„Dzisiaj Rio w komitywie z Komisją Regatową chciało nas zabić”

0
211

„Dzisiaj Rio w komitywie z Komisją Regatową chciało nas zabić” tak swoją relację ze zmagań w Rio rozpoczęły Agnieszka Skrzypulec i Irmina Mrózek Gliszczyńska. Warunki pogodowe, w których przyszło się ścigać uczestnikom olimpiady zmieniły się drastycznie i dały mocno we znaki. 

„Do 14 czekaliśmy w porcie na wiatr, w końcu zdesperowana komisja ściągnęła nas na wodę, gdzie przywitało nas 0 wiatru. Chwilę później byliśmy już w drodze na ocean, ponieważ tam były dużo lepsze warunki. Po falstarcie generalnym chłopaków zaczął się Armagedon.

W przeciągu 2 min. frontowy wiatr rozpędził się do 35-40 węzłów (8-9B) (dla niewtajemniczonych – 470 utrzymuje się „topem do góry” do ok. 30 węzłów). Profilaktycznie, żeby nie uszkodzić sprzętu, wywróciliśmy łódkę i chciałyśmy przeczekać najsilniejsze podmuchy. Nasz plan nie przewidział jednego: wiatr zaczął się nasilać, fale na oceanie rosnąć, a do zachodu słońca zostało niewiele czasu. W efekcie nie byłyśmy w stanie samodzielnie postawić łódki, a nawet gdy to się udało, za moment wywracała się na drugą stronę.

Z tylu głowy miałyśmy myśl o porzuceniu „Ambasadora” i ewakuacji pontonem do portu. Na szczęście cały czas miałyśmy obstawę pontonu ratowników. Wtedy do akcji wkroczył nasz bohater – Zdzichu!

Wskoczył do wody, przy okazji odpalając kamizelkę ratunkową i wzbudzając nasz wybuch śmiechu, pomógł nam postawić łódkę, następnie posłużył jako balast uwieszając się na wancie i nie pozwalał, żeby łódka znów się wywróciła. W tym czasie my mogłyśmy zrzucić grota i ewakuować się na samym foku do domu.

Niestety: utopiłyśmy spinaker bom, fok i spinaker do wymiany i maszt zgięty. Do tego między jedną a dziesiątą wywrotką mocno oberwało moje kolano, ale na szczęście jest całe. Przeżyłam też kilka małych zawałów serca, gdy w trakcie stawiania – i w ciągu 2 sekund kolejnej wywrotki – kilkakrotnie noga zaplątała mi się w regulacje i szoty spina.

Tak czy inaczej ocalałyśmy. Myślę, że dla każdego z nas była to najtrudniejsza akcja powrotu do domu w całej żeglarskiej przygodzie. Na szczęście cały team POL 11 zachował zimną krew”.

 

fot. ©Juerg Kaufmann go4image.com

Komentarze