NAWIGACJA ELEKTRONICZNA (2)

0
516
 
Oto drugi odcinek pogadanki Tadeusza Lisa o jachtowej nawigacji elektronicznej. Już pierwszy odcinek uruchomił krytyków. Wiedziałem, że tak będzie. W nowej „Praktyce bałtyckiej na małym jachcie” (dopiero co pojawiła się w sklepach żeglarskich) nie ma rozdziału o nawigacji elektronicznej oraz o nowoczesnych źródłach prognoz pogody. Powody są dwa: specjaliści, którzy przyrzekli pomoc – nie dotrzymali słowa, a ja doszedłem do wniosku, że to żadna strata, bo książka ma zachować aktualność dłuższą niż dwa lata:-).  Ale w newsach na SSI – poharcować Tadeuszowi pozwalam.
Co teraz robię ?
Czytam komentarze, zamieszczam i ukontentowany kciukami młynka kręcę.
Nawigacja elektroniczna to sprawa bardzo ważna, ale kamizelki jeszcze bardziej. Jakie tam chcecie – asekuracyjne, ratunkowe – byłe były na grzbietach.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge

———————————————————————

Krok 4 – wybierasz optymalny chartplotter

 

Model, ile za niego zapłacić, dlaczego masz go kupić lub powstrzymać się od kupna?

Za co płacisz? Co warto wiedzieć?

Model CP190i GPS

500-650 USD – zależne od Twojego talentu łowcy.

Zalety:

Ma wszystko czego potrzebujesz – teraz i w przyszłości. Rozsądna, konkurencyjna cena

Ograniczenia:

5” i rozdzielczość 320×240 to nie jest skok jakościowy w porównaniu z ręcznym odbiornikiem GPS w zakresie zobrazowania mapy.

Ale w przyszłości radar, AIS i DSC – to trzy kroki milowe w kierunku pełnego systemu nawigacji elektronicznej na Twojej łódce.

5” calowy, kolorowy wyświetlacz, wbudowana antena wewnętrzna. Wyświetlacz jest ostry nawet w słońcu, to ważna cecha – rozdzielczość  320×240. W środku mieszka 50-cio kanałowy odbiornik GPS WAAS – będziesz mógł w przyszłości podłączyć zewnętrzną antenę poprawiającą odbiór. Obsługuje standard C-MAP.

W interfejsie wygodne, dedykowane klawisze MARK, TRASA i INFO. Jako opcję możesz podłączyć sonar do poszukiwania ryb typu black-box (kup urządzenie FF525 50/200 kHz + przetwornik).

Gdy podłączysz go do radiostacji DSC pokaże Ci pozycję wywołującego statku włączając w to wywołania alarmowe (DISTRESS).

Chartplotter potrafi Ci w przyszłości obsłużyć sygnały z odbiornika AIS i wizualizować na mapie położenie statków (wraz z jego krótkim opisem).

Wisienka na torcie: gdy uzbierasz więcej pieniędzy będziesz mógł do niego podłączyć tani radar Si-Tex z serii MDS (patrz dalej).

CP390i GPS

850-1000 USD

Zalety:

Ma wszystko czego potrzebujesz – teraz i w przyszłości. Wielkość ekranu będzie skokiem jakościo-wym w porównaniu do ręcznego GPS’a

Ograniczenia:

7” i rozdzielczość 800×480 to jeszcze nie jest ideał, gdy patrzysz na mapę sterując w czasie rzeczywistym. Ale za 3000 zł raczej nie upolujesz niczego innego w tej klasie.

Ma wszystkie cechy poprzednika. Dodatkowo potrafi wyświetlać obrazy z DVD (przyjemne, pożyteczne i niekonieczne). Chyba, że rozważasz w przyszłości zamontowanie na topie masztu taniej kamery od systemów ochrony (NTSC lub PAL).

Znacznie wygodniejsza obsługa – można wyświetlać dwa niezależnie skalowane okna.

Urządzonko dzięki złączu NMEA (4 wejścia i 5 wyjść) jest bardzo rozmowne – bez trudu połączysz go z innymi urządzeniami – na przykład autopilotem rumplowym. To cenna zaleta – warta naszym zdaniem 2  razy większych pieniędzy.

