The Transat – Gabart pierwszy w Nowym Jorku

0
296

 

Francuz François Gabart na pokładzie trimarana Macif, nowej, 100-stopowej jednostki Ultime, wygrał bezapelacyjnie regaty The Transat bakerly z Plymouth do Nowego Jorku.

To pierwsze solowe zwycięstwo Gabarta na nowej “maszynie” – w ubiegłym roku testował swój trimaran w regatach Transat Jacques Vabre, gdzie również wygrał, ale żeglując w załodze dwuosobowej (z Pascalem Bidégorry). Gabart stawia przed sobą kolejne wyzwania i jak na razie wszystko mu się udaje – jest najmłodszym zwycięzcą Vendée Globe (2013). Jego marzeniem jest solowy rekord dookoła świata.

Nowy Jork, 10 maja 2016 – Francois Gabart wygrywa The Transat bakerly. / Fot. Lloyd Images)

Macif dopłynął do mety we wtorek w nocy, w czasie 8 dni, 8 godzin i 54 min, po przepłynięciu 4634Mm (nominalnie trasa liczy 3050Mm). Jak widać, opłaca się nadłożyć drogi, aby ominąć sztorm i wykorzystać wiatr, który mu towarzyszy. To również niewątpliwie zasługa zespołu brzegowego – trimarany mogły korzystać z routingu, co jak sądzę zdejmowało z zawodnika część stresu i pozwalało mu koncentrować się na uzyskaniu maksymalnej prędkości. Kiedy Gabart mijał metę (10.05.2016 o 23.24 czasu polskiego), jego główny rywal, Thomas Coville (Sodebo) znajdował się 118 mil za nim. Pokonanie tego dystansu zajęło mu 9 godzin i 37 minut, dopłynął do mety o godzinie 10.02 (CET)  następnego dnia. To niezbyt duża różnica jak na trasę wyścigu obejmującą cały ocean … Obaj panowie byli bardzo zadowoleni z rywalizacji. Trzeci duży trimaran, Actual (Yves Le Blevec) znajdował się dziś rano 200 mil od celu.

Francois Gabart i Thomas Coville w Nowym Jorku. / Fot. Lloyd Images

Rywalizacja z Thomasem była niesamowita” – mówił Gabart na mecie. „Dzięki niej te regaty były niesamowite. Chcemy, aby było więcej wyścigów dla takich jachtów, a patrząc na to, co się działo na trasie, jak bliska była rywalizacja, wiem, że jest przestrzeń dla takich zawodów. To dopiero początek przygody” – dodawał. Przyznał też, że samotna żegluga ponad 30-metrowym trimaranem to nie jest prosta sprawa. „To było ogromne wyzwanie. Normalnie potrzeba do tego 10-15 osób. Pierwszy raz żeglowałem sam i nie byłem pewny, czy dam radę, więc jestem naprawdę bardzo dumny z tego, że mi się udało”.

Wieniec dla zwycięzcy. /Fot. Lloyd Images

A co z rekordem trasy? Zabrakło niewiele – 25 minut (żeby go pobić, Gabart musiał zmieścić się w 8 dniach, 8 godzinach i 29 minutach).

Tymczasem z regat wycofał się Armel Tripon (Blackpepper, Class 40). Żeglarz dokonał dokładnej inspekcji jachtu i stwierdził, że nie ma sensu naprawiać jachtu pod presją czasu. Jego jacht znalazł się dokładnie na trasie sztormu, jaki tydzień temu (w nocy z piątku na sobotę) przeszedł nad Atlantykiem. Armel zawrócił i sztormował z wiatrem, ale nie udało mu się uniknąć uszkodzeń. „Jestem zawodnikiem, i bardzo mi ciężko, że muszę się wycofać. Włożyłem w ten wyścig mnóstwo zaangażowania i energii, a kiedy wszystko się rozpada, a rywale oddalają się – nie jest łatwo” – komentował Tripon, którego typowałam na jednego z faworytów.

Inny mój faworyt, Lalou Roucayol (Arkema, Multi 50), również ma kłopoty. Wczoraj zgłosił uszkodzenie miecza bocznego, prawdopodobnie po uderzeniu w coś. W trakcie tego zdarzenia jacht poruszał się bardzo wolno, Roucayol był zajęty refowaniem, a w czasie zjazdu z fali usłyszał dźwięk uderzenia i pękania. Początkowo myślał, że to któryś z kadłubów – ale gdy okazało się, że nie – powrócił do pracy. Po krótkiej chwili zorientował się, że coś jest nie tak – jeden z mieczy zniknął. Bez niego nie da się żeglować pod wiatr, Roucayol pracuje teraz ze swoimi routerami nad zmianą trasy w taki sposób, aby mógł dopłynąć do celu.

Multi50 ARKEMA – Lalou Roucayrol. / Fot. Vincent Olivaud

W klasie IMOCA prowadzący Armel Le Cleac’h ma jeszcze niewiele ponad 500 mil do Nowego Jorku, a Vincent Riou znajduje się wciąż 60 mil za nim, czekając na najmniejszy błąd rywala. Ci dwaj panowie na pewno dopłyną wykończeni, bo jak sądzę, niewiele śpią, wkładając całą energię w rywalizację …

Milka Jung

https://milkajung.com 

Komentarze