Projekt North Course

0
354

 Całkiem
niedawno, na  scenie organizatorów
turystyki żeglarskiej pojawił się 
„North Course”. W najbliższym sezonie proponują żeglowanie w
krainie norweskich fiordów. Kim są, dlaczego wybrali ten region i dlaczego
warto  pożeglować tam akurat z nimi
dowiecie się czytając wywiad z Przemkiem Żółtowskim i Rafałem Skrońskim – współzałożycielami
tego projektu.

SAILBOOK: Rynek firm żeglarskich jest nasycony,
jest na nim wiele prestiżowych agencji. Skąd wziął się pomysł, żeby do niego
dołączyć?

Przemek Żółtowski:
Każdy żeglarz ma swoje plany, marzenia i ambicje związane ze swoją pasją. Nie
inaczej jest z nami. Od dłuższego czasu myśleliśmy i szukaliśmy możliwości, aby
chociaż część z naszych żeglarskich marzeń spełnić.

Rafał Skroński:
Dzięki determinacji udało się. Na horyzoncie pojawiły się możliwości, dzięki
którym już w czerwcu ruszamy na wyprawę. Przemek wspomniał wcześniej o
realizacji żeglarskich marzeń. Do ich spełnienia zapraszamy wszystkich. Tak
powstał North Course.

SAILBOOK:
No właśnie, powiedzcie parę słów o rejsie, który organizujecie.

R.S.:
Zaplanowaliśmy trzy miesięczną wyprawę, podzieloną na czternaście etapów,
której głównym celem jest pływanie wśród Norweskich Fiordów.

SAILBOOK:
Dlaczego akurat tam?

 R.S.: Od początku naszej
żeglarskiej przygody byliśmy zainteresowani północą. Od dawna z wielkim
zaciekawieniem zaczytywaliśmy się w opowieściach  z zimnych wód. To musiało się tak skończyć, a
raczej rozpocząć na poważnie. Norwegia jest pierwszym krokiem, w tym kierunku.

P.Ż.:
Ostatnio bardzo popularne są rejsy po Morzu Śródziemnym, wypoczynek w okolicach
Wysp Kanaryjskich czy Karaibów. Można tam odpocząć korzystając z pewnego
słońca. Nam chodzi o co innego, my wybraliśmy północ bo urzeka nas jej
krajobraz i surowe piękno.

SAILBOOK:
Jakie miejsca są na trasie Waszej wyprawy?

P.Ż.:
Każdy z etapów trwa tydzień. Startujemy w Świnoujściu. Większe
miasta jakie odwiedzimy to między innymi Kopenhaga, Goeteborg, Stavanger,
Bergen, Alesund czy Trondheim.

R.S.:
W tych miastach jest wiele do zobaczenie ale przede wszystkim chcemy skupić się
na włóczędze po fiordach, kontakcie z naturą.

SAILBOOK:
Kontakcie z naturą. Co dokładnie macie na myśli?

P.Ż.: Norwegia to przede wszystkim  kraina, gdzie góry i morze łączą się ze sobą.
Naszą ofertę staraliśmy się przygotowywać, tak aby zobaczyć jak najwięcej
ciekawych miejsc wzdłuż  fiordów, chociaż
w każdym etapie również pożeglujemy prze otwarte morze.

R.S.: Chcemy m.in. zwiedzić Sognefjord – najdłuższy
fiord w Europie, dotrzeć do stóp lodowców, zobaczyć majestatyczne wodospady. W
naszej wyprawie nie zabraknie również czasu na intensywny trekking, wejdziemy
m.in. na Preikestolen (ambona) czy na Trolltunge (język trola).

SAILBOOK: Czyli proponujecie raczej spokojną żeglugę, między fiordami,
gdzie raczej nie wieje za mocno.

P.Ż.:
 Częściowo tak. Tym samym kierujemy naszą
ofertę również do ludzi, którzy nie mieli nigdy żadnych doświadczeń związanych
z żeglarstwem, a kusząca jest dla nich możliwość zobaczenia tego piękna od
strony wody.

R.S.:
Dla miłośników długich „przelotów” też coś się u nas znajdzie. Szczególnie dwa
pierwsze i dwa ostatnie etapy naszej wyprawy. Tutaj można liczyć na większą
adrenalinę ,stricte żeglarską i zdobyć doświadczenie w żegludze przy
silniejszych wiatrach. Nasza jednostka idealnie nadaje się do takiego rodzaju
żeglugi.

SAILBOOK:  W takim razie powiedźcie
nieco więcej o jachcie, na którym będziecie płynąć.

P.Ż.:  Będziemy pływać na S/Y Vakare. To 14
metrowa  konstrukcja klasy Cetus. Klasa ta
została stworzona z myślą o starcie w regatach oceanicznych Admiral’s Cup. Więc
niewątpliwie ma regatowe zacięcie, ale jej wnętrze
przystosowane jest do żeglugi turystycznej.

