Martyna Konkel – dla mnie kitesurfing nie będzie sportem sezonowym!

0
313

 

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z kiteborderką Martyną Konkel, która mimo, że dopiero niedawno rozpoczęła przygodę z kitesurfingiem już podporządkowuje swoje życie tej dyscyplinie. Trenuje przez cały sezon i z sukcesami startuje w zawodach.

W zeszłym roku rozmawialiśmy na początku roku o Twoich początkach na kite’cie. Mówiłaś o pierwszych skokach, pracy w szkółce i kontuzji z którą się zmierzyłaś. Co wydarzyło się od tego czasu? Jak minął Twój sezon?

Planów było sporo, niektóre zrealizowane, niektóre w trakcie, a jeszcze inne przypadają na ten rok. 🙂 Ale od początku… Styczeń był niefortunnym miesiącem, gdyż w trakcie moich treningów „na sucho” w parku trampolin (z którego mam fajny filmik nakręcony z moim przyjacielem ćwicząc ewolucje skręciłam bardzo poważnie całą nogę (kolano i kostkę), plany na wyjazd przesunęły się na… nie wiem kiedy. Ciężka rehabilitacja, pot i łzy, ale nadal wiedziałam o co walczę. Przy okazji powstał nowy filmik, który pokazuję moją kite’ową reaktywację. Patrzyłam pozytywnie w przyszłość, a konkretnie majową przyszłość, gdzie miał się rozpocząć cykl zawodów Pucharu Polski, no i moje pierwsze starty. Na pierwszej rundzie w Chałupach nie poszło zbyt dobrze, szkwalisty wiatr od brzegu, do tego, zupełnie nowe dla mnie zasady i stres nie przyczyniły się do sukcesu, wylądowałam na 6-tym miejscu.

Czas na Rewę w czerwcu. Niestety były niesprzyjające warunki dla konkurencji damskiej, słaby, graniczny wiatr od brzegu. Po tej rundzie przeprowadzka do Jastarni, a tam już sporo się działo. Ze wspomnianą przeze mnie w poprzedniej naszej rozmowie szkołą Boardrockerz nawiązałam ścisłą współpracę. Umożliwili mi startowanie na jeszcze bardziej profesjonalnym poziomie. Dostałam od nich set latawców (cztery), dzięki czemu mogłam pływać w każdych warunkach. Świetnie mi się pływało na latawcu Slingshot Fuel, który jest nakierowany na freestyle. Do tego moim sponsorem został najlepszy sklep kite’owy, czyli Surfcenter, który wyposażył mnie w moją ulubioną deskę Nobile 50/Fifty idealnie sprawdzającą się przy trikach oraz resztę potrzebnego mi osprzętu. Nad moim zdrowiem i formą fizyczną dzielnie czuwała super ekipa Fizjomed-spa, którzy mocno przyczynili się do bezpiecznego, a jednak ciężkiego wydolnościowo sezonu. Cieszę się, że mogę z nimi współpracować, gdyż wiem, że są to osoby, na które mogę liczyć i znają się na swojej pracy jak nikt inny, za co bardzo im dziękuje.
Od lipca prowadziłam pomiędzy treningami wiele szkoleń windsurfingowych.

W lipcu w Łebie na Ford Kite Cup mieliśmy atomowe warunki, bardzo duże fale i porywisty wiatr sięgający do ponad 40 węzłów, aczkolwiek „wychowywałam” się na trudnych warunkach, więc świetnie poradziłam sobie i wywalczyłam 3cie miejsce w tej rundzie Pucharu Polski. W sierpniu ostatni i decydujący przystanek Ford’a w Jastarni, na którym miałam świetne przejazdy i wsparcie przyjaciół, ale wszystkie dziewczyny walczyły ostro i ostatecznie w całym rankingu z bieżącego sezonu jestem na 5tym miejscu. Nie jest to zły wynik jak na pierwszy rok startowania, a zaledwie 2 pływania, aczkolwiek apetyt na więcej pozostał. We wrześniu nie dałam sobie chwili na odpoczynek i wyleciałam na 3 tyg na Rodos, gdzie skupiłam się na filmowaniu. Z tego wyjazdu powstał film „Vision in Passion”, a na moim fanpage’u https://www.facebook.com/martynakonkelkite/ pokazywałam na bieżąco moje postępy.

