Route du Rhum: Guichard drugi na mecie, Josse trzeci

0
366

Wczoraj Yann Guichard, na jachcie Spindrift 2, przekroczył linię mety w Gwadelupie jako drugi, po 8 dniach, 5 godzinach, 18 minutach i 46 sekundach, czyli około 14 godzin po Loicku Peyronie. Trasę wyścigu pokonał ze średnią prędkością 17,95 węzłów.

Pierwsza słowa Giucharda brzmiały: „W wyścigu było naprawdę kilka trudnych momentów, ale udało mi się utrzymać do samego końca. Drugiego dnia miałem pewne problemy techniczne i jeden z autopilotów przestał działać. To było przyczyną ogromnego stresu.

Najwięcej straciłem do Loicka przez manewrowanie. Czynności trzeba było zaplanować bardzo dokładnie i zajmowały dużo czasu. (…) Nie jest łatwo kierować jachtem wyścigowym i nie sądzę, abym mógł to powtórzyć. 4 godziny zajęło mi podniesienie genakera, a następne 2,5 spędziłem na dziobie, ustawiając go prawidłowo. Miałem łzy w oczach. Wysiłek fizyczny był niewiarygodny. (…) Teraz jest czas na odpoczynek. Nie sądzę, abym spał więcej niż 2 godziny w ubiegłym tygodniu i jestem po prostu rozbity. To jest czas, aby cieszyć się powitaniem, a następnie odpocząć.”

Dzisiejszej nocy, o godzinie 03.47 czasu lokalnego Sebastian Josse przekroczył linię mety 10-tej edycji Route du Rhum zajmując trzecie miejsce w swojej klasie na jachcie Edmond de Rothschild, najmniejszym trimaranie. 

Josse przebył 3542 mile w 8 dni, 14 godzin, 47 minut i 9 sekund, płynąc ze średnią prędkością 17,13 węzła. Josse walczył zawzięcie, aby zająć miejsce na podium, odkąd tylko uwierzył, że jest to możliwe. Przed startem w Saint Malo Josse powiedział: „Jeśli wygram w swojej grupie, to wygram swój Route du Rhum!”

Zatem Josse był zachwycony kończąc wyścig we wtorek bardzo wczesnym rankiem i zajmując miejsce na podium.

Pierwszej nocy po starcie Josse był na drugim miejscu, za Banque Popularie VII, choć wyjście z kanału pod wiatr nie było łatwe. Później często powracał na czwartą pozycje, gotowy do skoku, gdyby nadarzyła się okazja. Pracował ciężko, aby utrzymać się wśród największych rywali.

Jego wysiłki zostały nagrodzone przez pasaty, około 750 km od mety, kiedy jego opcja płynięcie bardziej na południe pozwoliła mu minąć Lemonchoisa, który zwolnił i utknął w obszarze bardzo lekkich i niestabilnych wiatrów. W niedzielę Josse wysunął się na trzecie miejsce i już go nie oddał.

Josse powiedział: „Jestem nieco zaskoczony moją kondycją fizyczną, ponieważ na początku nie dało się spać. Myślałem, że to zbyt niebezpieczne. Ale po trzech dniach dopadło mnie zmęczenie i położyłem się spać. Kiedy jacht jest właściwie ustawiony, załapie równowagę, idzie świetnie. Zmęczenie, które w tej chwili odczuwam, wynika z manewrów, jakie wykonywałem idąc w dół wyspy.  Czułem się wspaniale będąc na morzu. Nie da się opisać tego uczucia. To śmieszne, czujesz każdą falę, ale ufasz swojej łodzi. Nigdy nie czułem się zagrożony.”

 

Tłum. Izabela Kaleta 

Źródło: www.routedurhum.com 

Komentarze