R.S.: Przestronna,
ogrzewana mesa pozwala na wypoczynek załogi, np. przy czytaniu jednej z pozycji
z biblioteczki jachtowej, a kapitanowi jachtu w bezpiecznej żegludze będzie
pomagać obficie zainstalowana elektronika.  

SAILBOOK: Wspomnieliście o tym, że rejs jest
podzielony na etapy.

R.S.:
Tak, podzieliliśmy rejs na tygodniowe etapy ponieważ zdajemy sobie sprawę z
tego ,że nie każdy może być podróżnikiem przez kilka miesięcy w roku.

P.Ż.:
Mając tylko kilka lub kilkanaście dni urlopu najważniejszą sprawą jest jak
najlepsza organizacja. Wszystko zaplanowane jest tak, aby jak najłatwiej było
dotrzeć do nas w portach wymian załóg.  

SAILBOOK:  Jakie
jest Wasze doświadczenie w organizacji takich rejsów? Jesteście dość młodymi
osobami, a taka inicjatywa to duże wyzwanie i wielka odpowiedzialność. Jaka
jest Wasza praktyka w tej dziedzinie?

P.Ż.: Wszyscy od
początku studiów bardzo aktywnie działaliśmy w różnych organizacjach
studenckich zrzeszających ludzi ciekawych świata, lubiących zawiązywać nowe
znajomości. Wielką frajdę sprawiało nam organizowanie wyjazdów, rejsów czy też
kursów żeglarskich. Zawsze najwyższą zapłatą za naszą pracę było zadowolenie
uczestników.

R.S.:
Wspólnie na koncie mamy organizację kilkudziesięciu wydarzeń z zakresu szeroko
pojętej turystyki. Były to rejsy morskie na wodach zimnych i ciepłych również
na śródlądziu. Kursy żeglarskie, wyjazdy integrujące studentów zza granicy.
Bywały eventy, które organizowaliśmy dla liczby przekraczającej 100 osób.
Dzięki temu zdajemy sobie sprawę z wymagań, nie tylko logistycznych, jakie
stawia przed nami organizacja takiego rejsu.

P.Ż.: Poznaliśmy się tworząc wydarzenia dla ludzi, a naszą
przyjaźń przypieczętowało żeglarstwo. Nasze cechy charakteru doskonale się
uzupełniają. Przede wszystkim potrafimy krytycznie patrzeć na swoje działania.

SAILBOOK:
W takim razie rozumiem ,że North Course
to nie jest jedno sezonowa działalność. Jakie macie plany na przyszłość ?

R.S.:
Przede wszystkim w tym roku chcielibyśmy zdobyć zaufanie klientów i zbudować
dobrą markę. Plany na kolejne lata są już szeroko zakrojone. W przyszłym roku
możecie liczyć na rejs dookoła Skandynawii z opłynięciem Nordcap’u oraz powrót
przez Kanał Białomorski.

SAILBOOK:
Na koniec powiedzcie jeszcze  co stanowi o tym, że to właśnie waszą ofertę
należy wybrać, porównując inne firmy pływające w te rejony.

R.S.:
Pierwszą sprawą są jasne reguły jeżeli chodzi o finanse. W cenę rejsu wliczone
są wszystkie koszta bez niespodzianek, proponujemy kompleksową usługę. Chodzi
mi przede wszystkim o to, że nie wymagamy na miejscu przykładowych „zrzutek do
kasy jachtowej”. Norwegia jest bardzo drogim krajem, a więc wszelkie zakupy i
opłaty robione na miejscu powodują niestabilność ceny końcowej takiego rejsu. U
nas wszystko jest przejrzyste i klarowne.  

P.Ż.:
Dokładnie tak. I co najlepsze nie wiąże się to z obniżeniem jakości np.
jedzenia. Nasze kalkulacje przeprowadzaliśmy bardzo starannie, a dodatkowo
żaden z nas nie jest fanem „puszkowo-słoikowego”  kambuza na jachcie. W miarę możliwości
staramy się, aby wszystko było świeże i smaczne.
Drugą sprawą jest trasa. Skrupulatnie planowana przez wiele dni, konsultowana z
osobami, które na eksplorację tych wód poświęciły dużą część swojego życia.
Chcemy pokazać ludziom  najatrakcyjniejsze miejsca w Norwegii, aż do
szerokości geograficznej na której leży Trondheim.

SAILBOOK
: Dziękuję za rozmowę.

R.S.
: Dzięki i do zobaczenia na wodzie !

P.Ż.
: Silnych wiatrów!

 

North Course to projekt czterech studentów Politechniki
Gdańskiej, uzależnionych od przygody, wypełnionych wiatrem żagli,
od
wschodów słońca podczas porannych wacht i ponad wszystko od poznawania
nowych ludzi.
Natchnieni pozytywnymi doświadczeniami, postanowili
podzielić się swoją pasją z innymi, organizując wyprawę na Północ.

Więcej
szczegółów na temat wyprawy North Course znajdziecie na stronie internetowej – www.northcourse.pl



Komentarze