylko jedno okienko w messie. Staram się teź zarządzać, porządkiem i estetyką, bo o wiele lepiej i wydajniej pracuje się w uporządkowanej przestrzeni. Basia jest dzielna niesłychanie! Bez względu na pogodę przynosi nam co dzień termosy z obiadem! Tyle tylko, że wczoraj dostała obstawę, bo kierownik bazy stwierdził, że w taką pogodę, nie wypuści jej na pewną zagładę 😉

Bardzo pozytywne energetyczne te ostatnie dni. Trzymajcie kciuki, żeby dalej dobrze szło!

Sajmon

21 listopada 2015

W skrucie co robimy przy kilu: Wiadomo że kil jest cały zasypany miejscową glebą w którą w okresie lata (zeszłego) naciekała woda .przyszła jesień i zima i – 40 stopni i to trochę stwardniało. Aby jacht podnieść i zamontować pod nim już gotowe przygotowane tu na miejscu łożo-sanie musimy podnieść bez dźwigu kadłub o .. 1,3 metra .W tym celu zbudowaliśmy dodatkowe podpory i za pomocą hydraulicznych podnośników 15 i 20. tonowych chcemy po centymetrach wyciągać jacht z ziemi .

Aby też je (te podpory) wsunać pod jacht przez dwa dni rozkuwaliśmy glebę młotowiertarką i łomem . Po zamontowaniu wszystkiego była próba i … 35 ton udźwigu miażdży drewno a jacht drgnął …. 2 cm . Teraz okuwamy (przecie jam Kowal) końce stalą – drewno tylko stanowi wypełnienie. Alternatywą będzie uruchomienie nagrzewnic olejowych do rozgrzania gruntu …

Janusz

Działamy wielotorowo. Basia i chłopaki – Marcin z Januszem, poszli poeksperymentować, popróbować ruszyć Polonusa z posad. Marcin dospawał dodatkowe stalowe obejmy na drewniane łoże, bo podnośniki zaczęły „wtapiać się” w drewniane łoże. Za jakiś czas, wiatr i mróz powinien skłonić chłopaków do przerwy, poproszę Janusza o parę słów relacji z dzisiejszych działań.
Seba dzisiaj ładuje akumulatory i gromadzi ciepło wewnętrzne, które przyda nam się w trakcie prac silnikowych. Cały czas jestem pod wrażeniem prac elektryczno kablowych. Zapomniałem zrobić zdjęcia, przecudnej urody tablicy rozdzielczej.

Basia i nasi górnicy zrobili dzisiaj potęga robotę! Odsłonili kil od sterburty. Janusz rozmawiał, na temat poważnej dmuchawy jaka jest tutaj gdzieś w bazie. Trzeba będzie, odnaleźć spróbować uruchomić i podgrzać glebę. Niestety prognozy pogody na najbliższe dni są mało zachęcające…

Sajmon

22 listopada 2015

 
Jak na niedzielę przystało poszlismy na działaczkę z łopatami i łomami. Po podparciu prawej burty listewkami 12×12 cm usuneliśmy górkę zamarzniętej ziemi z kamieniami popierającą kadłub odsłaniając częściowo kil aby oddychał i lekko odtajał jutro spróbujemy wyprostować kadłub jak się uda to kil uzyska luz a to połowa sukcesu gdyż wtedy można będzie podnosić i podsuwać łożo-sanki .
Dzielnie pomagał nam Adam z grupy Monika -tej od zdjęć lotniczych – dzięki wielkie !!!
Janusz
 
Wraz z delegacją 40 Wyprawy odwiedziliśmy z Basią gościnny pokład A.R.A. Suboficial Castillo, którego oficerowie i kapitan oferują swoją pomoc w naszym przedsięwzięciu.
 
Niedzielne popołudnie zrobiło się niesłychanie bogate w wydarzenia. Nie tylko rozpoczął się Antarktyczny turniej ping-ponga, ale również mocnym punktem dnia była wizyta załogi Castilo. Przybył Kapitan i chyba ze dwudziestu argentyńskich marynarzy. Było bardzo sympatycznie, wesoło. Część załogi pamięta doskonale zeszłoroczną akcję polonusową.
Sajmon

Komentarze