GDZIE NAJKORZYSTNIEJ ZAMONTOWAĆ ZAWÓR TRÓJDROŻNY?

0
424

Za zgodą Jerzego Kulińskiego  www.kulinski.navsim.pl 

I tym razem Eugeniusz Ziółkowski w swych rozważaniach z serii „Psia wachta (9)” zahacza o praktyczny sens określenia „pożytku społecznego”. No bo chodzi o to, aby świadomie lub nieświadomie nie „robić sobie na ręce”, czyli otaczać się… ekskrementami. Gienek nazywa to elegancko tym co organizm uznał już jako nieprzydatne.

Nawiązanie do słusznych, ale wyśmiewanych kiedyś „sławojek” jest na miejscu. Ja bym jeszcze dodał celowość zabierania ze sobą plastikowego woreczka i takiej samej rękawiczki kiedy wybieramy się z pieskiem na spacer.
A tak przy okazji – co rusz wygrzebuję z mego przyparkanowego żywopłotu paczki po papierosach, puszki po piwie i opakowania po chipsach. 
Do społecznego myślernia jeszcze kilka mil nam zostało.
Hasło newsa? Sterowanie zaworem trójdrożnym *) powinno być umiejscowione w … głowie.
Niby wszyscy wiemy.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
.
—————————————————————————
Przywołany w tytule zawór trójdrożny, to zawór wbudowany w system instalacji ścieków na jachcie. Możemy ustawić go w dwóch pozycjach. Pierwsza kieruje ścieki do zbiornika, druga za burtę.
Zbyt pochopne, bez zastanowienia, przekierowanie zaworu na pozycję „za burtę”, może, a moim zdaniem powinno wywołać wyrzuty sumienia u operatora.
Regulacje prawne w wielu krajach zakazują zrzucania fekali za burtę na wodach śródlądowych i morza terytorialnego. Należy założyć, że stanie się to standardem w krajach Uni Europejskiej i innych krajach świata cywilizowanego.
 
 

„Hoche Dune Marina” w Warnemunde. Jeszcze niedawno tu „psy tyłkami szczekały”

Czy jesteśmy do tego przygotowani?
Odpowiedź na postawione pytanie, otrzymamy analizując stan techniki i poziom moralno-etyczny żeglarzy.
Wyposażenie większości marin basenu Morza Bałtyckiego, włączając w to nowo powstałe przystanie w Polsce (szczególnie te za środki unijne), zapewnia możliwość odbioru fekali ze zbiorników na jachtach. 
Jachty morskie zbudowane w ostatniej dekadzie wyposażone są w kompletny system ścieków, t.zn. toalety i umywalki z maceratorem, zbiornik ścieków i zawór trójdrożny. Na starszych jednostkach wygląda to różnie. O wyposażeniu decyduje wiek, kraj pochodzenia oraz wrażliwość armatora.
W naszym, polskim światku żeglarskim, defekacja podczas rejsu, przebyła swą historyczną drogę, bardzo podobną do tej, zapoczątkowanej przez premiera Sławoja Felicjana Składkowskiego, tylko przesuniętą w czasie o kilkanaście lat. Jest jednak pewna istotna różnica. Można powiedzieć, że edukacja i obyczaje sanitarne na lądzie doszły do mety, i osiągnęły stan zadowalający, a na wodzie jesteśmy w połowie drogi.
Do końca lat osiemdziesiątych żeglarstwo morskie uprawiano prawie w stu procentach na jachtach klubowych, gdzie żądne przygód i ciekawe świata załogi zgadzały się na niewygodę jak na liniowcach Nelsona. 
Jachtowy WC wyposażony był w urządzenie z odpływem poniżej linii wodnej, które po wypełnieniu tym, co organizm uznawał już za nieprzydatne, należało opróżnić używając ręcznej pompy i ustawiając zawór we właściwym położeniu. Często otumaniony falowaniem żeglarz nie potrafił przełączyć na odpowiednią pozycję zaworu i zawartość toalety wraz z wodą zalewała jacht.
Mając na uwadze niebezpieczeństwo zatopienia jachtu i ogólną ciasnotę, pomieszczenie WC przeznaczano na spiżarnię, oczywiście zakazując korzystania z niego, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem.
Załodze pozostawał do realizowania fizjologicznych potrzeb, kosz dziobowy lub rufowy, zależnie od kierunku wiatru i odwagi korzystającego z „wygódki”.
Lata dziewięćdziesiąte to zmiany strukturalne w żeglarstwie przyjemnościowym. Ubywa jachtów klubowych, a przybywa tych gdzie armatorami są osoby fizyczne. Na jachtach z polską banderą pojawiają się białe żagle, zastępując te ze śladami smaru i rdzy, które były wyróżnikiem naszych jachtów na morzu.
Jachty stają się ładne i zadbane. Ich wyposażenie nie ustępuje wyposażeniu jachtów, które wcześniej mogliśmy tylko oglądać w zakazanych portach za żelazną kurtyną.
Współczesnym jachtom pływającym pod polską banderą niczego nie brakuje w zakresie wyposażenia, a jeśli brakuje to jest to „opór materii”, armatora.
Można powiedzieć, że stan techniki obsługującej defekację podczas rejsu jest zadowalający.
Gorzej wygląda poziom moralno-etyczny żeglarzy w omawianej sprawie. Większość ustawia zawór trójdrożny w pozycję „za burtę” zaraz po wyjściu z mariny, a niektórzy raz na sezon, po zwodowaniu jachtu. Można bagatelizować problem ogólnym stwierdzeniem, że morze przyjmie wszystko. Można wyliczyć, że stosunek objętości ścieków jachtowych do objętości nawet tak małego morza jak Bałtyk, ma tyle miejsc po przecinku, że nie ma co zawracać sobie tym głowy. Można utyskiwać na zbyt małą ilość odsysarek lub na ich niesprawność. Wszystkie te przytoczone argumenty są tylko mizerną próba usprawiedliwienia naszego postępowania. 
Może już pora zbliżyć się do mety drogi wyznaczonej przez przedwojennego premiera. Czas przełączyć zawór trójdrożny w pozycję „do zbiornika” i uzupełnić nasz wizerunek świetnie ubranego, pachnącego, stojącego za sterem wypieszczonego jachtu żeglarza, dbałością o czystą wodę.
 
 

Jachy, jachty, jachty, a w każdym domowa wytwórnia ekskrementów
.
Powstrzymałem się od drastycznych opisów gdzie mogą trafić ekstrementy beztrosko pompowane za burtę w pobliżu pływających w morzu plażowiczów. Odwołuję się do Waszej wyobraźni.
Na koniec odpowiedź na postawione w tytule pytanie. Najlepszym miejscem na zamontowanie zaworu trójdrożnego jest oczywiście to wskazane przez projekt instalacji, ale repetytor powinien być obowiązkowo montowany w naszej świadomości ze szczególnym wzmocnieniem naszej wyobraźni, w chwili ustawienia zaworu trójdrożnego w pozycji „za burtę”

Eugeniusz Ziółkowski 

—————————————————————
*) Trzy położenia dźwigni zaworu (kurka):
– „za burtę”
– „do zbiornika”
– „zamknięcie”

Komentarze