Rewolucja godna pierwszych stron!

0
321
Od wyścigu F1H2O w Katarze minął już ponad tydzień. Co nowego przyniosło to pierwsze Grand Prix sezonu 2015?
 

 
Krótko przed startem okazało się, że Alex Carella odchodzi z Qatar Team i przechodzi do silnego konkurenta, którym zawsze był Abu Dhabi Team. Żeby było jeszcze ciekawiej, zespół z Abu Dhabi przeszedł spod opiekuńczych skrzydeł Scotta Gillmana, który przez 13 lat pełnił funkcję menadżera i trenera zespołu, w ręce Guido Cappelliniego. Uzupełnieniem całego tego „burdelu” było wchłonięcie Qatar Marine Sport Federation (QMSF), organizatora zawodów w Katarze i właściciela Qatar Team przez organizację sportową, zajmującą się w Katarze wszystkimi dyscyplinami sportów wodnych. QMSF odpowiedzialna była jedynie za sporty motorowodne. Jedną z konsekwencji takiej fuzji było odejście Szejka Hassana bin Jabor Al-Thani z funkcji Prezydenta QMSF. Zmienił się także zarząd zespołu Qatar Team.
Jak pisałem w poprzednim poście, jeszcze przed wyjazdem na zawody, wszystkie te zmiany wzbudziły wiele pytań o składy teamów, bolidy, którymi popłyną zawodnicy i oczywiście o liczbę zespołów. Na miejscu, w Doha udało się znaleźć kilka odpowiedzi, ale wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Po odejściu Carelli w Qatar Team pozostał tylko jeden zawodnik Formuły 1, Shaun Torrente, natomiast każdy zespół jest zobowiązany kontraktem, pod groźbą kary finansowej, wystawić do startu w każdym GP 2 bolidy klasy F1 i 1 bolid klasy F-4S. Wszyscy zastanawiali się, kto zastąpi 3-krotnego Mistrza Świata w zespole, w którym zdobył te tytuły. Powstało wiele spekulacji, plotek. Tymczasem, ze względu na tak wyjątkową sytuację i zmiany na wyższych szczeblach organizacji w Katarze, promotor zawodów, H2O Racing postanowiła odstąpić na czas tego Grand Prix od egzekwowania kary za brak drugiego zawodnika w zespole Kataru. W barwach Qatar Team wystartował tylko Shaun Torrente, który zwyciężył w tym niezwykle trudnym wyścigu w Doha. Pytanie o ostateczny skład Qatar Team pozostaje nadal otwarte.
 

 
Co więcej, doszło kolejne pytanie, chyba jeszcze ważniejsze, czy zespół Qatar Team przetrwa całą tę zawieruchę? Czy w organizacji, która przejęła QMSF znajdzie się budżet na utrzymanie zespołu na równie wysokim jak w minionych latach poziomie? Shaun w Katarze wystartował na całkowicie nowym bolidzie DAC, a w zapasie, poza treningowymi łodziami, stoi „stary” bolid Carelli z mniej niż rocznym przebiegiem. Lepiej poinformowani mówią, że „będzie dobrze”, ale w logo nowej organizacji znajduje się skuter, żagiel i wiosło, ale nie widać tam linii przypominających bolid F1. To nie wróży najlepiej. 
 
 

 
Nie mogę doczekać się kolejnego Grand Prix i mam nadzieję, że mimo takich przemian, we Francji zobaczymy 2 bolidy w barwach Kataru.
Alex Carella po przejściu do Abu Dhabi Team musiał liczyć się z koniecznością przesiadki z DACa do BABY, którą nie pływał już od kilku sezonów. Wiadomo było, że Guido Cappellini, który jest twórcą DACów zrobi wszystko, aby zastąpić nimi BABY, którymi do tej pory pływał zespół z Abu Dhabi. Ratunkiem okazał się DAC, którym Alex pływał w zeszłym sezonie w wyścigach Endurance w Rouen i Augustowie. Po wprowadzeniu kilku przeróbek, łódź Class 2 Endurance została pomyślnie dopuszczona do startu w zawodach F1H2O. Problem bolidu został rozwiązany, ale pozostawało znalezienie drugiego zawodnika do obowiązkowej drugiej łodzi. Po zwolnieniu Scotta Gillmana z funkcji menadżera, wraz z nim z zespołu odeszli jego zawodnicy, Ahmed Al Hameli i Thani Al Qamzi, którzy byli bardzo blisko związani ze swoim trenerem. Krążyły pogłoski, że Thani dał się przekonać i wystąpi w barwach Cappelliniego. Jeszcze dzień przed pierwszym zaplanowanym treningiem na drugim bolidzie zespołu Abu Dhabi widniało nazwisko Al Qamzi. Tymczasem Guido, 11 godzin przed rozpoczęciem zawodów wyciągnął królika z kapelusza i do drugiego bolidu Abu Dhabi Team posadził, debiutującego w tej klasie Włocha, Davida Del Pin.
 

