Manewry portowe – pamiętajmy o omówieniach!

0
605

Oglądając jachty manewrujące w portach zarówno mazurskich jak i morskich często łapiemy się za głowę widząc biegającą, spanikowaną załogę i pokrzykującego na nich kapitana. Pozostawimy bez komentarza umiejętności żeglarskie i techniczne wykonanie manewrów, a skupimy się dziś na ważnym elemencie podejścia i odejścia od kei o którym wiele osób zapomina – na omówieniu planowanego manewru.

Skipperzy często popadają w rutynę i wymagają od załogi umiejętności, a często nawet czytania w myślach. Zapominają wytłumaczyć załodze na czym polegać będzie ich zadanie stąd na pokładzie pojawiają się nerwy, a to w konsekwencji prowadzić może do poważniejszych konfliktów w załodze.

Manewry portowe – jak łatwo i zrozumiale omówić manewr?

Z praktyki instruktorskiej wiem, że inaczej manewr omówimy prowadząc szkolenie, a inaczej jeśli pływamy turystycznie. Jednak zawsze powinniśmy stosować się do odpowiedniej kolejności omawiania – by utrzymać uwagę załogi i każdy na pokładzie wiedział co się dzieje.

  • najpierw w kilku zdaniach omawiamy ogólną koncepcję, najlepiej pokazując ręką ruch jachtu – przekażmy informację czy wypływać będziemy dziobem czy rufą, w którym miejscu mogą przydać się odbijacze, na co należy zwrócić szczególną uwagę.
  • omawiamy manewr awaryjny – co jeśli zgaśnie silnik, wypłynie jacht, którego nie widzieliśmy, zdryfuje nas wiatr, itp.
  • omawiamy stanowiska manewrowe – ale uwaga! Nie przydzielamy jeszcze konkretnych osób do zadań. Mówimy na przykład, że „osoba obsługująca cumę dziobową przygotuje ją do oddania na biegowo i na komendę będzie luzować. Gdy będzie koniec liny zamelduje i po kolejnej komendzie odda cumę i jak najszybciej wciągnie ją na pokład„. itp. Dzięki temu wszyscy z uwagę będą słuchać, a nie skupią się tylko na swojej części zadania. 
  • przydzielamy stanowiska manewrowe, nie zapominając o manewrze awaryjnym.
  • pytamy czy wszyscy wiedzą co mają robić i czy są jakieś pytania – często nasi załoganci kiwają tylko głowami, lecz nie do końca rozumieją swoje zadania. Warto się upewnić 🙂

Szczególnie istotny jest drugi podpunkt czyli opowiedzenie załodze, że manewr może się nie udać i co wtedy. Jeśli nasza załoga będzie wcześniej poinformowana w sytuacji awaryjnej nie będzie nerwowa czy spanikowana. Omówmy dobrze pracę na odbijaczach – w których miejscach będą one szczególnie potrzebne i czym ewentualnie można będzie jeszcze chronić burty. Zmniejszy to prawdopodobieństwo urazu kończyn w załodze.

Kolejność wykonywania zadań podczas manewru

Pamiętajmy również o kolejności wykonywania zadań przy nielicznych załogach. Z powodzeniem da się wykonywać bezpieczne, skuteczne i eleganckie manewry dysponując dwoma czy trzema osobami na pokładzie. Jednak by tak było musimy już na etapie omówienia podkreślać co i kiedy mają wykonać.

Na zakończenie ostatni temat którego nie powinniśmy ominąć – emocje skippera bardzo udzielają się załodze. Jeśli pływamy z niedoświadczoną załogą nasze zdenerwowanie wprowadzi na pokładzie dodatkowy element utrudniający nam manewr. Zwróćmy więc na to uwagę, by mówić spokojnie, a jeśli nie wymaga tego sytuacja nie krzyczeć. Najpiękniejsze manewry portowe to te wykonane w ciszy bez zwracania na siebie zbędnej uwagi.

Komentarze