Prawy! – stracił na znaczeniu!

0
443

 

Wszyscy znamy podstawowe prawidło pierszeństwa prawego halsu. Nic bardziej mylnego.

Okazuje się bowiem, że zasady na morzu oraz etykieta żeglarska nabiera dziś innego, niestety, znaczenia.

 

Żeglarski Puchar Trójmiasta 2015, około 80 jachtów na linii startu. Sobota, bieg 3. 

Po starcie jachty dzielą się na 2 grupy, część idzie lewym , część prawym halsem.

Warunki iście żeglarskie, ostro wieje ok 22Kn, szkwali do 30Kn. Wszyscy starają się płynąć maksa, w końcu to regaty.

 

Organizator podjął decyzję, a właściwie wydaje się, że jej nie podjął i większość jachtów rusza w jednej grupie, wyjątkiem są małe jachty, które startują 5 min wcześniej.

Wiatr huczy, fala przelewa się przez pokład, w szkwałach przechyły, czasem wywózki. Płyniemy prawym, niewiele widać, pada deszcz, czasem grad, oczywiście, zwyczajowo, prosto w oczy.

Czujność, adekwatna do halsu. Okrzyk załoganta – UWAGA – wychylam się zza genuy i dostrzegam Energę płynącą lewym halsem na kolizyjnym. 

Ster w lewo, próbujemy odpadać, wciskam syrenę ( włącznik tuż przy kole ) i …. na niewiele się to zdało, jak w szancie – „…łubudu w bok”. 

Wcześniejszy wychył steru lewo na burt, spowodował, po odhaczeniu jachtów, śliźnięcie się prawymi burtami i kolejne szkody.

Szkoda wyścigu, tak dobrze nam szło. Krzyczę : „PROTEST”, przekazuję ster, pędzę na dziób i próbuję oceniać uszkodzenia. Kruchy płynący z boku krzyczy, że dziury nie ma. 

Swoją drogą, jego dzieciaki musiały mieć stracha widząc kolizję. Mam jednak nadzieję, że zapamiętają do czego prowadzi niezachowanie prawa drogi i wyrosną na dobrych żeglarzy z właściwą klasą.

 

Wyścig ukończyliśmy. W porcie już czekał na nas sternik Diamanta Energa ( numer z regat – 60 ) Patryk Richter. Mógłby być moim synem, choć wcale bym nie chciał, mam swojego z dobrymi zasadami.

Po krótkiej wymianie zdań, sternik Energii zarzucił mi, że  celowo w niego wpłynęliśmy i oczywiście powinienem go był ominąć. Nie przyznał się do winy, mimo, że płynął lewym. W wyznaczonym czasie złożyliśmy protest ( protest nr 1 ). Wskazałem świadka, który widział zdarzenie. Wspomniał o zdziwionych minach sternika i załogantów Diamanta, którzy spadli z burty w momencie kolizji. Ich miny podobno, wydawały się pytać : czy my nie byliśmy sami na tym akwenie? Skąd się tu u licha wziął ten duży jacht??”

Całkowite zaskoczenie „pojawieniem się” nas na prawym relacjonował później świadek powołany przez sternika Energii. Zeznał w trakcie rozpatrywania protestu, iż nikt z nich nas nie widział i dowiedzieli się dopiero po uderzeniu. Swoją drogą szczery gość. Pytanie tylko dlaczego komisja, mimo jego przesłuchiwania, nie uwzględniła jego personaliów w werdykcie?! Czy dlatego, że to niewygodny świadek i do tego załogant „sprawczego” jachtu??

(Jeśli zdarzy się tak, że Pan to przeczyta, uprzejmie Panu i szczerze dziękuję za obiektywny opis sytuacji i zapraszam do kontaktu ze mną – przy odrobinie chęci znajdzie Pan kontakt na Fb)

 

 

Nie minęła godzina i moja wizja idealnego świata żeglarstwa, złożonego z ludzi z klasą i samych przyjaciół, całkowicie legła w gruzach.  Otóż, Pan Żeglarz Patryk Richter ( sternik Energa ) zawezwał funkcjonariuszy Policji. Co ciekawe nie przypłynęli łodzią, a przyszli pieszo przez molo. Myślicie, że mieli za zadanie rozstrzygnąć sprawę kolizji?? I tu się grubo mylicie :- ) Panowie funkcjonariusze przybyli, wezwani w celu sprawdzenia mojej sterniczej trzeźwości !

Zachowanie to pozostawię bez komentarza, do oceny czytelników.

Reasumując, badanie wykazało brak alkoholu w wydychanym przeze mnie powietrzu.

 

Na tym nie koniec wieczoru cudów. Komisja regatowa, po zamknięciu czasu protestowego, przyjęła do rozpatrzenia także protest „szkodnika” i oceniono sprawę wspólnie.

I tu znów, całkowity brak zasad. Panienki z komisji oraz Patryk Richter mówią sobie w trakcie rozpatrywania protestu po imieniu, Rozumiem, jako powszechne, zwracanie się w żeglarskim świecie per Ty. Jednak mówienie sobie po imieniu świadczy przynajmniej o bliższej znajomości.

Być może jednak i w tym zakresie zmieniły się zasady, które to zmiany przeoczyłem.

Werdykt komisji, sternik Energii Patryk Richter winny złamania przepis 10, my przepis 14. Nieuniknięcie kolizji.

 

Komisja wygłosiła werdykt. Protokołu, załączników, numerów polisy nie przekazała. Powód – „jutro” Jutro pokazało, że nie ma drukarki, kserokopiarki i chyba chęci.

Otrzymałem jedynie drogą emailowoą, wyproszone zdjęcia protokołu protestu i 2 zgłoszenia protestów – zrobione telefonem komórkowych.

Do dnia dzisiejszego, mimo pisemnych próśb do komisji oraz PoZŻ, nie otrzymałem żadnych dokumentów. Co ciekawe organizator nie posiada polis ubezpieczeniowych ani ich numerów!!!

Profesjonalne regaty, profesjonalna komisja. Regaty znów najlepsze w całym sezonie??

Nie dajmy się ogłupiać. Gdzie jest komercja, nie ma czystej rywalizacji. Nie liczą się zawodnicy, tylko „ rekordowa ilość jachtów”.

Jeśli tak będziecie, szanowni Organizatorzy dbali o nas żeglarzy, to za kilka lat, a może nawet szybciej, sami będziecie pływali w swoich regatach i sami będziecie sobie wręczali upragnione nagrody. 

 

Kolizji było więcej, Czytaliśmy o tym i słyszeliśmy pewnie wszyscy. Rola organizatora nie jest łatwa. Jednak, w żadnym razie, nie może ograniczać się do pobrania wpisowego i zapewnienia wyszynku.

Jestem przekonany, że nam żeglarzom, nie chodzi o splendor i bezpłatne piwo. Większość z nas stać jest na wyjście do restauracji.

Jeśli bierzecie się za organizowanie imprez, to je przemyślcie, zaplanujcie i dopełnijcie formalności!

My żeglarze, chcemy się spotykać na wodzie, pływać czasami w regatach, wymienić doświadczenia przed i po regatach, ale co najważniejsze, chcemy mieć pewność, że jesteśmy bezpieczni, że każdy z jachtów ma OC a za sterami stają ludzie odpowiedzialni, nie oszołomy bez zasad.

To Wy – Organizatorzy powinniście mieć kopie polis u siebie i nie dopuszczać jachtów, niespełniających tych podstawowych zasad.

Do zobaczenia w lepszej rzeczywistości

Robert Niewiński s/y Endorphine

 

 fot. SailBook.pl 

Komentarze