Wywiad z Robertem Bednarczykiem z BRJ – design

0
586

Robert Bednarczyk, pasjonat żeglarstwa, projektant BRJ – design, twórca niepowtarzalnych futurystycznych konstrukcji BRJ 33 i BRJ 35. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

 

Co skłoniło Pana do zajęcia się projektowaniem jachtów?

Jestem żeglarzem. Jestem również architektem, czyli projektantem z założenia. Tak nas wychowują na studiach, że patrzymy na wszystko, co stworzone przez człowieka, zastanawiając się czy jest piękne, harmonijne, funkcjonalne, niejako oceniając architekturę, wzornictwo. Nie trzeba było długo czekać, żebym w miarę doświadczeń żeglarskich zaczął się zastanawiać czy nie można robić piękniejszych jachtów.

Muszę tu powiedzieć, że obecne technologie dają wielkie pole do popisu. Modelowanie i wykonywanie coraz to nowszych kształtów, designu, staje się co chwilę łatwiejsze. Nowe modele jachtów będą powstawały coraz częściej. Myślę, że design jachtowy będzie tak samo dynamiczny jak samochodowy.

Do rzeczy. Chcę być człowiekiem spełnionym zawodowo. Chcę połączyć pasję z pracą. Tylko to daje szansę na prawdziwy sukces. Chcę być szczęśliwy.

Skąd bierze Pan pomysły na kolejne konstrukcje? Plany powstają w wyobraźni czy raczej w trakcie szkiców pojawiają się kolejne rozwiązania?

Inspiracje projektowe są wszędzie. W dziedzinach pokrewnych. W bacznym obserwowaniu trendów designerskich (nie mówię tu tylko o designie jachtowym). Pamiętam również o tym, co było piękne w przeszłości. Wiele dawnych rozwiązań zostało zaniechanych przez modę. Niestety design jachtowy podąża wprost za sportem. Nikt jedna nie zwraca uwagi na to, że jachtowy sport nie ma wiele wspólnego z pięknem (w projektowym sensie). Jachty sportowe projektowane są tak, aby w maksymalnym stopniu wykorzystać możliwości jakie dają reguły pomiarowe.  Design jest tu sprawą drugo lub trzecioplanową. W wyniku takiego postawienia sprawy powstają kopie jednostek sportowych, niekoniecznie ładnych.

Dużo szkicuję. Utrwalam swoje pomysły. Podczas pracy nad jednym projektem pojawia się wiele dobrych dróg. Trzeba wybrać jedną, ale nie wolno zapominać o innych możliwościach. Czasami, kiedy nie ma inspiracji, można ją znaleźć wśród kilkuset bezładnych kresek. Wybrać, zauważyć tę jedną. Potem kiedy już wszystko jest narysowane, powoli odejmuję niepotrzebne elementy. NAJTRUDNIEJ JEST ZROBIĆ COŚ PIEKNEGO W PROSTOCIE. Najtrudniej nie przekrzyczeć projektu…

Od czego zaczyna Pan tworzenie nowego projektu i jakie założenia Panu przyświecają? 

Moje jachty mają być bezpieczne, piękne, wygodne, i szybkie. Kolejność cech, które wymieniłem jest istotna. Rysuję ręczne szkice, pamiętając o funkcjonalności. Projektuję kadłub z układem wnętrza w dwóch wymiarach. Sprawdzam swoje założenia w programach do projektowania kadłubów w 3D. Sprawdzam parametry nautyczne, zmieniam założenia, sprawdzam parametry nautyczne, zmieniam założenia, sprawdzam parametry nautyczne i tak wiele razy. Później jeszcze raz projektuję wnętrze, ożaglowanie. Uszczegóławiam, uszczegóławiam… Tworzę wizualizację, pokazuję. W sposób matematyczny, tak to mniej więcej wygląda. Jestem estetą. Lubię piękne rzeczy i od tego zależą moje wybory.                                                     

Proszę opowiedzieć o gotowych projektach BRJ 33 i BRJ 35. Czy futurystyczny design spełnia jakąś dodatkową funkcję prócz estetycznej?

