CO SŁYCHAĆ NA POKŁADZIE POLSKIEJ MIEDZI

0
228

21.02.2012

Tomasz Kucharz Cichocki

Pogoda w najbliższym czasie nas (czyt. kapitana) nie zaskoczy, więc rzucamy
jakiś inny temat. Tomek jest na takim etapie rejsu, że zapewne niejeden z Was
zastanawia się, czy po 230 dniach jest jeszcze na pokładzie cokolwiek do
zjedzenia. W czasie gdy Tomek płynął przez Atlantyk, zdarzyła się taka
historia, że latająca ryba sama wskoczyła na pokład. Tym desperackim
samounicestwieniem dostarczyła kapitanowi świeżego białka. Było to miłe i
zaskakujące urozmaicenie konserwowej diety. Przygotowując kapitana do tego
rejsu, postanowiliśmy jednak nie budować Jego menu w oparciu o tego typu
zdarzenia. Trudno było uwierzyć, że w regularnych odstępach jakieś kolejne ryby
postanowią zabijać się o burtę Delphii. W związku z tym Cichy zabrał mnóstwo
konserw i liofilizatów. Należy nadmienić, że kapitan Cichocki jest prywatnie
doskonałym kucharzem, więc na pokład powędrowało również wiele produktów i
półproduktów. W oparciu o te składniki Tomek gotuje i przygotowuje różne dania.
Z pewnością należą do nich makarony, placki ziemniaczane i naleśniki. Jedną z
ciekawostek, które zaplanował kapitan, są uprawy hydroponiczne. Służą do tego
10 – litrowe butle, w których Tomek wysiewa nasionka różnych warzyw (rzodkiewka,
brukselka itp.) i zjada jako źródło świeżych witamin w postaci małych,
kiełkujących roślinek. Na pokładzie „Polskiej Miedzi” został zamontowany
piekarnik. Tomek przygotowuje zakwas i samodzielnie wypieka chleb. Przepis
uzyskał od jednego z olsztyńskich restauratorów, znanego z pysznego chleba
podawanego z oliwką jako „poczekalnik”. Nie sposób nie wspomnieć, że poza
jedzeniem na pokład trafiła woda mineralna w ilości 1200 litrów, około 300
litów soków i napojów owocowych. Każdy, kto zna Tomka, wie, jakim jest amatorem
słodyczy. Zapas smakołyków, który miał wystarczyć na 300 dni, zniknął w
tajemniczych okolicznościach jeszcze przed równikiem. No, może warto podkreślić
– przed równikiem pokonywanym po raz pierwszy 🙂

23.02.2012

Próba sił 27.02.2012

Narzekaliśmy do tej pory na brak wiadomości, chociaż w przypadku rejsu Tomka
to raczej dobra wiadomość. Pisaliśmy o parkingu atlantyckim, o słabych
wiatrach, o spokoju, a nawet nudzie. Cofamy to. W następny poniedziałek (27
lutego) Ocean Atlantycki zafunduje kapitanowi warunki, których spokojnie mógłby
pozazdrościć mu Horn. Miejscami powyżej 50 węzłów, fala nie niższa niż 8 metrów i wyraźnie
huraganowy apetyt zjawiska sprawią, że przez minimum dwie doby „Polska Miedź”
nie zazna spokoju. 

24.02.2012

Będzie mocno „bujać”

Pisaliśmy niedawno o nadciągającym sztormie, a być może nawet huraganie, z
którym kapitan spotka się już w nocy z niedzieli na poniedziałek. Przez kilka
dni będzie wiać, tak jak jeszcze nie wiało. Fala przekraczająca nawet 8 metrów (!), przy wietrze
wiejącym z siłą do 50 węzłów. W weekend pogoda w rejonie „Polskiej
Miedzi” będzie się powoli załamywać i wbrew naszym wcześniejszym
przypuszczeniom kapitan nie będzie miał zbyt wiele czasu na odpoczynek przed
poniedziałkiem.

