O IMPREZIE, KTÓRA MIAŁA BYĆ MISTRZOSTWAMI

0
172

Za zgodą Jerzego Kulińskiego  www.kulinski.navsim.pl

 

 

Źródłem każdego poczynania jest motywacja, a konkretnie… oczekiwania. Jedni oczekują pieniędzy, splendorów, szacunku – inni podziwu, zaspokojenia próżności. 

Dla mnie ważnym jest gra w otwarte karty, nie ukrywanie intencji. To ja tak sobie także o mnie samym. Dla mnie na obecnym (starczym) etapie życiorysu ważnym jest aby Czytelnicy SSI mnie lubili 🙂
Wymiernym tego odzwierciadleniem jest … licznik czytań 🙂
Ale do rzeczy – regatowe pasje bałtyckiego żeglowania (nie tylko od strony zawodników) omawia stały Korespondent SSI – Jacek Chabowski.
Jestem ciekaw komentarzy.
Tylko czy odezwą się Zainteresowani tematem ?
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
.
——————————————–
.
Witaj Don Jorge,
Trochę mnie już znasz i wiesz, że staram się koncentrować bardziej na pozytywach, a pozostałe raczej przemilczeć lub jakoś zakamuflować w tekście. Tym razem pozwól mi na wyjątek. Ten tekst jest kontynuacją wcześniejszego wpisu dot. regat Bitwa o Gotland, a mówiąc precyzyjnie komentarza pod tym artykułem autorstwa Krzysztofa Krygiera, „organizera, ownera, …” Regat o Puchar Poloneza i innych towarzyszących. Autor komentarza oprócz swoich żali, że nie wspomniano o jego imprezie, próbował wyzwać Cię na pojedynek, pogrążając się z każdym kolejnym zdaniem wpisu. Zostawmy to, szkoda tuszu.
 
 obraz nr 1

 

Teraz wracam do imprezy, która miała być „naj”, z tych wszystkich innych, też „naj” (oczywiście w skali całego bałtyckiego żeglarstwa). Oprócz „oczywistego naj” miała być też pierwszymi mistrzostwami żeglarzy samotników. Jakoś autor nie ustosunkował się do wielu prób sprostowania, że jego impreza nie może być pierwszą, bo mistrzostwa samotników już się rok wcześniej odbyły. „Moje jest mojsze i najsze” (o drobinę zmodyfikowany cytat z filmu „Dzień Świra”). Organizator też podkreślał, że jego jest (znowu) najtrudniejsza i na najwyższym poziomie, itp. i itd. Tak to wszystko obserwowałem i doszedłem do wniosku, że pomogę i dołożę jeszcze jedno „naj”: najbardziej nadmuchana impreza na Bałtyku w 2016r. Dlaczego? Trzy istotne fakty: 
– znaczny spadek frekwencji na imprezie (w grupie samotników wystartowało 9 jachtów, gdzie we wcześniejszych edycjach było ich po kilkadziesiąt);
– tylko jeden z jachtów w grupie samotników miał świadectwo pomiarowe ORC International (pozostałe miały ORC Club, czyli takie świadectwo uproszczone, z niepełnych pomiarów) – to jest istotne, ponieważ tytuły mistrzostwie w formule ORC mogą otrzymać tylko jachty z pełnym pomiarem, czyli ORC international – niewtajemniczeni niech mi uwierzą, że jest to dość istotna różnica;
– tej imprezy, nawet mocno naciągając nie można określić jako najtrudniejszej na Bałtyku, bo obiektywnie rzecz ujmując Bitwa o Gotland jest po prostu znacznie dłuższa no i pora roku już nie wakacyjna.
Nie chce mi się wnikać dalej w ogromne ilości komunikatów, zasad, regulacji oraz podziałów na grupy i grupki. Mam wrażenie, że ilość tekstowej piany wielokrotnie przewyższyła ilość treści. Taka trochę kreatywna statystyka imprezy. Jeżeli na potencjalnych sponsorów to podziała, to składam słowa uznania – szacun!
Moje krytyczne uwagi dot. tegorocznej edycji regat w Świnoujściu dotyczy tylko organizatora, a ściśle mówiąc jego działań informacyjno – promocyjnych. Moja krytyka nie dotyka w żadnym stopniu uczestników tych regat. Zgodzę się z „organizerem”, że to trudne regaty i gratulację należą się każdemu, kto te regaty ukończy. Koleżanki i Koledzy, uczestnicy Regat o Puchar Poloneza – gratuluję z całego serca! Szkoda tylko, że Wasze nazwiska, Wasze osiągnięcia, Wasz żeglarski dorobek, Wasze wpisowe są przy tej okazji wykorzystywane dla celów promocji, samopromocji.
Tyle w tym temacie. Mam nadzieję, że bohater moich subiektywnych wypocin poczuje się w pełni usatysfakcjonowany tym, że został zauważony. 
Mam też nadzieję, że jak jeszcze mnie wpuścisz na swoje forum, to będzie już tylko pozytywnie.
Przy okazji: Najlepsze życzenia urodzinowe Don Jorge!
pozdrawiam 
Jacek Chabowski
 
