Mistrz Polski Specjalnej Troski

0
0

Za zgodą Jerzego Kulińskiego www.kulinski.navsim.pl 

Żegnając zawodników wyruszających na dwuetapowe ponad 600 milowe regaty „SailBook Cup” tak sobie myślałem: jak to jest – masowe Regaty „SailBook Cup” oraz jesienne „Bitwa o Gotland” to imprezy

zabawowe, a elitarne Morskie Mistrzostwa Polski na zatoce to sport.
Moi drodzy Czytelnicy – jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o … prestiż :-)))
O forsie dżentelmeni nie rozprawiają 
Korespondencja Jacka Zielińskiego wcale mnie nie rozśmieszyła.
Wręcz odwrotnie.
Mam nadzieję, że Prezesowi Tomaszowi Chamerze ktoś link do tego newsa podrzuci, że Prezes ukróci „prestiżowe hucby”.
Bo wbrew pomówieniom nie jestem wrogiem Związunia. 
Mnie się marzy jego sanacja.
Serio !
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
———————————————-
Drogi Jerzy,
jeszcze raz dziękuję za Twoją obecność na rozpoczęciu naszych regat w Sopocie. Twoje souvenirki rozweseliły wnętrze naszego bolidu 😉 Niestety tak to już w tym sporcie bywa, 
my zaliczyliśmy spore lanie od naszych konkurentów, ale kolejna szansa na rewanż jak zwykle za rok ! Nic tak nie uczy pokory, jak morskie żeglarstwo regatowe – ponad 20 godzin absolutnej ciszy, potem mocne 7B z zachodu. Regaty zakończyły się wyjątkowo szybko, bo już w niedzielę o 3 rano dzielny stalowy maluszek „More” z PKM-u, ostatni jacht, któremu udało się pokonać całą trasę, przeciął linię mety!
Liżąc rany zadane „Quickowi” w morderczym rajdzie, zaglądałem na SSI, czytałem relacje z Mistrzostw Polski naszego wspólnego przyjaciela Jacka Chabowskiego, któremu zapewne zwyczajnie nie wypadało napisać całej prawdy o „wydarzeniu” sezonu 😉
Ale jako, że i Ty jesteś zagorzałym fanem poczynań „naszego” PZŻ, podsyłam Ci tekst, który popełniłem, bo zwyczajnie nie mogę znieść tego zakłamania pomorskich działaczy :/
Jacek
/obraz nr 1

Nie, nie – to nie fotka z Mistrzostw Polski – to fotka z prawdziwie morskich regat towarzyskich (j.w)
—————————————————————–
Niedawno ukończyliśmy morskie regaty SailBook Cup, minimum 600 mil ciężkiej tyrki, wyczerpującej walki o każda minutę, o każdą milę wysokości… Jak niektórzy mawiają – siermiężna 
robota, komu i po co? Wiadomo – DLA SATYSFAKCJI!!! Bez względu na zajętą pozycję, każdy kto te regaty ukończył, wrócił do domu z bananem na twarzy i obietnicą w sercu, aby w przyszłym roku poprawić wynik.
Ale co w naszym światku regatowym, na (jak to twierdzi PZŻ) „zatokowym morzu”? Niby nic, kilka z naszych stałych załóg wybrało walkę o tytuł – no właśnie kogo? – Mistrza Polski Jachtów Morskich!!! Brzmi dumnie, jednak jest „małe” ale.
To, że morskie mistrzostwa działacze uparcie rozgrywają na Zatoce Gdańskiej można przeboleć – chcą, aby im często klaskano jak wręczają sobie nagrody. Przyznaję, że według mnie to już kwalifikuje się na terapię z psychoanalitykiem, aby popracować nad niską samooceną; no ale „działają” – niech mają 🙂

