Czy to koniec targów WIATR i WODA?

0
324

Właśnie wróciliśmy z targów Wiatr i Woda, które w miniony weekend odbywały się w Warszawie. Na Stadionie Narodowym wystawiała się ponoć rekordowa liczba firm z branży sportów wodnych. Była część windsurfingowo-kitesurfingowa, alejka kajakowa oraz kilka stoisk wędkarskich (za to chyba o największej powierzchni).

Niestety nasze główne wrażenie jest takie, że targi nie powalały. Spodziewaliśmy się po nich dużo więcej. Ceny zatrzymały zarówo wystawców jak i odwiedzajacych (bilet normalny 35 zł). W drugim przypadku może i lepiej, bo mimo tego, że stadion jest duży, stoiska były mocno „upchnięte”, a alejki wąskie. A do tego było przeraźliwie zimno! W czasie dnia temperatura w hali wynosiła zaledwie kilka stopni (gdy na zewnątrz w słońcu można było spokojnie sie opalać w krótkim rękawku). My na szczęście zostaliśmy wcześniej ostrzeżeni, więc mieliśmy bluzy, kurtki i czapki. Ale żal było patrzeć na obsługę stoisk, która zamarzała i ludzi w kolejkach do wejścia na jachty. A kolejek było sporo ponieważ jachtów było niewiele. Tylko kilka stoczni zdecydowało sie na wystawienie swoich jednostek – w sumie chyba 15 jachtów kabinowych.

Spędziliśmy na targach w sumie 2 dni, i było to dla nas za mało. Spotkania towarzyskie mieszały się z oglądaniem sprzętu i nowości. Byliśmy w SAJu i u Polonez Cup. Na stoisku Magazynu Wiatr można było dostać numer aktualny oraz archiwalne oraz kupić filmy z przeglądów JachtFilm. Ogladaliśmy elektronikę jachtową zwracając oczywiście uwagę na zużycie energii poszczególnych elementów. Można było klikać dowoli na chartploterach i wyświetlaczach:) W Kevisporcie mierzyliśmy kombinezon flotacyjny Marinepoola – Brożka jest zachwycona i na niego poluje. Podpytywaliśmy też o tratwy, ich przeglądy i możliwosci zakupu tańszych sztuk z drugiej ręki (bo można takie znaleźć!). Oczywiscie było też kilka stoisk z drobniejszym osprzętem czy linamii. My szukalimy głównie lin z dyneemy, które mają bardzo malą rozciągliść i świetną wytrzymalość. Nową firma na tym rynku jest Seatec, który miała swoje niewielkie stoisko. My spędzaliśmy czas głównie przy stoisku stoczni Northman gdzie w miarę możliwości odpowiadaliśmy na pytania o Maxusa 22 – nawet zrobiliśmy jednej parze szkolenie z kładzenia masztu 🙂  Na kilku stoiskach żeglarskich (bo na te z innej branzy nie zaglądaliśmy) rozczarowała nas obsługa, która nie do końca wiedziała co sprzedaje i nie potrwfiła odpowiedzieć na pytania dotyczące sprzętu który wystawiała. Szkoda, bo w końcu takie targi są dla osób, które chcą na dowiedzieć się czegoś więcej o oferowanym sprzęcie.

Dla nas chyba największym zaskoczeniem targów był tytuł Jachtu Roku w kategorii małe jachty. Nagrodę tę otrzymał jacht Viko 22. Nie był on wystawiony na stadionie, jednak my widzieliśmy go na targach w Łodzi gdzie zwrócił on naszą uwagę bardzo słabym wykończeniem i mankamentami jeśli chodzi o ergonomię życia i żeglowania. Gwódź targów przypadł w kategoriach jachtów Delphi 16 oraz Maxusowi 33.1 RS. I tu gratulacje zasłużone.

Przy okazji pobytu w stolicy odwiedziliśmy też Radio Czwórka – audycję Konturówka. Zapraszamy do odsłuchania rozmowy: Zeglarstwo to nie jest czarna magia

Za zgodą: www.zewoceanu.pl 

Komentarze