Kolejny sukces morskiej reprezentacji – s/y Słoni

0
514

Gdy-Wła-Gdy 2013, czyli huśtawka nastrojów na pokładzie Słoni. Zbigniew Rembiewski jest członkiem Pomorskiego Teamu, który został założony przez POZŻ przy okazji Mistrzostw Polski w Darłowie. Po awarii takielunku na Mistrzostwach, która nie pozwoliła ukończyć nawet pierwszego biegu, nasz reprezentant udowadnia swoje możliwości w nocnych regatach Gdynia – Władysławowo – Gdynia.

 

Przed regatami wszystko było zaplanowane strategia obmyślona, z przyjaciółmi podzielona.

Miało być tak:

– halsówkę do Helu robimy lewą stroną, by schować się przed falą                     

– wyskakujemy z prądem zza cypla jak najszybciej, przechodząc na spinakera

– spinakerujemy blisko brzegu wykorzystując prąd

– po okrążeniu WLA tniemy w lewo w morze uciekając z prądu i spodziewając się tam wg prognozy nieco lepszego wiatru

– cypel bierzemy szeroko i spadamy na metę na spinakerze

A było tak:

– start na prawym wg planu, pewne zaskoczenie to uporczywa wybijająca z żeglugi odbita od gdyńskiego falochronu fala.

– ciągniemy tak pod półwysep pod coraz łagodniejszą falę

– zwrot na cypel na wysokosci Juraty i szybka żegluga po prawie płaskiej wodzie do cypla.

Pod Cyplem satysfakcja z dobrze wybranej drogi, jesteśmy w kontakcie ze znacznie dłuższą konkurencją. Quick który przed nami robi to samo, krzyżuje halsy z Filmarem.

– za cyplem idzie dalej zgodnie z planem, więc spinakerujemy, wyprzedzamy Quicka

– WLA osiagamy o 0037 stosunkowo blisko czołówki, Polled przed nami ok 1,5 mili

Jest nieżle, dobre nastroje.

– pierwsze wybicie z planu: wiatr po zwrocie odkręca umożliwiając żeglugę wzdłuż półwyspu.

– szybka kalkulacja: co tam  prąd, lepiej nie nadrabiać dystansu, jak mamy niezłą predkośc do celu.

– i zaraz kara: wyłączają wiatr, a ja jak ostatni patałach na środku pradu.

– uporczywa walka na szarpiącym na fali takielunku o nie dryfowanie do tyłu

O 5 nad ranem zrywam podwachte słowami: „ więcej spieprzyc nie mogłem, idę spać, walczcie dalej”.

walczyli jak mogli, mozolnie odzyskując pozycje. Wschodzące słońce pokazało, że nie tylko ja partoliłem.. Ale tez pokazało, że wielu wyjechało mocno do przodu.

– uciekamy z prądu, bierzemy szeroko cypel, powrót do planów.

– za cyplem spinaker, wyprzedzamy Bluesine, pojedynek spinakerowy z Diamantem – wygrany

Nastroje się poprawiaja, ale nie na tyle by pozbyć się przekonania, że regaty zawalone.

Dopiero w drodze powrotnej do domu docieraja do nas strzępy informacji, ze nie było najgorzej.

W poniedziałek ukazuja się wyniki. Znów się udało, choc mogło być lepiej.

ZR

Komentarze