 

Od października do grudnia musiałam skupić się na studiach, pracy i był to okres pływania od czasu do czasu, dla fun’u. Aczkolwiek plany na wyjazd w marcu/kwietniu już są. Obecnie przesiaduję trochę w Gdańsku, gdzie przygotowuje się fizycznie na siłowni, a trochę w Karpaczu, gdzie zajmuję się prowadzeniem szkoleń na snowboardzie.

To już twój kolejny sezon. Czy nadal jesteś debiutantką „w branży” ?

Można tak powiedzieć, ponieważ to był dopiero pierwszy sezon startów w poważnych zawodach. Aczkolwiek jestem też już przez sporo polskich kitesurferów kojarzona. Może, m.in. też przez to w jakich okolicznościach i temperaturach pływam. Styczeń na polskich wodach, burza czy grad… hehe, to jedne z pamiętnych akcji 🙂

Styczeń na polskich wodach ?! Nie mogłaś się doczekać sezonu ?

Raczej zdecydowałam, że dla mnie kitesurfing nie będzie sportem sezonowym hehe 😉

Wyjechałam kilka razy w góry na snowboard, aczkolwiek tam zima nie była łaskawa dla sportów zimowych, za to na północy łaskawa dla sportów letnich. Zatoka od strony półwyspu była przez jakiś czas zmrożona, co owocowało snowkite’em (snowboard + latawiec), z czego się mega ucieszyłam, bo tej odmiany tego sportu jeszcze nigdy wcześniej nie uprawiałam. Oczywiście już „pierwsze loty za płoty” 😉 Codziennie obserwowałam ile jeszcze lodu na zatoce i w końcu przyszedł dzień, w którym świetnie wiało, lodu już nie wiele, bo jakieś 10-20m od strony brzegu. Było zabawnie, bo trzebyło przejść po tym lodzie z deską pod pachą i latawcem w ręku, a na lodzie się ślizgało, po czym łamał się i wpadałeś delikatnie do wody. Ale 1,5h w styczniu zaliczone 😉 Było magicznie!!!

Pracujesz w sezonie w szkole windsurfingu i kitesurfingu. Jakie jest zainteresowanie kursami? Kto się na nich pojawia tylko młodzi czy również osoby  w sile wieku?

Szkolenia kite’a są bardzo rozchwytywane i pożądane. W Boardrockerz mamy sprzęt i kwalifikacje by nauczyć dosłownie KAŻDEGO! Gdyż na przestrzeni lat z naszej szkółki wylecieli przeszkoleni kursanci w wieku od 9lat do 70lat.

Jesteś raczej osobą która stawia sobie cel do którego dąży czy dajesz się ponieść wydarzeniom ?

Zdecydowanie stawiam sobie cele. Uważam, że gdy poważnie o czymś myślimy wyznaczenie celu jest niezbędne, dzięki temu wiem co po kolei muszę zrobić, bo osiągnąć to co chce.

Co więc będzie dla Ciebie priorytetem w nadchodzącym sezonie (czytając twoją historię kontuzji to może to żeby się nie uszkodzić 😉  ?

Haha na pewno będę na siebie uważać! Nad czym już pracuje. Robię treningi wzmacniające i stabilizujące na siłowni, czyli szlifowanie formy do pierwszych cieplejszych dni, kiedy będę mogła potrenować trochę freestyle’u. Za priorytet postawiłam sobie sezon obfity w triki i podróże w miejsca, w których będę mogła potrenować jeszcze intensywniej i zakończenie go na wyższej pozycji w tabeli Pucharu Polski.

Będziemy trzymać kciuki za Twoje wyniki w 2016 roku! 
Na zakończenie chciałabym Cię zapytać jako osobę która przecież całkiem niedawno też zaczynała – co byś poradziła osobom które planują w tym roku pierwsze kitowe przygody?

Dużo pozytywnej energii na samym starcie, a odpowiedni instruktor, wiatr i rodząca się zajawka zrobią całą resztę 🙂 Safety first!

 

                                                                         fot. Marcin ‚Suwek’ Suwała

Komentarze