Wyjątkowo, jako jeden z organizatorów zwykłych Pierwszych Mistrzostw Polski (tych z opłaconą licencją, a nie tajemniczą nominacją 🙂 ), czyli SailBook Cup 2015 oraz Bitwa o Gotland 2015. Pozwolę sobie zamieścić komentarz „organizatora” przywłaszczonych sobie Bałtyckich Regat Żeglarzy Samotnych o Puchar Poloneza od Klubu Żeglarzy Samotników (za co Krzysztof Krygier, jako pierwszy w historii członek klubu został z niego wydalony) komentarz poniżej, w cudzysłowie.
 
obraz nr 2

 
Mama zawsze mi powtarzała, że lepiej nie wdawać się w dyskusje z człowiekiem, który z natury kąsa na lewo i prawo, między innymi w mediach społecznościowych pod fałszywimi profilami. Jeden z nich to np. Sonia Marell https://www.facebook.com/sonia.marel.3?fref=ts Jednak piszę to tylko dlatego, że ciężko mi znieść upadek prawdziwej historycznej imprezy, za który odpowiada mr. NON PROFIT.
Komentarz Soni Marell, czy też Krzysztofa Krygiera, bo czasami sam się już gubię, poza obrażaniem gospodarza okienka SSI, miał chyba na celu jedynie promocję „swojej” imprezy. Jakoś efektów kilku tysięcy godzin wertowania anglojęzycznych przepisów ORC, na tegorocznych MP, z nominacją Komisji Żeglrastwa Morskiego, z ramienia tamtego PZŻ, nie było widać 😉
Bo z wariatami, o kilku osobowościach się nie dyskutuje. Ich się zwyczajnie omija, tak jak zaczeła to robić duża część dotychczasowych uczestników tej imprezy. 
 
Jacek Zieliński
 
 
„nie do końca mi się podobasz, może wreszcie kilka słów o POLONEZIE Krzysztof Krygier z dnia: 2016-04-25 14:20:00

Drogi Jerzy – przeczytałem twój ostatni wpis http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=2943&page=0

– nie do końca podoba mi się twój komentarz, więc:

Powrócę jeszcze raz do powracającego i przerobionego chyba na wszystkie strony tematu Mistrzostw Polski i po raz kolejny proszę o bezstronne zrozumienie tematu i jego rzetelne przedstawianie (wiem że pałasz nienawiścią do PZŻ) nie pomaga to w rzetelności twoich opisów, a tego jako od aktywnego szanowanego dziennikarza bym oczekiwał, pomimo nienawiści do kogokolwiek

Więc jeszcze raz w skrócie:

  • Uczestnicy BOG są Mistrzami Świata sami dla siebie, tak samo jak uczestnicy innych imprez są Mistrzami sami dla siebie, każdy pokonuje swój Mount Everest i każdy ma jakąś swoją poprzeczkę do pokonania – dotyczy to wszystkich imprez nie tylko BOG i każdy jest mistrzem dla siebie
  • Warto zauważyć że BOG w 2015 odbyła się z postojem, a to daje niewiele większy dystans żeglugi Non Stop, niż ten który pokonują od lat żeglarze w Polonezie, więc jednostronne podniecanie się jedną imprezą a ignorowanie innych chyba nikomu nie służy …?
  • Organizujemy w tym roku podczas MP Poloneza 5 wyścigów, dwa ultra krótkie, dwa średnie i jeden długi

specjalizuję się od lat w żeglarstwie samotnym – dla tych co sami żeglują samotnie a w szczególności regatowo nie jest żadną nowością że:

trudniejszym technicznie i sprawnościowo dla samotnika jest start na krótkim dystansie typu up & down – to tylko na takiej trasie można sprawdzić umiejętność precyzyjnego startu, szybkość i perfekcyjność żeglugi – my sprawdzimy te umiejętności na 3 długościach tras …. Więc również w wyścigu długim który ma zupełnie inną specyfikę – o tym dalej ….

