REJS 50lecia TRÓJKI – Kuba Strzyczkowski na Atlantyku

0
361

18 października 2012 roku, o godzinie 09.30. jacht Delphia Trójka z 5-cio osobową załogą, pod dowództwem kapitana Darka Pękali opuścił gościnny port jachtowy w Breście i skierował się długim przesmykiem w kierunku zatoki Iroise, obierając kurs na Biskaje. Wiatr 23-28 w. z południa. Następny port – Porto w Portugalii. Dystans ok. 520 Mil morskich (1000 km.) Pobyt w Breście trwał 3 doby i został wymuszony sztormami nad Płn. Atlantykiem i Zatoką Biskajską.

 Przymusowy postój oznacza, że dołączenie do załogi jachtu przez Kubę Strzyczkowskiego, planowane na 19.10.2012 w hiszpańskim porcie La Coruna nie dojdzie do skutku. Nowe miejsce spotkania, wyznaczone przez kapitana Darka Pękalę – to port Vigo w Hiszpanii lub Porto w Portugalii, co nastąpi najpewniej 21 lub 22 października, po czym jacht skieruje się natychmiast w dalszą drogę. Termin przybycia jachtu do Lizbony na spotkanie z dziennikarzami Programu III Polskiego Radia i TVP Info nie jest zagrożony, ale na morzu nie ma łatwych odpowiedzi. „To świetny jacht i doskonała załoga, ale o wszystkim zadecyduje pogoda” – powiedział Kuba Strzyczkowski, który już wkrótce rozpocznie Delphią Trójką swoją wielką żeglarską i dziennikarską przygodę – samotny rejs przez Atlantyk, z Portugalii, przez Wyspy Kanaryjskie w poprzek oceanu. Samotny ale nie sam, bo połączony z słuchaczami – codziennymi relacjami w Trójce.

 Trwającą obecnie druga część etapu technicznego (z Gdańska do Lizbony) „REJSU 50leciaTRÓJKI – Kuba Strzyczkowski na Atlantyku” rozpoczęła się w Cherbourgu – 13 października w sobotę. Kolejna załoga przybyła z Polski po 24 godzinnej jeździe non stop dotarła na pokład jachtu Delphia Trójka – w samo południe. Do Cherbourga jacht doprowadziła załoga kpt. Jarka Kaczorowskiego, która rozpoczęła rejs 1 października w Gdańsku. Odpowiedzialny za obecny etap – skipper Darek Pękala zdecydował, że na wymianę załogi i podstawowe zakupy musiało wystarczyć kilka godzin. Po analizie otrzymanych prognoz pogody zdecydował o jak najszybszym wyjściu w morze aby uciec nadchodzącym niżom. Przez pierwsze 12 godzin po wyjściu z Cherbourga warunki były trudne (silny wiatr zachodni o prędkości do 38 węzłów, ponad70 km/h), ale prognozy nadsyłane przez Partnera Meteorologicznego Rejsu – portal „pogodadlazeglarzy” dawały nadzieje na poprawę. 14 października nad ranem, dokładnie wg prognozy – wiatr zmienił się na znacznie korzystniejszy północno-wschodni. Pozwoliło to na żeglowanie prawym baksztagiem, aż do Quessant (inna nazwa Ushant, francuska wyspa na południowo zachodnim wejściu do Kanału La’Manche). Omijając Ile d’Quessant lewą burtą, kapitan Darek Pękala odebrał ostrzeżenie o nadchodzącym dużym sztormie i zdecydował o wejściu jachtu do Brestu. Zbliżał się niż znad Atlantyku,  a to na samym wejściu do Zatoki Biskajskiej nie wróżyło nic dobrego. Po całonocnej żegludze Delphia Trójka dotarła wczesnym rankiem 15 października do portu jachtowego Du Chateau praktycznie w centrum Brestu, najdalej na zachód wysuniętego dużego portu Francji.

 Brest okazał się świetnym miejscem na przeczekanie złej pogody. Delphia Trójka zacumowała w marinie tuż przed polskim jachtem Prodigy, który właśnie zmierza z Polski do Las Palmas na rajd ARC. Także tego samego dnia do portu wszedł polski jacht JunaII.  Ciekawe, że dokładnie do tego samego nabrzeża, gdzie zacumowała Delphia Trójka – w dniu 7 maja 2012, po okołoziemskim rejsie dookoła świata przybiła siostrzana jednostka, też Delphia typu 40.3, jachtPolska Miedź z kapitanem Tomaszem Cichockim. Port Du Chateau powoli staje się mariną docenianą przez polskich żeglarzy. Atmosfera portu wg załogi była fantastyczna, wśród cumujących łodzi wyróżniał się jacht Bernarda Stamma, który 15.10. o 17.00 wypłynął z mariny kierując się na miejsce startu zaczynających się wkrótce regat Veende Globe. Sam Brest jest jednym z najbardziej znanych portów morskich na świecie, opisanym już w starożytności jako rzymski Gesocribate. W średniowieczu, ze względu na strategiczne położenie walczyły o niego zarówno Bretania jak i Anglia. W czasie I i II wojny światowej był bazą wojenną. Obecnie jest mekką żeglarzy i  dużym portem handlowym oraz bazą francuskich okrętów podwodnych o napędzie atomowym.

 

Brest. Fot. Bartek Modelski, DELPHIA YACHTS

www.RejsKuby.pl

Komentarze