VELUX 5 OCEANS: Pojedynek północ – południe

0
266

Po 27 dniach na morzu i pokonaniu jednego z najbardziej nieprzyjaznych akwenów zbliżają się do celu, ale walka wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.

„Ustalając trasę regat, specjalnie pozostawiliśmy zawodnikom możliwość wyboru” – mówi David Adams, dyrektor regat. „Jest to kolejny test ich umiejętności. Każda opcja ma swoje plusy i minusy. Morze Tasmana bywa bardzo kapryśne, a Cieśnina Cooka niebezpieczna z powodu efektu tunelu, jaki tam powstaje, czyli bardzo silnych wiatrów pomiędzy południową a północną wyspą Nowej Zelandii. Droga od południa jest również trudna – trzeba potem płynąć na północ pod silny wiatr w rejonie Wellington”.

Według map sporządzanych na podstawie danych z urządzeń monitorujących trasę poszczególnych jachtów wygląda na to, że zarówno prowadzący flotę Amerykanin Brad Van Liew, jak i Kanadyjczyk Derek Hatfield zdecydowali się na trasę północną przez Morze Tasmana, a Polak Zbigniew Gutkowski żeglujący od kilku dni niezmiennie na drugiej pozycji prowadzi swój jacht Operon Racing trasą alternatywną, od strony południowej.

Gutek tak mówił o swoich planach w rozmowie telefonicznej dziś rano: „Płynę południową stroną wyspy, czyli będę wchodził do Wellington od strony Oceanu Spokojnego. Brad płynie inaczej, ale ma przewagę 300 mil. Jest mała szansa, że gdybym teraz jechał wykorzystując maksymalnie i do końca możliwości łódki, to bym go złapał, ale ryzyko jest tak duże, że chyba go nie podejmę, szczególnie ze względu na samoster, który nie działa jak trzeba. Rośnie również moja przewaga nad Derekiem, co daje mi większy spokój, więc nie widzę sensu, żeby się narażać i cisnąć do przodu aż tak bardzo. Chcę dopłynąć w całości do Wellington”.

Polak swoją decyzję o wyborze drogi opiera na analizach map pogody, identycznych dla wszystkich zawodników. Każdy jednak jak widać interpretuje dane meteorologiczne trochę inaczej. „Zobaczymy, co Brad wymyśli po drugiej stronie. Na prognozie wygląda to nieźle i u niego i u mnie, a jak będzie naprawdę to zobaczymy” – mówi Gutkowski.

Tymczasem Polak korzysta z poprawy warunków po wszystkich sztormach, które spotkał na swojej drodze w tym wyjątkowo trudnym etapie regat: „Od wczorajszego wieczora bezchmurne niebo, dużo gwiazd, dziś od rana ani jednej chmury, bardzo ładna pogoda, po raz pierwszy w tym etapie. Gdyby nie duże fale ze sztormu jakieś 100 mil na południe ode mnie, mógłbym powiedzieć, że jestem na Morzu Śródziemnym, tak się ładnie zrobiło. Gdyby takie warunki były zawsze, to jestem pewien, że żaglówek by było na świecie tyle, co samochodów, bo wszyscy by pływali po oceanach. Byłoby fajnie, ale to tylko pobożne życzenie…”


Klasyfikacja na godzinę 12.00 UTC dnia 12 stycznia 2011:

1. Brad Van Liew – Le Pingouin – 668 Mm do Wellington

2. Zbigniew Gutkowski – Operon Racing – 320 Mm do lidera

3. Derek Hatfield – Active House – 471 Mm do lidera

4. Chris Stanmore-Major – Spartan – 1273 Mm do lidera

5. Christophe Bullens – Five Oceans of Smiles Too – wycofał się z regat 3 stycznia 2011

www.velux5oceans.pl

 

Komentarze