Baranowski buduje żaglowiec

0
384

Budujemy nowy żaglowiec. Wczoraj Kuba Strzyczkowski w audycji Zapraszamy do
Trójki nieomal pukał się w czoło, tak przynajmniej mówił, wyciągając ze mnie
szczegóły projektu. Ale sprawa jest krótka – Szkoła pod Żaglami musi na czymś
pływać, a Polska od dwudziestu lat nie ma nowych rejowców, które mogłyby do
tego służyć.

Oto jak wygląda wizja konstruktora – Tomka Głowackiego z Nowej
Zelandii:

Założenia armatorskie;

Przeznaczenie
statku:

Żaglowiec
o długości 56 m
typu bryg (dwa maszty) do pływania bez ograniczeń, przeznaczony dla szkolenia i
treningu młodzieży studenckiej i szkół średnich w ramach działalności “Szkoły
pod Żaglami”, również przewidziany dla szkolenia i wypoczynku menedżerów i
ludzi biznesu.

 

Ograniczenia konstrukcyjne:
Długość całkowita z
bukszprytem                
(LOA) 56 m
Wysokość od powierzchni
wody                  
38 m   (pozwalająca na przejście pod mostami Kanału Kilońskiego)

Wymagania Armatora:

  1. Budowany pod wymagania klasyfikacyjne Polski Rejestr Statków,
    bez ograniczeń.
  2. Bezpieczeństwo
    żeglugi w każdej pogodzie.
  3. Moc
    silnika wystarczająca do utrzymania statku pod wiatr  10ºB
  4. Łatwy
    w manewrach (ster strumieniowy) i w obsłudze z małą ilością załogi)
  5. Lekki
    kadłub (szybki) z dużą ilością żagli (na słabe wiatry) dla ewentualnych
    regat.
  6. Dużo
    przestrzeni socjalnej (salony, mesa) i wypoczynkowej (sundeck)
  7. Załoga
    12 + 18 (wersja biznesowa w kabinach dwuosobowych)  lub 12 + 36
    (wersja uczniowska) w kabinach czteroosobowych.
  8. Dużo
    przestrzeni socjalnej (200 osób na pokładzie w porcie).
  9. Kilka
    miejsc dodatkowych „na przystawkę”.
  10. Oryginalność
    w połączeniu tradycyjnego ożaglowania z nowoczesnym wyposażeniem.
  11. Dobra
    mobilność  załogi (pontony) oraz rekreacyjny sprzęt pływający (deski,
    kajaki, skuter wodny, szalupy do treningu)
  12. Na
    rufie sala wykładowa w formie auli/amfiteatru
  13. Autonomia
    50 dni.

 

Koncepcja:
Koncept tego jachtu jest kombinacją “starego” z “nowym”, ale w taki sposób, aby
to się nie rzucało w oczy. Statek o tradycyjnych, klasycznych liniach z epoki
kliprów, w którego wnętrzu drzemie trochę nowoczesności zwiększającej
bezpieczeństwo, ułatwiającej pracę i uprzyjemniającej wypoczynek. Z zewnątrz
jacht sprawia wrażenie statku, na którym trzeba ciężko pracować, choć prawda
jest zupełnie odwrotna. Wnętrze jest komfortowe, ale skromne choć dające
poczucie luksusu. Rozplanowanie wnętrza jest płynne i ergonomiczne.

Publikacja za zgodą autora. Wiadomość pochodzi z dziennika pokładowego Krzysztofa Baranowskiego: http://www.krzysztofbaranowski.pl/blog.php


Komentarze