CP590

1500-1900 USD

Zalety:

Ma wszystko czego potrzebujesz – teraz i w przyszłości. To największy ekran do sensownego wykorzystania na małym jachcie.

Ograniczenia:

12” i rozdzielczość 800×480 to ideał, gdy patrzysz na mapę sterując w czasie rzeczywistym. Ale to nie są małe pieniądze – czytaj dalej jak osiągnąć podobną funkcjonalność taniej.

Za dodatkowe 500 USD dokupujesz możliwość podłączenia dodatkowego monitora VGA. Cenne, ale w rozwiązaniu z PC za tę kwotę kupisz całą jednostkę.

W stosunku do poprzedniego modelu wbudowane oprogramowanie pozwala skonfigurować znacznie więcej parametrów, w tym widok okien.

Są pewne dodatkowe funkcje – jak symulacja planowanej trasy – ale nie do końca jesteśmy przekonani, czy za wydaną złotówkę dostajesz dostatecznie dużą wartość.

Nie możemy jednak negować komfortu sterowania w czasie rzeczywistym z użyciem 12-to calowego wyświetlacza na którym kombinacja (w przyszłości) obrazu radarowego oraz znaczników AIS daje Ci trudny do opisania komfort sztormowej nocy.

 

Przy kupnie chartplottera jedna praktyczna rada: kup od razu do niego wtyczki do gniazd sygnałowych NMEA. Dzięki temu, gdy zdecydujesz się rozwijać Twój system, nowo kupione urządzenia szybko przypadną do serca Twojej instalacji – bijąc z nim rytmem zgodnym z taktem protokołu NMEA.

 

Krok 5 – wybierasz optymalny komputer PC

 

Niestety, na początek mamy dla Ciebie złą wiadomość – prawdopodobnie większość laptopów i notebooków które używałeś do tej pory nie nadaje się jako jednostka centralna Twojego systemu nawigacyjnego. Elektronika i słone morskie powietrze zdecydowanie się nie lubią, a pierwszy sztorm łatwo wykaże Ci jak słabe były zawiasy ekranu i mało odporna klawiatura na polewanie wodą.

Ale jest też dobra wiadomość – za mniej niż cena najtańszego chartplottera możesz kupić ideał komputera jachtowego.

Musi to być laptop, przeznaczony do pracy w trudnych warunkach. Rzadko się zdarza, że w technice za niewielkie pieniądze (700-1300 zł) możesz kupić rozwiązanie przewyższające wszystkie rozsądne oczekiwania. Ale taki ideał stworzył Panasonic i nazwał go Thoughbook CF18 (CF29, CF30 – nowsze modele). Co znajdziemy w środku? Procesor Mobile  Intel Pentium M CENTRINO ULV 713, 1.2 MHz 1MB Cache L2, pamięć 1024 MB DDR, zazwyczaj dysk twardy 60 GB, grafikę,  Mobile Intel(R) Extreme Graphics 2 64MB i zachwycającą matrycę dotykową (typu obrotowego) jak w tablecie (uwaga, to nie pomyłka) o rozmiarze 10,4″ ( w nowszych nieco większa).  A złącza? Możesz nam uwierzyć, że jeżeli czegoś w nim nie znajdziesz – to znaczy, że jest Ci to zupełnie zbędne przy budowie Twojego systemu nawigacyjnego ponieważ na pokładzie masz złącze irDA, USB, VGA-out, modem, PCIMCIA, WiFi, modem GSM, modem GSM GPRS. Komputer pracuje pod kontrolą systemu Microsoft Windows XP TABLET EDITION – wszystkie sterowniki są łatwo dostępne.