Tymczasem kapitan Andrzej Kowalczyk stara się odpowiedzieć na fundamentalne
i bardzo aktualne w kontekście początku następnego tygodnia pytanie. Dlaczego

Dlaczego? – To pytanie zadawane było mi wielokrotnie i za każdym
razem miałem kłopot z precyzyjnym opisaniem powodów i zdarzeń, które
doprowadziły do mojego rejsu. Tomek z pewnością wielokrotnie sam sobie zadawał
takie pytanie – „ co ze mną jest? – jaki mam cel? – czy aby dobrze robię?”. Nie
łatwo marzenia przekuć w czyn – pojawiające się wątpliwości, opinie, wewnętrzne
rozterki skutecznie hamują Twoją determinację. Statystycznie tyko ułamek naszej
populacji decyduje się na tego typu wyzwania i doprowadza je do końca.
Większość z nas zostaje w fazie niespełnionych marzeń i realizuje bardziej
przyziemne cele.

Dlaczego?
Moja odpowiedź dzisiaj na to pytanie jest taka: W każdym z nas jest ukryty
marzyciel. Nie wszyscy mamy to szczęście aby marzenia przekuwać w czyn ale
każdy z nas na swój sposób stara się je urzeczywistniać. Oceanem dla jednego
będzie zbudowanie domu, dla innego pięknie utrzymana działka warzywna a jeszcze
innego perfekcyjna znajomość obcego języka. Każdy z nas wyznacza swój „Ocean”
na miarę swoich możliwości, który ma do przepłynięcia.
Tomek uznał więc, że cel, który realizuje jest na miarę jego możliwości, że
jest w stanie fizycznie i psychicznie podołać. Właśnie go urzeczywistnia, czego
wszystkim marzycielom – życzę.
– Zbudujcie dom.
– Wyhodujcie ekologiczne warzywa.
– Niech Wasza znajomość obcego języka wszystkich wokół zadziwi.
Warunek – doprowadźcie to do końca, bez tłumaczeń, bez wymówek, bez
usprawiedliwień – musicie dać z siebie wszystko, wtedy przekonacie się czy to
łatwe i proste,.. potem możemy porozmawiać – pod warunkiem, że tym ważnym
celem, który sobie wyznaczycie nie będzie wypicie kolejnego drinka przed
telewizorem.

25.02.2012

To jednak ciągle południowe wody.

Tomek przez ostatnie dwa, trzy dni pokonał spory kawał trasy. Tym samym
zapowiadany niezwykle rozległy front niżowy rozegra się nieco poniżej. Centrum
uderzenia sztormu przejdzie kilka, kilkanaście stopni na południe od „Polskiej
Miedzi”. Nie oznacza to jednak, że Tomkowi będzie łatwo. Jak widzieliście na mapie
pogodowej przy poprzednich wpisach, front uformował się w kształcie ogromnego
rogala. Pierwsze ramię dosięgnie Delphię z siłą wiatru dochodzącą do 45 węzłów.
Po chwili odpoczynku drugie ramię frontu uderzy z tą samą siłą i wywoła falę
dochodzącą do 10 metrów.
W tym samym czasie, nieco niżej, w sercu frontu sztorm osiągnie powyżej 50
węzłów i wywoła fale o wysokości pow. 12 metrów. Całe szczęście Tomek będzie już poza
zasięgiem centrum tego kotła. Mamy bez wątpienia do czynienia z najbardziej
rozległym frontem niżowym do tej pory i z jednym z najsilniejszych.

27.02.2012

Początek tygodnia:
sztorm

Zgodnie z przewidywaniem najsilniejsze uderzenia rozległego sztormu
rozegrają się dziś kilka stopni za rufą Delphii. Tomek i jego pływający dom
zostaną osmagani wiatrem o sile do 45 węzłów. Wprawdzie „Polska Miedź” przez
kilka godzin zmierzy się po raz kolejny z dziesięciometrowymi falami, ale
kierunek wiatru ułatwi kapitanowi jak najszybsze opuszczenie tego niegościnnego
obszaru. Chciałoby się powiedzieć, że od jutra wszystko zacznie wracać do
normy, choć przez ostatnie dwa miesiące normą są głównie dziesięciometrowe
fale.

http://www.kapitancichocki.pl

 


Komentarze