 
Mogłoby się wydawać, że już wszystko jasne, poza pewnymi niewiadomymi w zespole Kataru. W Abu Dhabi Team startuje Alex i David, do Kataru pewnie ktoś dołączy w kolejnym GP, wszystko wraca do normy.
Tymczasem w układance pozostaje jeszcze wolny klocek, Scott Gillman, który nie zamierza kończyć swojej przygody z F1H2O! Okazuje się bowiem, że Abu Dhabi było właściwie tylko głównym, tytularnym sponsorem zespołu, należącego do Scotta Gillmana, Gillman Racing. W związku z tym, Abu Dhabi Team musi teraz podpisać nowy kontrakt lub startować jako niekontraktowy zespół, co wiąże się z dużo większymi kosztami. Natomiast Scott musi, zgodnie z zapisami kontraktu, wystawić pełny zespół, czyli 2 bolidy F1 i 1 bolid F-4S. Również w tym wypadku, H2O Racing odstąpiła od nałożenia kary na Gillman Racing, który w Grand Prix Kataru wystawił tylko jeden bolid, prowadzony przez Ahmeda Al Hameli. Zespół Scotta wystąpił jako Emirates Team.
 

 
Dzień przed wyścigiem do tych wszystkich niewiadomych doszła jeszcze jedna, czy uda się rozegrać Grand Prix Kataru w wyznaczonym terminie? Silny wiatr i zafalowanie uniemożliwiły zorganizowanie zaplanowanych dodatkowych treningów, zmusiły też do odwołania pierwszego wyścigu klasy F-4S. Następnego dnia warunki nie uległy poprawie i niemożliwe było rozegranie wyścigu kwalifikacyjnego. Sędziowie  z organizatorami podjęli decyzję o przeniesieniu wyścigu kwalifikacyjnego na następny dzień, to jest na dzień wyścigu, na godzinę 8 rano. Poranny wyścig o Pole Position udało się rozegrać bez większych trudności. Shaun Torrente pokazał, że bardzo dobrze czuje się na niespokojnej wodzie i wyprzedził o blisko sekundę aktualnego Mistrza Świata, Philippe Chiappe.
 

 
Po kwalifikacjach, pogoda ponownie przestała sprzyjać organizatorom. Odwołano drugi wyścig F-4S i już zaczęto szukać planu B na rozegranie GP w późniejszym terminie lub jego skróconej wersji. Ostatecznie, sędziowie podjęli decyzję o rozegraniu wyścigu w zaplanowanym terminie, jednak postanowiono rozpocząć wyścig od startu lotnego. Było to jedno z ciekawszych Grand Prix, jakie ostatnio oglądałem, niestety zakończyło się żółtą flagą. Na 22 okrążeniu Sami Selio po wyprzedzeniu Erika Stark i Ahmeda Al Hameli wbił się w falę i zderzył z czarnym bolidem Emirates Team. Zawodnikom nic się nie stało, ale łodzie uległy poważnym zniszczeniom. Po tej kolizji sędziowie wraz z organizatorami zdecydowali ukończyć wyścig pod żółtą flagą, nie chcąc ryzykować życia i zdrowia zawodników.
 

 
Wiem, że wiele osób oglądających to GP było bardzo niezadowolonych z takiego zakończenia walki o podium. Ja również do nich należałem, zwłaszcza że wypadek wydarzył się w takiej odległości, że nie miałem najmniejszych szans na zrobienie zdjęć, a był rzeczywiście wyjątkowo widowiskowy. Później, po wielu rozmowach zrozumieliśmy, że wznowienie wyścigu wiązało się z dużym ryzykiem kolejnej kolizji. Zawodnicy mówili, że nawet płynąc na niskich obrotach za pace boat, często ryli w fale.
 

 
Myślę, że ze względów bezpieczeństwa była to słuszna decyzja, zwłaszcza, że przewaga Shauna Torrente była tak wysoka, że chyba tylko kolizja lub wyjątkowo poważny błąd byłyby w stanie odebrać mu miejsce na najwyższym stopniu podium.
 

 
Kolejne Grand Prix F1 H2O odbędzie się 28 czerwca w Evian, we Francji. Wtedy być może zobaczymy ostateczne składy zespołów na sezon 2015. Szkoda, że nasz motorowodny sport nie jest tak popularny jak sporty samochodowe czy kopanie kokosa. Gdyby takie rewolucje wydarzyły się w którejś z tych dyscyplin, huczałyby o nich wszystkie magazyny. Tymczasem, musimy się pocieszyć naszą małą sensacją w węższym gronie wybrańców;)
 
 Arek Rejs 

Komentarze