REJS MORSKI OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ INTELEKTUALNĄ 2012 GDYNIA – SVANEKE /BORNHOLM/ – CHRISTIANSO – SZCZECIN – RONNE /BORNHOLM/ – HAMMERHAVEN /BORNHOLM/ – CHRISTIANSO – USTKA – GDYNIA

0
341

 

            Już po raz trzeci z naszą integracyjną załogą wyruszamy na morską przygodę. Z Gdyni startujemy
2 czerwca. Przysłowie mówi: „do trzech razy sztuka”, tym razem osiągnęliśmy wymarzony cel – słoneczną wyspę Danii – Bornholm. Warto było podjąć trud kilkudniowej żeglugi. Bornholm przywitał nas pięknym słońcem i jeszcze piękniejszymi widokami. Po noclegu w porcie Svaneke przepłynęliśmy na maleńkie wyspy Christianso i Frederikso. Wystarczy godzina aby spacerkiem obejść obie wyspy. Jednak niesamowite widoki – osobliwości przyrody i architektury oraz piękna pogoda zatrzymały nas tam do późnego popołudnia.  To miejsce to prawdziwa Perła Bałtyku. Zupełnie jakbyśmy zostali przeniesieni do innego świata.

            Po przepysznym obiedzie przygotowanym przez naszego kuka, niezastąpionego pana Kazia, wyruszyliśmy w dalszy rejs. Naszym celem jest Szczecin, gdzie czekają nas atrakcje Dni Morza i Zlotu  Oldtimerów – najwspanialszych na Bałtyku starych żaglowców.

            7 czerwca zawijamy do portu w Świnoujściu. Po trudach morskiej żeglugi trzeba się odświeżyć
i doprowadzić naszą poczciwą „Zjawę IV” do udziału w świętowaniu. Mycie pokładu, szorowanie mosiężnych kabestanów i knag, klarowanie lin i żagli, sprzątanie pod pokładem – nasi chłopcy mieli co robić. Zmęczeni, nie mieli nawet ochoty na zwiedzanie Świnoujścia. Szybka kąpiel i spać. Koło południa 8 czerwca mijamy budynek Kapitanatu Poru w Szczecinie, gdzie na nasze powitanie rozbrzmiewa hymn państwowy a oficerowie marynarki w mundurach galowych oddają nam honory. Nasi załoganci stali na baczność, a duma z bycia w tym miejscu i czasie aż ich rozpierała. Piękna chwila. Dla takich momentów warto się natrudzić i organizacyjnie,
i żeglarsko. O 15.00 dobiliśmy do nabrzeża przy Wałach Chrobrego w Szczecinie.

            Towarzystwo mamy niesamowite. Repliki średniowiecznych kog z Niemiec: „Lisa von Lubeck”, „Ubena von Bremen”, holenderski żaglowiec „Wylde Swan”, szwedzki „Balic Beaty”, fiński „Joanna Saturna”, polskie żaglowce „Dar Młodzieży”, „Fryderyk Chopin”, „Zawisza Czarny”, „Kapitan Borchardt” i jeden z największych na Bałtyku i w świecie żaglowców, rosyjski 114 metrowy, „Kruzenshtern”. Z wizytą pojawił się największy polski okręt podwodny ORP Orzeł. Oj, było na czym oko zawiesić. A my jako jedyna integracyjna załoga na całej imprezie mieliśmy wstęp i specjalne zwiedzanie większości jednostek. Wieczorem „Biesiada żeglarska” z szantami, okolicznościowymi pamiątkami dla każdej załogi i wystawną kolacją.

            Po całym dniu wrażeń, wcześniejszej kilkudniowej męczącej żegludze i pracy na wachtach wszyscy śpią jak susły do późnego rana. Miłą pobudkę zgotował nam kuk zapachem jajecznicy dochodzącym z kambuzu. Pyszne śniadanie, szybka kąpiel i pakowanie. Już w południe zmiana załogi. Jeszcze zdążyliśmy zwiedzić Zamek Książąt Pomorskich, pospacerować po pięknym Szczecinie, zakupić drobne pamiątki, przywitać naszych zmienników i wyruszamy w drogę do Gdańska. Niestety tym razem lądem… 

            Po tygodniowym rejsie wszyscy uśmiechnięci, trochę podmęczeni, zapewne stęsknieni za domem ale szczęśliwi i pełni wrażeń nawet nie zauważyliśmy jak szybko dojechaliśmy do Trójmiasta.