Powinienem w tym miejscu powtórzyć odpowiedzi dla poprzedniego pytania. Spróbuję inaczej. Projektowanie jest sztuką wizualną. Musiałem narysować coś innego. Musiało to być zaskakujące, nawiązywać do tradycji, być wygodne i efektowne. W innym wypadku nie ma szans, żeby poważnie zaistnieć na tym rynku. Moje jachty są takie, że można je albo pokochać albo znienawidzić. Trudno przejść obok nich obojętnie. Takie miały być. Czy moje jachty są futurystyczne? Sądzę, że są raczej zachowawcze. Proszę mi uwierzyć… można bardziej. Muszę się powstrzymywać. Żeglarze są tradycjonalistami, trzeba o tym pamiętać myśląc o żeglarstwie w sposób biznesowy.

Wykorzystałem w moich projektach, szczególnie BRJ 35, sporo elementów przypominających konstrukcję starych żaglowców. Kochamy je – od czytania przygód Hornblowera zazwyczaj zaczynają się nasze marzenia o żeglarstwie, słuchanie szant je podsyca. Ponad wszystko narysowałem jacht taki, jaki sam chciałbym mieć.

Czy okna w kadłubie spełniają inne funkcje oprócz doświetlenia i umożliwienia oglądania świata z pomieszczenia kabiny? Czy okna na rufie nie służą temu samemu? Czy warto rysować płaski, w pełni funkcjonalny komunikacyjnie pokład? Jestem zmęczony chodzeniem stopa za stopą po zbyt wąskich półpokładach, no i w końcu chciałem mieć światło dzienne w kabinie rufowej. Wreszcie prawdziwa kabina na rufie mojego małego „okrętu”. Czy warto? Myślę że tak. Zostawiam to tym, którzy te jachty oglądają. Obłe burty nawiązują również do starych i podnoszą sztywność konstrukcji. Nie chciałbym się tu rozwodzić. Można o tym przeczytać w polskim Jachtingu, brytyjskim Yachting World, amerykańskim Yachting Times i innych, którzy pisali o moich jachtach. Szukających w tym dziwactwa odsyłam do obejrzenia pierwszego jachtu w Vendée Globe 2013, MACIF – Françoisa Gabarta.

Kiedy będziemy mogli zobaczyć jacht zbudowany w oparciu o Pana projekt?

To jest dobre pytanie! Przyjęta przeze mnie formuła jest trudna. Projektuję jachty takie, jakie chcę a potem szukam na nie klientów. To działa na zachodzie, szczególnie we Włoszech i Wielkiej Brytanii. Ja nadal czekam. Kryzys w tej branży też nie pomaga. Stocznie Tes-Yacht i Rega-Yacht czekają gotowe do pracy nad moimi jachtami. Proponowane przeze mnie jednostki nie kojarzą się z seryjną produkcją, szczególnie BRJ-35. Podsumowując, czekam na armatorów. Czekam również na stocznie, które chciałyby, abym dla nich projektował. Moje projekty odnoszą sukcesy medialne w Polsce i na świecie. Wiem, że jest wiele topowych tytułów, które chcą napisać o moim designie. Czekają jedynie na realizację.

Projektuje Pan jachty na akweny zamknięte. Czy możemy spodziewać się planów jachtów morskich lub regatowych?

Nie jest tak, jak Pani mówi. Moje projekty zostały sprawdzone i spełniają kryteria dla kategorii projektowej „B” (kategoria pełnomorska, do 8 w skali B) wg wymagań Dyrektywy Europejskiej i przepisów PRS. Myślę, że BRJ-35 spełniałby również oczekiwania kategorii A (bez ograniczeń). Mam mnóstwo pomysłów. Myślę o różnych konstrukcjach równie „innych” niż prezentowane obecnie. Jachty regatowe? Nie wiem, może. Nadal myślę, że reguły pomiarowe jachtów regatowych zostawiają zbyt małe pole dla designu. Mnie jednak ograniczenia stymulują.  Jednego jestem pewien, na pewno moje jachty będą szybkie.

Nad czym pracuje Pan obecnie?

Obecnie pracuję nad „idealną jednostką akwenu Morza Śródziemnego”. Wygodny, szybki jacht o długości nie przekraczającej 12 metrów. Tani w opłatach portowych, przystosowany do obsługi przez jednego wprawnego skippera. Będzie „inny” i „tradycyjny”. Morze i żagle powinny być dla wszystkich. Nawet dla tych, którzy wola patrzeć jak inni męczą się przy szotach. Myślę, że to będzie dobry strzał –  zobaczymy co przyniesie przyszłość. Znów go pokażę, może znów zainteresuje żeglarzy.

 

Więcej o projektach BRJ – design na stronie: www.brj-design.com

Redakcja SailBook.pl

Komentarze