Przykład praktyczny :

Postanowiliśmy się obaj zmierzyć w regatach Solo – Startujemy obaj np. na identycznych jachtach z identycznym wyposażeniem:

Jak myślisz jakie szanse miałbyś w rywalizacji ze mną na 3 długościach tras i na której miałbyś największe szansę wygrania?????

Moje spekulacje w tej kwestii są takie:

Na Ultra krótkim dystansie nie miałbyś ze mną żadnych szans …. Chyba że popełniłbym bardzo kardynalny błąd … obstawiam 90%/10% – na moją korzyść

Na Średnim dystansie twoje szanse rosną, ale tylko poważny mój błąd mógłby dać ci wygraną – obstawiam 80% / 20% na moją korzyść 

Na długim dystansie – twoje szanse znacznie rosną – obstawiam 60%/ 40% – na moją korzyść 

Jeśli zgadzasz się z tą opinią to masz odpowiedź, które wyścigi samotników są trudniejsze … my zbadamy umiejętności samotników i grupy dwuosobowe na 3 dystansach więc sprawdzimy ich we wszystkich możliwych sytuacjach, a tytuł MP otrzyma najlepszy, który da sobie radę najlepiej na wszystkich.

W zeszłym roku rywalizowałem Solo cały sezon w regatach jachtów załogowych w tym na ultrakrótkich up & Down – i wierz mi że to jest najwyższa poprzeczka dla regatowego żeglarza samotnego – nie banalna trasa 200 czy 500 Mm, którą często skipperzy spędzają w koi, a jacht płynie sam, bo ma sprawny autopilot lub wybujałą elektronikę. 

Miałem takiego uczestnika w Polonezie: nie podam kto – startował, szedł spać, budził się do okrążenia Christianso, szedł spać, budził się na metę ….

Czy to jest aż tak ambitne? Wątpię …. Tu żeglował sprzęt czyli czytaj „kasa”

Trasa długodystansowa to przede wszystkim sprawdzenie wytrzymałości żeglarza, umiejętności rozłożenia sił i przede wszystkim poligon sprawdzający przygotowanie sprzętu – kuriozalnie w trasie długodystansowej wygrywa w dużej mierze właśnie sprzęt, czyli „kasa” ….. ktoś kto ma lepszego autopilota sprzężonego z całą elektroniką może bardzo precyzyjnie żeglować w koi …. Na krótkich dystansach elektronika nie zastąpi człowieka bo jest na to po prostu za mało czasu …

  • Zgodnie z ustawą o sporcie wyłączność do nominacji imprez o statusie Mistrzostw Polski mają w Polsce krajowe związki sportowe, chyba tego nie podważasz? jak wyglądałyby MP w skokach narciarskich gdyby każdy mógłby je sobie według dowolnych zasadach zorganizować? Niech decyduje o tym Związek Skoków Narciarskich bo to on jest strażnikiem jakości …. Mam nadzieję że przyznasz tu rację?

w żeglarstwie to PZŻ jest gwarantem zachowania standardów imprezy rangi MP. 

Licencja na organizację regat nie kosztuje wiele i to nie żaden problem dla organizatora, problemem dla organizatora jest zachowanie odpowiedniego poziomu imprezy i standardów organizacji takiej imprezy.

Organizatorzy BOG olali standardy i chcieli iść na totalne skróty i zorganizować sobie imprezkę na starych amatorskich zasadach z dopiskiem MP i według przepisów „Pana Kazia napisanych na kolanie”

Na takie działania nie ma mojej zgody … i mam nadzieję wielu innych żeglarzy zainteresowanych utrzymaniem i budowaniem poziomu imprez żeglarskich – również.

Dla tego ja przekopuję się teraz przez stertę oficjalnych angielskojęzycznych dokumentów ISAF i Greenbook ORC – aby tegoroczny Polonez o statusie MP był zorganizowany jak najbardziej profesjonalnie „a nie na kolanie”, nie idę na skróty jak organizatorzy BOG i wykonuję potężną pracę aby impreza była dobrze zorganizowana.

Wymaga to tysięcy godzin pracy i wykonujemy to społecznie – może warto to zauważyć i docenić tę pracę która zmierza do rozwoju naszego żeglarstwa samotnego i dwuosobowego? I wskazywania pewnych standardów?

  • Więc reasumując – jeszcze raz: każda impreza jest Mistrzostwami Świata sama dla siebie, opisując merytorycznie temat warto robić to rzetelnie – czego w przyszłości drogi Jerzy ci życzę, może w końcu kilka informacji o Polonezie??

Z pozdrowieniami

Krzysztof”

 

 

Komentarze