Wiatr i woda na wodzie w Gdyni

0
261
W dniach 15-18 sierpnia 2013 r. odbywały się w Gdyni, a dokładniej w jej marinie ósme już Targi „Wiatr i woda na wodzie”. Otwarcia dokonał prezes zarządu firmy będącej organizatorem targów – Murator EXPO Sp. z o.o. – Jacek Oryl. Wybiciem szklanki rozpoczęcie targów obwieścił Zbigniew Stosio – Sekretarz Generalny Polskiego Związku Żeglarskiego. Patronat honorowy sprawował prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. I jak co roku, firmy zajmujące się żeglarstwem, motorowodne, produkujące wyposażenie oraz wszystkie z tą mamy nadzieję coraz bardziej masową rozrywką współpracujące, pokazywały swoje oferty. Można też było wypatrzyć najbardziej odpowiadające żeglarskiemu stylowi życia środki transportu lądowego typu Maserati, łapiące wiatr w granicach 4-5 sekund…, za drobne od 200 tys. Euro. Oczywiście te najpiękniejsze i największe produkcje, niedostępne dla wszystkich zjadaczy chleba, mogły u większości odwiedzających budzić pewną zazdrość, ale i nastrajać do oszczędzania i zakupów w przyszłości… lub zachęcać właścicieli firm do zakupów dla organizacji wyjazdów integracyjnych, na przykład… Wśród oferowanych motorówek, małych jachtów i łodzi również znajdowały się te bardziej przystępne, cenowo w granicach samochodów osobowych i było na czym wzrok zawiesić (znaczy niekoniecznie tylko na łódkach…).
 
Organizatorzy zadbali o program spotkań ze znanymi ludźmi z żaglami związanymi, najmłodsi mogli rozerwać się dodatkowo uczestnicząc w zabawach z muzyką szantową w tle. Chodząc po terenie dało się spotkać i kilka słów zamienić z mistrzem świata w windsurfingu Piotrem Myszką czy też posłuchać przy mikrofonie prowadzonej opowieści morskiej w wykonaniu Zbigniewa Gutkowskiego, posiadacza długiej listy żeglarskich osiągnięć.
 
obraz nr 1

 
Jak woda i wodne sprzęty, tak i funkcjonujące wokół ratownictwo. Przez te kilka dni równolegle odbywały się pokazy ratownicze w wykonaniu Gdyńskiego WOPR-u, prowadzone i omawiane m.in. przez jego prezesa Andrzeja Bełżyńskiego i przy osobistym udziale wice – Sławomira Marcinkowskiego. I jak ważne są działania, pokazy sprawności i treningi takich ludzi, pokazała jedna z akcji, początkowo wyglądająca na pozorowaną, a tak naprawdę okazała się rzeczywistą akcją udzielenia pomocy poszkodowanej w wypadku na Zatoce Gdańskiej. Także jeden z zaplanowanych pokazów został odwołany z uwagi na plażowe występy opisywanych już przez wszystkie media zbiorowo z użyciem rąk, nóg i czego popadnie, broniących kobiecego honoru śląskich „bohaterów” (w sile kilkudziesięciu na jednego…) i zaangażowaniu ratowników przy pomocy poszkodowanym.
 
obraz nr 2

 
 
obraz nr 3

 
 
Odbyły się też, jak i w latach poprzednich pokazy modeli jachtów sterowanych radiem i nawet jakaś …, no, coś między nimi fruwało…
 
obraz nr 4

 
I było kolorowo i przy sprzyjającej pogodzie. Nie mam pojęcia ile łódek czy łodzi zostało sprzedanych, i czy wszyscy wyjechali zadowoleni. Mówią, że tutaj prawdziwy klient przychodzi w wytartych dżinsach, „t-shircie” i w czapce z daszkiem, kładzie sklepową reklamówkę z kasą pod ladą i odjeżdża łódką, ale tak naprawdę nie wiem czy to jest prawda, a mój obiektyw (ani „gwóźdź”) tego nie wychwycił…

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski

Komentarze