            W tym czasie nasi zmiennicy uczestniczyli w dalszej części obchodów Dni Morza. Tak jak my zwiedzali żaglowce, byli na koncertach i pokazach sztucznych ogni. W niedzielę, 10 czerwca, wspaniała parada żaglowców na Odrze, pożegnanie z gościnnym Szczecinem – i dalszy etap Rejsu.

            Już następnego dnia docierają do portu Ronne, stolicy Bornholmu. Zachwycające plenery dość szybko pozwoliły wszystkim zapomnieć o trudach morskiej żeglugi. Szybki przeskok do następnego portu na Bornholmie – Hammerhaven. W pobliżu znajdują się największe ruiny średniowiecznego zamku w Północnej Europie. Widoki jak wcześniej zapierają dech w piersi. Zdjęcia nie oddadzą tego co można podziwiać na żywo, ale na pewno będą cenną pamiątką. Wymęczeni zwiedzaniem ze smakiem zjadają obiadokolację i lądują na kojach. Rano pobudka, kilkugodzinna żegluga, głównie na silniku, bo Neptun wyraźnie ich oszczędzał,
i osiągają Perłę Bałtyku – Christianso. Tak jak my byli zachwyceni tym miejscem. Aż nie chciałoby się odpływać… Czas niestety biegnie nieubłaganie. Trzeba wracać do Polski. Po prawie dwóch dniach żeglugi, wreszcie na pełnych żaglach, zawijają do Ustki. Zwiedzają port i latarnię morską. Jest czas na odpoczynek, zakupy pamiątek i lody. Ostatni etap to Gdynia. Docierają do macierzystego portu naszego jachtu „Zjawa IV”, późnym popołudniem 15 czerwca. Powitaniom i opowieściom nie było końca.

            Wspaniała przygoda. Trudy morskiej żeglugi równoważą wspaniałe widoki, szum morza, poczucie wielkiej wspólnoty w załodze. Nasi chłopcy doskonale radzili sobie zarówno z niedogodnościami na łajbie jak i ze swoimi ograniczeniami. Niejednokrotnie zaskakiwali nas swoim poczuciem odpowiedzialności, gdy w nocy albo o świcie trzeba było stać na wachcie. Swoim poczuciem humoru nie raz dodawali sił całej załodze.

            Jeszcze raz udowodniliśmy, że nie powinno się izolować i tworzyć oddzielnego świata osób niepełnosprawnych. W środowisku, które ich otacza stwórzmy warunki aby radośnie i zwyczajnie BYLI a ONI pokażą, że potrafią. Tak jak pokazali na naszym REJSIE.

            Najlepszą recenzją tego co przeżyliśmy jest wypowiedź jednego z uczestników rejsu. „Podobały mi się przepiękne widoki na morzu- mówi Mateusz Bagiński, uczeń SOSW w Żukowie- sterowanie, zlot żaglowców w Szczecinie. Piękne były tez wyspy, które odwiedziliśmy: Bornholm i Christianso. Odwiedziliśmy kilka  portów, poznaliśmy wielu ludzi, zwiedziliśmy żaglowce z różnych krajów, zobaczyliśmy, jak wygląda życie w innych miejscach.  Przeżyliśmy i sztorm i słabsze wiatry. Wiele się nauczyliśmy. Bardzo miło wspominam rejs oraz żeglarzy, którzy uczyli nas żeglować. Cieszę się, że mogłem popłynąć w taki rejs”,

            Serdeczne podziękowania Wszystkim Ludziom i Instytucjom Dobrej Woli, które pomogły Stowarzyszeniu w zorganizowaniu po raz kolejny takiego Rejsu.

 Z żeglarskim pozdrowieniem! A – hoj!!!

Jednym z wspierających ten rejs był Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski

 

 

Janusz Jabłonka, Jacek Sołtanowicz

 

Komentarze