Mini Transat: Zawodnicy pojawiają się jeden po drugim

0
374

Alberto Bona pojawił się na mecie po 25 dniach, 2 godzinach, 46 minutach i 10 sekundach, zajmując 5 miejsce wśród łodzi seryjnych. Wyścig wspomina tak: „Jestem naprawdę szczęśliwy. Miałem sporo problemów technicznych. Dobrze, ze blisko byli inni zawodnicy. Myślę, że gdybym był sam, bez kontaktu z innymi, nie poszłoby mi dobrze. Cieszę się, że tu dotarłem. Jeżdżę sporo na snowboardzie i musze przyznać, że wrażenie jest podobne do surfowania. Koniec końców, morze i góry są całkiem dobrym połączeniem.”

Alan Roura zajął 11 miejsce wśród prototypów, zjawiając się na mecie po 25 dniach, 3 godzinach, 16 minutach i 44 sekundach. „To jest super, niesamowite. Teraz chcę wielki stek i piwo. Płynięcie na moim Navman, kiedy nie ma wiatru, to istne piekło. Jacht jest strasznie cieżki. Zdecydowanie chcę wziąć udział ponownie w zawodach. To niesamowity wyścig. Kiedy docierasz do mety, myślisz „WOW, udało mi się”. Pokonanie Atlantyku na tych malutkich łodziach to szaleństwo.”

Tanguy Le Turquais znalazł się na 6 miejscu wśród łodzi seryjnych, pokonując trasę w 25 dni, 2 godziny, 56 minut i 46 sekund. „To była ciężka i straszna przygoda. Nie czułem się jak uczestnik wyścigu. Czułem, że nigdy nie będę w stanie dogonić tych na przedzie. Psychicznie musiałem być silny. Kiedy złapał mnie burzowy front, nie mogłem nic zrobić, by go uniknąć. Brak mi słów by opisać, co czuję. To niesamowite.”

Jérôme d’Aboville zajął 8 miejsce wśród łodzi seryjnych, kończąc wyścig po 25 dniach, 4 godzinach, 38 minutach i 17 sekundach. „Zeszłej nocy byłem otoczony przez burze. Siła wiatru wahała się od 15 do 30 węzłów. Pierwsza i ostatnie noc były najtrudniejsza. Poza tym to był świetny wyścig. Spędziłem 5 lub 6 dni z Damien’em i Alberto, było całkiem fajnie. Płynęliśmy razem i zakończyliśmy wyścig tej samej nocy.”skomentował zawodnik.

Damien Audrain uplasował się tuż za d’Aboville’m. Dotarł do mety po 25 dniach, 6 godzinach, 21 minutach i 25 sekundach. „Nie cierpiałem za bardzo. Nie dłużej niż 3 dni trwała przerwa w kontakcie przez VHF. Chociaż ostatnio naprawdę spałem 3 dni temu. Wyścig był długi. Myślałem o ludziach, którzy za mną tęsknią i było ciężko, ale z drugiej strony to dawało mi motywację, by płynąć dalej. Wiele razy powtarzałem sobie „nigdy więcej”. Prawie codziennie miałem takie myśli, że trzeba być naprawdę głupim, żeby wydawać tyle pieniędzy, wkładać tyle wysiłku i czasu, żeby borykać się z takimi trudnościami. Ale kiedy docierasz do brzegu, zapominasz o tym, co złe i pamiętasz tylko to, co dobre.
W innym przypadku nigdy byśmy nie wystartowali.” –
powiedział Audrain.

Craig Horsfield dotarł do mety sam, ale szczęśliwy, że udało mu się zakończyć wyścig i nawet znaleźć się w pierwszej 10-tce. Horsfield dotarł do mety po 25 dniach, 10 godzinach i 33 sekundach. „Wyścig był naprawdę trudny. Na początku było wietrznie, a później trafiliśmy na obszary niemal bez wiatru. To za długa trasa dla jednego zawodnika. W porównaniu do mojego pierwszego Mini, zaliczyłem kilka usterek, ale nic poważnego. Nie jestem zmęczony, nawet udało mi się sypiać, czasem więcej niż 6 godzin dziennie. To niesamowite: podczas poprzedniego Mini Trasant codziennie miałem z kimś kontakt. Spędzaliśmy czas rozmawiając przez VHF. W tej edycji bardzo rzadko udawało mi się z kimś skontaktować. Musiałem uważać, kiedy zacząłem za dużo mówić sam do siebie. Powiedziałem wtedy sobie: uważaj stary, zaczynasz wariować…”

Arnaud Chaigne (LMS) i Eric Cochet (Abers & Co) – dzieliła ich godzina. Chaigne dotarł po 25 dniach, 11 godzinach, 55 minutach i 12 sekundach, a Cochet po 25 dniach, 12 godzinach, 21 minutach i 19 sekundach. Arnaud Chaigne powiedział: „Fajne było to, że płynęliśmy blisko siebie. To było ekscytujące. Skończyłem na 11 miejscu. Próbowałem załapać się do pierwszej 10-tki, ale musiałbym pokonać Craig’a, a on jest za szybki. Zasłużył na swoje miejsce.”

Eric Cochet dodał: „Nie mieliśmy za dużo rozrywki podczas rejsu. Dwa dni temu, tak mi się wydaje, mieliśmy całkiem fajny dzień. Pomyślałem, że jeśli tak się zakończy, to będzie dobre wspomnienie, ale nie – przez kolejne 2 dni czekało nas piekło. Myślę, ze jestem już za stary na takie wojaże. Na szczęście Arnaud pomógł mi się pozbierać na środku Atlantyku, mówił: nie odpuszczaj, płyń do domu – w przeciwnym razie zajęłoby mi to 3,5 miesiąca. Najbardziej tęskniłem za rodziną. Myślałem o nich codziennie. Dziś był taki moment, kiedy spojrzałem na mapę i zobaczyłem, ze jeszcze 30 mil i będę u celu. Wtedy byłem szczęśliwy.”

Źródło: www.minitransat.fr  

Komentarze