Ocean650: GP Italia – podsumowanie

0
286

Jacht Mini ma taki zapas mocy (przy wiatrach średnich i większych), że nie problem docisnąć gaz. Przekraczając jednak cienką linię w Formule wypada się z trasy, rozbijając bolid, przekroczenie tej cienkiej linii na Mini, to połamane maszty, stery, utrata balastu czy całego jachtu. To właśnie z tej przyczyny najlepsi najczęściej nie kończą Mini Transat. Ogranicza nas wytrzymałość dzisiejszych materiałów. Żeglując tak jak na GP Italia, trzeba zawsze mieć to wszystko na uwadze. Taka sytuacja zastała nas drugiego dnia, kiedy przy silnym wietrze płynęliśmy bardzo szybko na topowym spinakerze
wyprzedzając inne jachty, ale skończyło się to naderwaniem sterów. Na szczęście tylko sterów, ale mogło się skończyć gorzej.

By ustalić granicę wytrzymałości jachtu, trzeba pływać, pływać, pływać.

GP Italia, to pierwszy rejs w kwalifikacyjnej rundzie. Uszkodzenie jachtu wiązało by się koniecznością wycofania z regat i powrotem do domu oraz ze stratą szans na MiniTransat.

Zatem moja recepta jest taka, aby ścigać się z umiarem, powoli dochodząc do górnego limitu wytrzymałości jachtu. Każde regaty muszę ukończyć, czyli dopłynąć w limicie czasu jaki daje organizator (prędkości turystyczne wykluczone), ale z drugiej strony nie popełnić głupstwa uszkadzając jacht. Tym bardziej, że wciąż projekt nie ma Sponsora Tytularnego, więc zanim ubezpieczenie wypłaci odszkodowanie barierą dla dalszych startów będzie strona finansowa.

Mam nadzieję, że będziecie świadkami mojej stopniowej drogi na szczyt. Z regat na regaty coraz wyżej w rankingu, ale co najważniejsze wszystkie regaty muszę ukończyć w limicie czasu, bo tylko tą drogą osiągnę kwalifikacje do Mini Transat.

Trasa GPI to 540 mil czyli 1000,08 km. Pokonaliśmy ten dystans w naprawdę przyzwoitym czasie (wliczając w to kilkugodzinne cisze i przez ostatnie 3 dni słabe wiatry). Konkurencja to najwyższy światowy poziom, co widać po naszym miejscu.

Ponad 2 tys kilometrów drogą, wodowanie i pomiary jachtu, montaż okuć i cała reszta spraw odwróciło naszą uwagę od przygotowania się do regat w należyty sposób (meteo, nawigacja). Zresztą nie to w tych regatach było najważniejsze. Walczyliśmy do końca, ale zdawaliśmy też sobie sprawę, że w tak wysokiej stawce startujemy po raz pierwszy…

W statystyce to wygląda tak:
Zbudowanie jachtu: OK
Wyposażenie jachtu: OK
Auto i przyczepa i logistyka: OK
Przegląd bezpieczeństwa: OK
Pomiar klasowy: OK
Dotarcie z gabarytem do Włoch: OK
Wystartowanie w regatach: OK
Ukończenie 1000km trasy: OK
Zajęte miejsce: nie OK
Wszyscy cali i zdrowi: OK.
Pierwsze 540 mil na koncie eliminacjach do Mini Transat: OK. !!!

 

Komentarze