Volvo Ocean Race 2014-2015: Dotrzymać kroku!

0
661

 

Płynąć na południe, i to szybko – taki cel przyświeca siedmiu jachtom, które kierują się na południe przez Atlantyk – szerokość spada: 25 °, 26 °, 27 °.

                                                

Płynięcie prosto brzmi całkiem nieźle. Zdaje się, że to nic trudnego po wielu dniach obmyślania strategii, zgadywania i w końcu ślimaczenia się w strefie konwergencji.

Im bardziej spada temperatura, tym goręcej robi się na pokładzie – i jeśli wydaje wam się, że to lajcik, to twarze 66 żeglarzy mówią co innego.

 

„To jak mikroskopijna wersja wielkiego świata – ale wszystko jest zintensyfikowane.” – wyjaśnia nawigator drużyny Vestas Wind, Wouter Verbraak. – „Przechodzisz przez więcej wzlotów i upadków, niż w normalnym życiu.”

 

„Dzisiaj jest nerwowo.” – mówi Ian Walker, kapitan Abu Dhabi Ocean Racing, kiwając w stronę nawigatora, Simona Fishera.  Udało im się odzyskać prowadzenie. – „Ja jestem spięty, SiFi również.”

 

Ci dwaj są przyjaciółmi. Przepłynęli razem tysiące kilometrów, ale to nie sprawia, że jest im łatwiej.

„Znamy wagę niektórych decyzji.” – dodaje Ian. – „Płynęliśmy zachowawczo, staraliśmy się nie ryzykować. To dało nam dobrą pozycję, ale wciąż musimy walczyć o każdą milę. Jeśli musimy wykazać się w wyścigu, to nastąpi w ciągu najbliższych dni.”

 

Właśnie to zaprząta im głowy – skupienie. Zapomnij o Cape Town. Kiedy płyniesz w przeciwnym kierunku, musisz zapomnieć – inaczej być zwariował.

 

„To nie jest przyjemne doświadczenie.” – przyznaje nawigator drużyny Brunel, Andrew Cape tuż po tym, jak ostatniej nocy jego zespół wykonał zwrot przez rufę na zachód – jeszcze dalej od miejsca przeznaczenia. – „To powoduje straty, ale cóż zrobić, takie są zasady gry.”

 

Kapitan Bouwe Bekking dodaje: „Instynktownie chcesz płynąc bezpośrednio tam, ale w końcu byśmy na tym ucierpieli. To oczywiste, choć nie jest miłe. Po prostu trzeba przez to przejść.”

 

Na południu jest zimno. Naprawdę zimno. Dlatego są wytyczne, aby flota nie płynęła dalej na południe niż do  42 ° ze względu na niebezpieczne obszary pełne gór lodowych.

Carolijn Brouwer z drużyny SCA, która płynęła tamtędy w edycji 2001-2002, mówi: „Zawsze powtarzam, że gdyby tam było cieplej, powiedzmy 20 ° C, to każdy by tam płynął. To najlepsze warunki do żeglowania, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia.”

                                        

„Kiedy płyniesz, zawsze znajdzie się coś, czego można żałować.” – przyznaje Charles Cauderlier mrużąc oczy w słońcu. Na jego twarzy maluje się frustracja i rozczarowanie. – „Dziś rano popełniliśmy największy błąd w naszym życiu. Byliśmy na dobrej pozycji, przed zespołem Alivedica i zrobiliśmy zwrot przez rufę. W ciągu dwóch godzin straciliśmy 40 mil, całkiem bez sensu.”

 

Kiedy 66 światowej klasy żeglarzy daje z siebie wszystko przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, błędy się zdarzają – bo mylić się jest rzeczą ludzką. „To ryzykowna gra – ale zajmie sporo czasu, zanim zaakceptuje się błędy.” – kontynuuje Charles. – „Razem z Pascalem pracujemy nad nawigacją – nie zawsze się zgadzamy, ale wykorzystujemy nasze doświadczenie, naszą intuicję. Niewiele brakowało, a byśmy nie popełnili tego błędu, a jednak to zrobiliśmy. Vestas zrobili ten sam manewr, ale lepiej na tym wyszli.”

 

Na duńskim jachcie nawigator Wouter Verbraak dzieli się spostrzeżeniami z Tomem Johnsonem: „Płyniemy 6 węzłów szybciej, niż Brunel, według ostatnich danych!” – uśmiecha się, szturchając kolegę.

 

Członek hiszpańskiej drużyny Mapfre, Nico Lunven, siedzi patrząc ponuro na pokład.

„Co się stało z twoją twarzą?” – dokucza mu reporter pokładowy, Francisco Vignale. Żeglarz nieśmiało odwraca się do kamery, pokazując twarz ogoloną do połowy. „Próbowałem się ogolić, ale moja golarka już nie działa.” – wyjaśnia. – „Nie potrzebnie w ogóle zaczynałem, to był błąd.”

 

Faktycznie, to zabawne, ale incydent z golarką Nico może mieć związek z tym, który wydarzył się w nocy. „Wybuchła rura”. – pisze Francisco – „Do jachtu wdarło się około 450 litrów wody. (…)Po półtorej godziny okazało się, że rura jest uszkodzona. Na szczęście woda nie dostała się do silnika, ani systemów elektrycznych.”

Ale to nie koniec. Rano okazało się, że moc baterii spadła poniżej 30% i muszą być natychmiast naładowane. „Mamy wszystko wyłączone, satelity, komputery, światła, GPS.” – kontynuuje Francisco. – „Michel i Iker nie mogli znaleźć źródła problemu i wydawało się, że będziemy musieli udać się na ląd. Potem okazało się, że możemy je ładować, ale pojedynczo. To może mieć coś wspólnego z tym incydentem z wodą.”

 

Póki co katastrofa zażegnana. Pomimo kłopotów i tego, że znajdują się 150 mil za Dongfeng, kapitan Iker Martines nie traci pewności siebie – wie aż za dobrze z poprzedniej edycji, kiedy płynął na jachcie Telefonica, że następne kilka dni to niemal ruletka.

„Wszystko się może teraz zdarzyć. Ważne, aby iść na południe i załapać się na nadchodzący obszar niskiego ciśnienia. To jest jak z pociągiem, musimy zapłać się na ten sam, co pozostali.”

 

Na zimny front, wiejący z zachodu, flota prawdopodobnie natknie się w piątek po południu. Ale czy tak będzie, to się jeszcze okaże.

„Takiej walki, jak ta, dawno nie widziałem podczas VOR.” – uśmiecha się Charles. – „Jeszcze prawie 3 000 mil do zrobienia, a my musimy walczyć o każdy kilometr.”

 

30 października, godz. 17.33 naszego czasu:

 

Abu Dhabi Ocean Racing     

Team Brunel  

Team Vestas Wind    

Dongfeng Race Team

Team Alvimedica      

Team Mapfre

Team SCA

 

 

 

Zdjęcia: Yann Riou, Frncisco Vignale

Komentarze