Przy kupnie tego komputera musisz być ostrożny – ze względu na datę produkcji mogą się one różnić nieznacznie konfiguracją (np. modemami, wielkością dysku lub pamięci). Sprawdź baterię – oryginalna pozwala na pracę rzędu 4-5 godzin z maksymalną wydaj-nością. Pamiętaj, też, żeby miał oryginalny rysik na łańcuszku – bez tego nie będzie działał ekran dotykowy (w starszych modelach). Masz już za 600-1000 zł serce Twojego przyszłego systemu. Teraz dokup kilka dodatkowych rzeczy. Przede wszystkim zewnętrzny GPS (jeżeli nie jest wbudowany w komputer) – łączący się z komputerem przez USB – a nie przez bluetooth. Dlaczego? Bo w rejsie ładowanie akumulatorka zasilającego bluetooth jest następnym obowiązkiem, o którym musisz pamiętać. Przy odrobinie szczęścia możesz kupić egzemplarz z wbudowanym GPS-em.

Masz już podstawowy zestaw. Ale dokup do niego jeszcze gumową, wodoodporną klawiaturę (15 zł). Klawiatura ta podłączona do portu USB uszczelnionym kablem będzie spoczywać w jaskółce w kokpicie. Dzięki niej będziesz mógł swobodnie obsługiwać mapę w strugach ulewnego deszczu – nie puszczając rumpla z ręki. Wierz nam, mamy to dobrze opanowane. A myszka? Można kupić wodoodporną Mighty Mouse 5 – ale nie jest tania (320 zł). Poza tym używanie jej na ławce w kokpicie jest niewygodne. Zamiast niej ściągnij bezpłatny program Mouse Emulator, który znakomicie ją zastąpi wykorzystując nieużywany normalnie prawy panel numeryczny Twojej gumowej klawiatury. Dzięki temu uzyskasz pełną kontrolę z kokpitu nad notebookiem nawigacyjnym. Zapewne zastanawiasz się w jakim celu masz sterować z kokpitu notebookiem lub tabletem, który stoi na stole nawigacyjnym? Ha! To zbyt proste myślenie. Optymalnym miejscem dla ekranu tableta (ale również dla wyświetlacza czartplottera) jest okienko w ściance nadbudówki. Dzięki temu będziesz mógł korzystać z mapy w czasie rzeczywistym. To ważne. Na małym jachcie koncentrowanie elektroniki wokół stołu nawigacyjnego to błąd. W przeciwieństwie do dużego jachtu nigdy nie będziesz miał na pokładzie oficera, analizującego stale sytuację i podającego komendy na ster.

Zatem stale widoczny, duży ekran – jest bardzo cenny. Zwłaszcza, gdy w następnym kroku podłączysz do systemu AIS.

Krok 6  – wybierasz optymalny AIS

W przyrodzie jachtowej występują dwie odmiany tych skrzyneczek. Pierwsza jest tylko odbiornikiem – dzięki niemu widzisz tych, którzy nadają dookoła (i potencjalnie pałają chęcią rozjechania Cię we mgle lub w nocy). Na Twojej elektronicznej mapie przedstawiają się z nazwy, prędkości i kursu – Ty musisz ocenić, jak realne jest zrobienie Ci krzywdy. Pomoże Ci w tym dodatkowa funkcja ustawiania alarmu zbliżeniowego (kolizyjnego).

Drugi typ skrzyneczki, jak się domyślasz droższy – nie tylko odbiera informacje, ale również je wysyła do innych zaintere-sowanych. Nie licz jednak, że mając nad Tobą przewagę kilku-dziesięciu tysięcy ton, przejmą się ewentualnymi paroma rysami na kadłubie spowodowanymi szcząt-kami Twojej łódki. To nie Ty tu polujesz – dlatego sugerujemy Ci, aby Twoja elektroniczna mapa była stale dla Ciebie widoczna gdy stoisz za sterem. Jak rozsądnie kupić AIS? Z samym odbiornikiem sprawa jest prosta – jeżeli chcesz go podłączyć do komputera: wybierz taki, który ma złączę USB, jeżeli do chartplottera: to złącze NMEA. Ale najlepiej oba naraz. Za najtańszy zapłacisz około 200-250 USD. Przykładem może być model Digital Yacht AIS100Pro AIS Receiver. Ta magiczna skrzyneczka ma oba wyjścia, korzysta ze standardowych sterowników Windows i po podłączeniu do programu OpenCPN powinna od razu zadziałać. Musisz do niej dokupić osobną antenę UKF z kablem (około 60 USD). Unikaj rozdzielników sygnału (antenna splitter), które w założeniu pozwalają Ci współdzielić antenę od Twojej radiostacji VHF z AIS – są drogie i wprowadzają Ci do instalacji niepotrzebną komplikację. Dwie anteny dają Ci też większe bezpieczeństwo – antenę od AIS wygodnie jest zamocować na wsporniku kosza rufowego. Jak stracisz maszt przepniesz antenę z AIS na wyjście radiostacji. Pamiętaj też, abyś miał sprawdzoną przejściówkę pozwalającą dołączyć Twoją ręczną radiostację do którejś z anten.