Co znaczy ranga licencji za 800 zł przekonałem się trzy lata temu, wykupując bez najmniejszego problemu bez absolutnie żadnej weryfikacji licencję na MP, otrzymując ją nawet na 
turystyczna klasę Open (sic !). Nic to nie dało, bo w dalszym ciągu leśne dziadki, łase na kasę, sprzedają licencje na rozmaite regaty typu „MP Adwokatów” itp., Nic nie przebije corocznie sprzedawanej licencji PZŻ na „Morskie Mistrzostwa Polski branży budowlanej w żeglarstwie morskim, rozgrywane w … Chorwacji 🙂 – http://www.regaty.fakro.pl . Jednak mieć a nie mieć inplus (nie mylić z impulsem) w budżecie PZŻ 800 zł – może wiele wytłumaczyć.
.
No więc siedzę sobie na tym naszym fejsbuku, scroluję kolejne posty i oczom nie wierzę!!! „Scamp” I m-ce, „Baltico” II m-ce (pływające 60 stopni do wiatru, siejące powszechne zażenowanie), 
i tak dalej i tak dalej… Aby było jasne, nie mam zamiaru zawodnikom niczego ujmować, nie widzę tu winy startujących. Z czystej ciekawości sprawdziłem jak to możliwe, że jachty, które zazwyczaj ścigają się w grupie Open, bo nie mają żadnych szans w regatach z przelicznikiem ORC czy KWR pozajmowały tak wysokie pozycje?! Delikatnie zagłębiłem się w wyniki i … jakby mi ktoś w mordę dał.
Pewnie ktoś pomyśli – bo pisze to z zawiści, nie startowałeś nie marudź!
Nie z zawiści, a smutku czy też żalu :/ 
.
Słynna z ośmieszania i kultowego PR-u Komisja Morska PZŻ, aby nie ośmieszać naszego poziomu regatowego (mam nadzieję, że wszyscy Czytelnicy i Skrytoczytacze mają świadomość 
gdzie jest nasze miejsce w świecie regatowym. Jako Chiny Europy dysponujemy budżetami jakimi dysponujemy, więc ścigamy się na tym na co nas stać, 30-40-letnie „maszyny” regatowe, a do tego czynnik ludzki nie mający żadnych szans z zawodowymi załogami; co stawia nas 10-20 lat za załogami z Europy). Wspomniane towarzystwo decydentów rozegrało to tak: robimy otwarte Mistrzostwa Polski, zapraszamy wszystkich, będzie medialnie, dzielimy na grupy, niech się „nasze” chłopaki wykażą 😉 
A jak się nie wykażą… przewalimy to po swojemu.
.
Nie trudno zgadnąć co pomyślały topowe teamy Europy, obserwując jak jedyny polski jacht w ich grupie, który zajął ostatnie miejsce, dostaje medal i tytuł MP? 
Tylko za to, że jest pod Polską banderą. 
Upokarzające… 
Najzwyczajniej w świecie działacze przekonani o swoim sprycie ośmieszyli nas przed całą europejską śmietanką regatową.
.
Nie startowałem w ME, bo to zwyczajnie nie moja liga. Jeśli bym startował, walczyłbym aby nie być ostatni i każda pozycja od końca dałaby mi radość, bo przejechać kogoś na bolidzie 
wartym kilku moich, to jest coś, jednak otrzymać tytuł MP za to, że mam polskie obywatelstwo?!? Są granice, a przynajmniej w żeglarstwie, sporcie dżentelmenów być powinny!
Raczej pachnie mi to tytułem Mistrza Polski Specjalnej Troski 2017, ale ja jestem prostym, z natury skromnym żeglarzem, więc wolę uczciwie wyjeżdżone ostanie miejsce w „Złotych Kalesonach” od PZŻ-towskiego pierwszego z licencją PZŻ.
.
O tej całej hucpie można by pisać godzinami, np. jak to nasze flagowe bolidy z tytułami mistrzowskimi MP w rozgrywanych tydzień później ME nawet nie zdążyły dopłynąć przed zamknięciem 
linii mety, budząc radość wśród pozostałych załóg. W regatach tak bywa, zwyczajnie może coś nie pójść, ale może jednak lepiej nie rozdawać tytułów MP pocieszenia, bo prawda ma to do siebie, że i tak wychodzi na jaw.
.
Jak to ktoś kiedyś powiedział, w tym momencie tytuł Mistrza Polski znaczy wielkie NIC!
.
Aha, żeby być fair co do obsługi regat, z opowieści startujących wywnioskowałem jedno – sędziowie i zaplecze mistrzostw to naprawdę teraz już I liga, więc czasy Pani sędzi zajadającej się 
kartoflami w darłowskiej marinie w wyniku czego nie zdążyła przyjąć jachtów na mecie, minęły. I oby tak zostało!!! http://orc2017gdansk.eu/wyniki/ 
.
Z żeglarskim pozdrowieniem
Jacek Zieliński
————————————————————————-

PS. Dzięki nieporadności Komiski Morskiej PZŻ aktualny Mistrz Polski KWR grupy jakieś tam, gdzie jachtów w grupie było 5, a biegi były rozgrywane w okolicy Darłowa.

Komentarze