Co słychać w Gdyni?

0
385

Do Gdyni zwabił mnie Tomek Konnak. Przyjechałem obejrzeć jego „Czarodziejkę”, czyli Granadę 27. Jest to duński jacht z drugiej połowy lat 70-tych. Jednocylindrowy silnik Volvo-Penta MD5, saildrive, śruba składana. Jacht obejrzałem od dołu i to co zobaczyłem bardzo mi się podobało. To juz nie „rassmussen”, ale na szczęscie jeszcze nie to co oferują teraz na targach (pionowa dziobnica, kokpit recepcyjny, otwarta rufa tarasowo-kąpielowa). Łódka o sportowej linii.

Krótko mówiąc – „Czarodziejka” prezentuje się jak jacht. Nie omieszkam obejrzeć łódki po zwodowaniu. Jak wiecie – Tomek jest amatorskim amatorem długodystansowych regat morskich. Pisuje do SSI. Trochę za rzadko – niestety. Wypiliśmy herbatkę, pogadaliśmy o nieciekawej sytuacji jachtklubów w Basenie im. Zaruskiego .

Naciągałem Tomka, aby zrobił o tym news dla SSI. 

obraz nr 1

Furtki bronią wejścia na pomosty. Na szczęście nikomu nie chce się ich zamykac na klucz.
.
obraz nr 2

Niewielki „blaszak” – pewnie „import prywatny z Niemiec”?
.
obraz nr 3

Wymiana fragmentu masztu jachtu „Orion”
.

obraz nr 4

Przyjemnie było sfotografować się z zaprzyjaźnionym Mistrzem

.

obraz nr 5

To się może przyśnić jako koszmar .

 

Co mnie ucieszyło ? Stary, zasłużony, sympatyczny Jacht Klub „Gryf” wreszcie uwolnił się od wstydu  Ligi Obrony Kraju. Ciągle się dziwię, że coś takiego jak LOK jeszcze istnieje w III Rzeczpospolitej.

Oglądałem w hali renowacje starych drewnianych jachtów. Powłóczyłem się po pomostach, kliknąłem kilka fotek. Cumuje tu coraz więcej „wypasionych” motopomp. Dla ich armatorów opłaty postojowe to drobny grosz. Basen im. Zaruskiego traci powoli charakter basenu żeglarskiego (w dosłownym znaczeniu słowa „żeglarskiego”). Niby to nic nowego, to jest „trend” powszechny, tyle że w Gdyni wyraźnie szybszy niż w Gdańsku.

Żyjcie wiecznie !

Don Jorge

 

Źródło: www.kulinski.navsim.pl

Komentarze