Jeżeli Twój budżet jest napięty, a nosisz się z zamiarem kupna UKF-ki, to rozważ kupno bardzo ciekawej radiostacji o nazwie Standard Horizon Matrix AIS+ GX2150 Fixed Mount VHF Radio. Kosztuje około 350-400 USD, ma wbudowany odbiornik AIS, a dodatkowo funkcje wzmacniacza do tuby głosowej i elektronicznego rogu. Jak się domyślasz świetnie się integruje z opisanymi wcześniej chartplotterami. Da się również podłączyć do PC, ale musisz wydać ekstra 50 dolarów na konwerter NMEA-USB.

Zastanawiasz się, czy jest szansa, abyś wyświetlił sygnał z AIS na telefonie lub tablecie? Tak, są takie modele AIS, które komunikują się z jednostką centralną bezprzewodowo np. Digital Yacht iAIS Wireless AIS Receiver. Ale kosztuje prawie 2 razy tyle co przewodowy odpowiednik. Jeżeli jesteś uzależniony od technologii Apple’a (wiemy, wiemy, odwyk może być trudny), to użyj oprogramowania, które znajdziesz tutaj http://www.inavx.com/ – kosztuje 50 USD. To jest kompletne oprogramowanie nawigacyjne – ale oczywiście za mapy musisz zapłacić osobno.

Jeżeli coś jeszcze zostało w Twojej sakiewce rozważ kupienie transpondera AIS – czyli połączonego odbiornika i nadajnika. Najtańsze urządzenie typu czarna skrzynka kosztują około 600 USD (np.Comnav Mariner X2 Class B AIS Transceiver). Łatwo je zintegrować zarówno z komputerem PC, jak i chartplotterem (NMEA, USB). Są uroczo odporne na próby błędnego podłączenia i zazwyczaj od razu działają. Mają też wbudowane własny, zazwyczaj bardzo czuły odbiornik GPS. Możesz go traktować jako zapasowy lub w przypadku systemu zbudowanego wokół PC – jako główny ze względu na jakość sygnału.

Właściwie teraz możesz już stwierdzić, że zbudowałeś i uruchomiłeś system nawigacji elektronicznej na swoim jachcie. To prawda, ale puśćmy w ruch karuzelę marzeń i zróbmy następny krok. Krok 6 – wybierasz optymalny radar jachtowy

Po pierwsze, wyjątkowo musisz uniknąć tutaj pokusy wywęszenia na wyprzedażach taniego radaru starego typu (np. z kutrów lub łodzi patrolowych) z własnym wyświetlaczem – mimo, że są to pewne i dojrzałe konstrukcje. Kupisz go tanio, ale po pierwsze nie będziesz miał miejsca, aby gdzieś zamontować wyświetlacz przypominający lampowy telewizor, po wtóre jego prądożerność doprowadzi Cię do rozpaczy. Poszukaj rozwiązania zintegrowanego z chartplotterem. Inwestycja nie jest tania, ale sumaryczny nakład najmniejszy. Przykładem takiej oferty jest Raymarine a67 Multifunction Navigation Display Radar Package. Płacąc około 2000 USD dostajesz atrakcyjny chartplotter oraz nowoczesny radar cyfrowy małej mocy 2,2 kW.

Jeżeli jednak sercem Twojego systemu nawigacyjnego jest PC możesz kupić antenę z przetwornikiem typu czarna skrzynka. Nie są to jednak rozwiązania tanie. Przykładowe rozwiązanie firmy Koden (bardzo dobra reputacja) zawierające antenę oraz przetwornik kosztuje około 3000 USD. Generalnie, gdy piszemy te słowa (2013) tanie podłączenie anteny radarowej do PC jest jeszcze stale w stadium alchemii – ale nisza istnieje i jak sądzimy za chwilę pojawią się znacznie tańsze interfejsy.

