Arek Rejs – Frauscher 1414 Demon na Majorce

0
363

 

Najwyraźniej, mam lekkie opóźnienie z raportami z kolejnych testowych podróży. Spróbuję to jakoś nadrobić, chociaż łatwo nie będzie, bo kolejne artykuły czekają na napisanie.
Przez kilka ostatnich lat, zaraz po testach Jeanneau, jechałem na testy jachtów kolejnej francuskiej stoczni, Beneteau. W tym roku, zanim dotarłem na imprezę Beneteau, udało mi się zrobić jeszcze testy dwóch innych jachtów. Pierwszym był najnowszy Frauscher 1414 Demon.
Kiedy kilka lat temu zaczynałem moją przygodę z jachtami motorowymi, stocznia Frauscher była jedną z pierwszych, która zaufała moim wątpliwym jeszcze wtedy umiejętnościom motorowodnego sternika. Pojechałem wtedy do Gmunden w Austrii, gdzie mieści się siedziba firmy, zwiedziłem stocznię, popływałem 2 czy 3 modelami ich łodzi, które już zostały zastąpione nowszymi jednostkami i od tej pory staram się nie odpuszczać kolejnych premier tej stoczni. Te kilka lat temu, największą łódką Frauscher była 9-metrowa 909 Benaco, która przy pozostałych 6-7 metrowych modelach wyglądała jak ogromny jacht. Kilka lat później w austriackich Alpach powstała 1017 GT. Myślałem, że to jest granica możliwości stoczni Frauscher, jeżeli chodzi o rozmiar budowanych łodzi, bo gdzie, jak i po co w Alpach budować coś większego? 
Myliłem się, rodzina Frauscherów lubi zaskakiwać, a przy tym dobrze się bawi. Na tegorocznych targach w Dusseldorfie Frauscher zaprezentował nowy jacht, 1414 Demon. Dzięki zorganizowanej przez stocznię imprezie, miałem okazję popływać nowym jachtem na testach na Majorce.

 

 
Przy 1414 Demon pozostałe łodzie Frauscher wyglądają niemal jak jego tendery. 14 metrów, to już kawał łódki! W kokpicie kanapa i dziwnych kształtów składany stół z uchwytami na napoje i chłodziarką wina. Pod kanapą garaż na tender, a pod stolikiem barek, wszystko pod ręką. 

To co jednak najbardziej zaskakuje, to kabina Demona. Po zejściu pod pokład dziobowy zaskakuje ogromna przestrzeń. Po lewej mamy ogromną taflę ściany z mrożonego szkła. Za tą ścianą mieści się toaleta, kabina prysznicowa i duża, dwuosobowa kabina armatorska. Jest też kuchnia i długi stół gościnny. Projekt wnętrz jachtu słono kosztował, ale było warto, bo jest naprawdę zaskakująco, a przy tym przestronnie i bardzo wygodnie. Co ciekawe, na Demonie nie ma telewizora i jest on wyposażeniem opcjonalnym. W miejscu, gdzie zazwyczaj montowany jest TV, na Demonie znajduje się obraz patronki jachtu, Alewina, namalowany przez Lilję Bloom. Natomiast standardowym wyposażeniem jachtu jest sprzęt audio. Po co kupować jacht za blisko milion Euro? Przecież nie po to, aby siedzieć na nim i oglądać TV!

 

Testowany na Majorce 1414 Demon był prototypem, napędzanym dwoma silnikami Volvo Penta D6 o mocy 400 KM każdy, jednak dużo większą popularnością cieszą się Demony napędzane mocniejszymi silnikami benzynowymi. Mimo tak „niewielkiej” mocy zapiętej na rufie, nasza łódź lekutko rozpędziła się do prędkości blisko 36 węzłów przy dosyć sporym zafalowaniu. Prędkość maksymalna to jedno, a drugie, to przyjemność prowadzenia tej łodzi. 14 metrów, a chodzi jak 10 albo i mniej! Niby duży jacht, ale zwrotny i szybki jak niewielka sportowa „openka”. A przy tym obsługa skippera pierwsza klasa, lodówka pełna chłodnych napojów orzeźwiających… Testy Frauschera są zawsze niezapomniane;)
Do nowego 1414 Demon mam tylko 3 niewielkie zastrzeżenia, trochę za ciemne szkło owiewki, wibracje laminatu w schowku na odbijacze na prawej burcie i może kolor. Jakoś śnieżna biel nie za bardzo mi pasuje do łódek tej stoczni. 

 

Jeden z klientów zamówił Demona w kolorze metalicznego grafitu z soczysto czerwonymi poduchami tapicerki i silnikami Mercury Racing. Myślę, że do tego egzemplarza łodzi nie będę miał najmniejszych zastrzeżeń.Pełny test Frauscher 1414 Demon (z pomiarami prędkości i spalania) można znaleźć w majowym wydaniu niemieckiego magazynu Bootshandel: http://www.bootshandel-magazin.de 
 

Komentarze