8 kabli na godzinę*

0
500

… z taką średnią prędkością dotarliśmy na Carriacou z Grenady. Zaplanowaliśmy piękny nocny przelot przy pełni księżyca. Do pokonania było przecież tylko 35 mil. Po raz kolejny okazało się że na wodzie nigdy nic nie wiadomo…

Pierwsze godziny po wypłynięciu z Mt. Hartsman Bay były ciężkie ze względu na bardzo słaby wiatr, a nawet jego brak. Lilla My nie miała żadnej sterowności, a tłukący sie takielunek był bardzo męczący. Brożka wchodząc za ster nieopatrznie pomyślała „no mogło by już powiać”… i powiało tak, że kolejne godziny byly jeszcze cięższe ze względu na wiatr który na nasze oko miał siłę do 8B. Do tego dochodził niesprzyjający prąd. W ciągu 4 godzi przyjeliśmy 3 serie silnych szkwałów. Podjęliśmy nawet w pewnym momencie decyzję, że zawracamy i wchodzimy do stolicy Grenady – St. George. Zmieniliśmy jednak decyzję bo chmury rozeszły się i pokazały kawałek niebieskiego nieba. Przez cały dzień halsowaliśmy na wysokości północy Grenady, z marnym skutkiem. rozbudowana fala zatrzymywała Lilla My i nie dawała utrzymać ostrego kursu do wiatru. Do tego było dość zimno. W nocy sterowaliśmy w pełnych sztormiakach (wielkie dzięki JMP za odzież, która się sprawdza!). Opracowaliśmy też w miarę dobry system zmieniania się za sterem. 2 godziny snu (na podłodze lub na nawietrznej koi, żeby balastować przy okazji) i 2 godziny wachty.

obraz nr 1

obraz nr 2

* kabel  – jednostka odległości na morzu, wynosi 1/10 mili morskiej czyli 185,2 m 

Źródło: http://www.zewoceanu.pl 

Komentarze