Radar na jachcie jest rzeczą nieocenioną. W ciągu ostatnich trzech sezonów miałem 5 groźnych przypadków, które skończyły by się prawdopodobnie źle – gdyby nie staranna obserwacja radarowa. Wszystkie w trudnych warunkach. W pierwszy uniknęliśmy rozjechania śpiącego na torze wodnym wędkarza (silny deszcz i mgła). W drugim po silnych jesiennych sztormach minęliśmy w odległości kilku metrów duży, nieoświetlony  baken w całkowitych ciemnościach i dość gęstej mgle. Według mapy powinien znajdować się 1,5 kabla w bok…

W trzecim uciekaliśmy z drogi pędzącej z prędkości około 35 w. ryczącej dyskoteki z niedogmatycznie ubranymi paniami na pokładzie. Rozumiemy preferencje zainteresowań kapitana z Baylinera – ale widok nadlatującej w ciemnościach od rufy małej plamki na ekranie radaru nieco podwyższył nam ciśnienie. Dobrze że po 20 sekundach mieliśmy już pełne obroty silnika i wyłożony na burtę ster…

Wróćmy jednak do kupna radaru. Jeżeli zdecydujesz się budować swój system nawigacji elektronicznej wokół dedykowanego chartplottera, to możesz również poszukać na wyprzedażach starszych, sprawdzonych urządzeń Garmina lub SITEX’a. Jeśli jesteś uparty zamontujesz zestaw chartplotter, echosonda + antena radarowa (czasami nawet mapa elektroniczna) za około 1500 USD. Nie jest łatwo wyszukać okazje – w Googlach użyj frazy „radar pack”. W odpowiedzi możesz upolować garminową 740-kę – z bardzo dobrym jakościowo, 7-mio calowym ekranem (800×480) oraz anteną 18-calową radaru GMR 18 HD.

Zastanawiasz się, czy opanowanie odczytów radaru jest trudne. Odpowiedź nie – jeżeli spełnisz dwa warunki. Po pierwsze nie zmieniaj domyślnych ustawień, których znaczenia nie rozumiesz. Po wtóre – ćwicz regularnie w jasnym słońcu. Tydzień ćwiczeń i rozmazane plamki na ekranie porównywane z mapą zaczną układać się w Twojej głowie w logiczne zarysy linii brzegowych, pław nawigacyjnych i jednostek towarzyszących Ci na wodzie. Będziesz miał wątpliwości? Pytaj za pośrednictwem SSI dra Mariana Hilsberga – konstruktora radarów morskich i wojskowych, który wie o nich wszystko i jeszcze trochę.

Zamiast podsumowania, kilka refleksji, rad i inspiracji w ramach dobrej, elektronicznej praktyki morskiej.

 

1.                  Jeżeli dysponujesz skromnym budżetem kup na wyprzedaży ręcznego GPS’a – najlepiej z obsługą mapy elektronicznej. Ale nie kupuj taniego chartplottera z malutkim ekranem, do którego nie będziesz mógł podłączyć w przyszłości AIS’a oraz radaru – to wyrzucone w błoto pieniądze.

2.                  Jeżeli masz średni budżet – kup rozwojowy chartplotter. Powinien mieć obsługę AIS i radaru. Ekranem nie mniejszy niż 7 cali. Większy niż 10” będzie wyzwaniem dla Twojego portfela.

3.                  Jeżeli nie masz zacięcia technicznego, a mały budżet nie ściska Cię za gardło – kup zestaw: chartplotter z echosondą, jedną mapę obszaru na którym pływasz oraz radar. Potem dokupisz sam odbiornik AIS lub jeśli będziesz miał więcej pieniędzy – transponder AIS.

