Pierwsze kołysanie…

0
197

Zaruski cumuje już w nowym miejscu, całkowicie samodzielnie na wodzie, szczelny i pewny swej kondycji. Wczoraj gdy wszedłem do środka, by zrobić dla Was kilka zdjęć, pierwszy raz miałem okazję poczuć tę lekką i ujmującą niestabilność obiektu znajdującego się na wodzie.

Uwierzcie mi, to bardzo miłe uczucie. Kadłub jest oczywiście dobrze zacumowany i nie ma tu mowy o jakimś większym bujaniu czy swobodzie ruchów, ale od dwóch lat bywając na nim nigdy nie czułem tego co teraz. On żyje. W najlepszym żeglarskim rozumieniu tego słowa. I tak już zostanie.

Krzysztof Dębski
Koordynator Projektu „Gdańsk ratuje Żaglowiec”

Komentarze