4.                  W powyższym rozwiązaniu wszystko powinno zadziałać od pierwszego odpalenia – bylebyś powkładał wtyczki w odpowiednie gniazda – nie czytaj instrukcji, patrz na obrazki…

5.                  Jeżeli lubisz komputery, zbuduj system nawigacji elektronicznej wokół pancernego laptopa. To jest wbrew pozorom bardzo proste. Zacznij od bezpłatnego oprogramowania nawigacyjnego i darmowych, skanowanych map. Od razu na wejściu dostaniesz świetny wyświetlacz i nieograniczone możliwości rozbudowy.

6.                  Jednak w przypadku PC przestrzegaj następujących zasad:

7.      Zainstaluj program antywirusowy, ściągnij ostatnie aktualizację do Windows. Wyłącz program antywirusowy, wyłącz kartę WiFi.

8.      Zainstaluj oprogramowanie nawigacyjne

9.      Zainstaluj mapy

10.  Zainstaluj sterowniki do GPS’a oraz AIS’a.

11.  Uruchom i przetestuj wszystko. Jeżeli nie masz odczytu pozycji z GPS’a to na 99% pomieszałeś nr portu COM lub szybkość transmisji – niezależnie od naturalnego obrzydzenia przeczytaj instrukcję do tych urządzeń.

12.  Nie używaj nawigacyjnego PC do żadnych innych celów. Nie pisz na nim tekstów, nie łącz się z internetem, nie przeglądaj zdjęć z rejsu.

13.  Nie używaj fabrycznego zasilacza na 220V – tanie przetwornice 220/12V są na jachcie bardzo zawodne. Kup 2 bezwentylatorowe zasilacze samochodowe do notebooków. Jeden z nich zapakuj do wodoszczelnego pudełka na zapas. Drugi obciągnij cienką dętką rowerową, uszczelnij dławicami oba kable oraz przymocuj go na trwałe do kadłuba.

14.  Pamiętaj, że CF-18 możesz zasilić w sytuacji awaryjnej niższym napięciem (12,5-13V) bezpośrednio z sieci jachtowej. Dlatego powinieneś mieć zapasową wtyczkę do notebooka zakończoną z drugiej strony kablem do gniazda zapalniczki. Na Bałtyku nie powinien się za bardzo grzać. Na Adriatyku – tak. Dlatego przestaw go  w tryb oszczędzania energii, zmniejsz jasność ekranu i trzymaj go na stole nawigacyjnym na złożonym kilkakrotnie, mokrym ręczniku. To wystarczy w 40 stopniach rozgrzanej kabiny.

15.  Spryskaj wszystkie złącza sprayem elektrotechnicznym wypierającym wilgoć.

16.  Po sezonie umyj ekran i klawiaturę z morskiej soli ciepłą wodą z małą ilością detergentu. Opłucz go silnym strumieniem wody pod kranem pamiętając o zamknięciu gniazd i pozostaw do wyschnięcia.

17.    Wykaż dojrzałość charakteru i nie daj się złamać nudzącym się dzieciom, które żebrzą o puszczenie im filmu DVD. Do tego miej kupiony na wyprzedaży bateryjny odtwarzać samochodowy

 (200-300 zł) typu dual (zagłówkowy) z dwoma ekranami i odbiornikiem TV (do odbioru prognoz w portach). Odchylane ekrany umieść nad kojami, nad którymi sypiasz, gdy żeglujesz samotnie. Podłącz je do wyjścia AV komputera nawigacyjnego. Gdy nie oglądasz filmów w porcie, w trakcie pływania będziesz miał nad głową wyświetlany obraz mapy elektronicznej (repetier) – wystarczy Ci minimalne podświetlenie.

18.      Jeśli masz już AIS w zestawie, ustaw w programie nawigacyjnym dźwiękowy alert zbliżeniowy (kursu kolizyjnego) – głośność blisko maksimum. Ten dźwięk musi Cię zbudzić.

19.       Alternatywnie, jeśli masz komputer na półeczce nad stołem nawigacyjnym możesz te wyświetlacze umieścić w oknach ścianek nadbudówki – będą dobrze widoczne na każdym halsie.

20.        Jeżeli nie masz miejsca na przedniej ściance, to kup na wyprzedaży (po remontach hoteli) dwa małe telewizory łazienkowe i wlaminuj je w ławki kokpitu (za szybką z poliwęglanu) – bliżej ścianki kokpitu (pod kątem). W porcie można się o nie wygodnie oprzeć przy czytaniu książek, z nogami wyciągniętymi na ławce. Alternatywne miejsce – konsola koła sterowego – wtedy tylko użyj tylko jednego monitora.

21.              Co dalej? Oto garść inspiracji:

a.       Podłącz od wyświetlacza dane z wiatromierza i logu NMEA)

b.        Podłącz autopilota rumplowego (zwłaszcza gdy planujesz dłuższe przeloty na silniku). Ale nie zostawiaj go na czas obiadu z przyjaciółmi w mesie – bydlę potrafi być krnąbrne w pysku i czasami samodzielnie zmienić kurs (serwis jest zwykle bezradny wobec błędów przelotnych – ale zazwyczaj ładnie i współczująco przeprasza, więc im wybaczamy).

c.        Podłącz dane z monitoringu silnika (zużycie paliwa, obroty, temperatura, poziom paliwa, itd)

d.        Podłącz odbiornik pogodowy NAVTEX lub inny

e.        Podłącz do wyświetlacza (w osobnym oknie) widok z 4 miniaturowych kamer wodoodpornych umieszczonych na głowicy masztu. Małe rozbłyski na czarnym jak smoła ekranie w nocy to światła dalekiego statku lub latarni morskiej. Twój elektroniczny majtek w gnieździe bocianim ujrzy je średnio o 20-30 minut wcześniej, niż Ty bez lornetki. To może być warte życie – spotkałem w nocy prom Stena Line idący z prędkością około 40 kn. (raczej nie pomyliłem się w szacunkach). Wychynął z ciemności w tempie porażającym, pokazał oświetloną burtę i rozpłynął się jak duch. Chyba wolałbym go ujrzeć wcześniej – byłem zajęty naprawianiem wtyczki od AIS’a wyrwanej przez średnio rozgarniętego załoganta (biedaczek chciał z gniazdka wyłączyć nocną lampkę nad koją).

f.          Rozważ dedykowany system osobistych, miniaturowych  nadajników AIS umieszczonych w sztormiakach załogi. Na razie są drogie (500 USD), ale szybko tanieją. Tu opis:http://www.mcmurdomarine.com/en/products/personal-ais-beacon

g.        Włącz się czynnie w rozwój oprogramowania OpenCPN (kod jest dostępny na stronie głównej) oraz skanowanie i kalibrację map – za chwilę drogą wymiany będziesz miał potężny zbiór plików.

22.    Rada ostatnia i najważniejsza: jak widzisz, nie napisaliśmy nic o tym jak się posługiwać oprogramowaniem nawigacyjnym. Ponieważ jest to proste już pierwszym rejsie. ALE UWAŻAJ – TO NIE JEST GRA KOMPUTEROWA, W KTÓREJ PROWADZISZ WIRTUALNY STATECZEK. Miej oczy dookoła głowy – jak zawsze na jachcie. I pamiętaj – to wszystko działa chwilowo. Zepsuje się w najgorszym momencie – to skutek grzechu pierworodnego. A dobra praktyka morska pokazuje, że nic nie jest tak pewne, jak cyrkiel nawigacyjny, liniał, ręcznie temperowany ołówek oraz gumka. I niech  tak na razie zostanie…

Tadeusz

———————————————————————-

PS. Wiertaczom brzusznym, którzy molestują mnie o opisanie przygotowania Thoughbooka CF-18 do ciężkiej pracy nawigacyjnej na morzu, ponieważ nie poszła im instalacja systemu operacyjnego obiecuje, że  wkrótce na SSI zawiśnie artykuł pokazujący jak skutecznie ominąć rafy instalacyjne – sam sztormowałem przez tydzień wśród płaczu i zgrzytania zębów, ale wyszedłem na czyste wody. Chętnie podzielę się tą wiedzą: nie jest to trudne, pod warunkiem, że zastosujecie się ściśle do instrukcji instalacji – która nie jest typowa dla Windows XP i nie jest zgodna w wytycznymi producenta (Panasonic).

Za zgodą: www.kulinski.navsim.pl/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze