Sputnikiem dookoła Ziemi – Biskaje

0
61

– Dwie torpedy na trawersie lewej burty! Kurs kolizyjny!
To już druga noc w kokpicie, prawie bez snu i w trudnych warunkach żeglugi pod wiatr. Po przedwczorajszej wizycie w bunkrach dla hitlerowskich łodzi podwodnych w Lorient różne rzeczy się we łbie rodzą ze zmęczenia ale atak torpedowy? Na jacht? Siedemdziesiąt lat po wojnie?
Halucynacje z braku snu znam już z długodystansowych regat samotników o Puchar Poloneza. Potrafią być bardzo sugestywne. Kiedy startowałem po raz pierwszy pamiętam, że rozmawiałem z drugim sobą i nawet robiłem mu kanapki, a potem bardzo długo nie mogłem ominąć konwoju lotniskowców z wyłączonymi dla zmyłki światłami. Najbardziej się jednak zdziwiłem, kiedy kilkuletni chłopiec przebiegł po kabinie. Potem nauczyłem się rozróżniać stan półsnu od jawy i już nie dawałem się robić w konia. Aż do teraz?

obraz nr 1

obraz nr 2

obraz nr 3

obraz nr 4

Następny mały przeskok zrobiliśmy do miejscowości Luarca, która kiedyś była ważnym portem wielorybniczym. Dzisiaj w tej części świata nikt już nie zabija wielorybów, których tłuszcz służył głównie jako olej do lamp. Z resztą prawie wszystkie wieloryby zostały w tych wodach dawno wytępione. Przygnębiająca jest myśl, że dla kilkuset lat przedłużonych wieczorów ludzkość zniszczyła gatunki, które ewoluowały przez miliony lat.
Dzisiaj Luarca to przede wszystkim port rybacki ze świetnie zorganizowaną giełdą rybną. Łodzie rozładowują połów wprost pod halą targową, gdzie ryby są natychmiast ważone, oznaczane i wystawiane na sprzedaż. W hali zbierają się nabywcy z elektronicznymi urządzeniami służącymi do podbijania ceny. Każdy kupiec jest zarejestrowany i wystarczy jedno kliknięcie by licytować zawartość skrzynki, która aktualnie jest wyświetlana na tablicy. obraz nr 5

Z Luarca udało nam się w końcu pożeglować do A Coruña, co oznaczało koniec żeglugi w rejonie Zatoki Biskajskiej. Tam uzupełniliśmy zapasy, odpoczęliśmy i pożeglowaliśmy dalej do pięknej zatoki Ría de Camariñas, gdzie stoimy na kotwicy i czekamy na słabszy wiatr. Na tutejszych plażach podobno pełno jest pysznych przegrzebków więc zaraz ruszamy na poszukiwania. W ostateczności kupimy od rybaka kawał świeżego tuńczyka. Wiatr w końcu nam sprzyja.

.

.

Rejs „Sputnikiem dookoła Ziemi” wspierają: Sail Service, Crewsaver, Eljacht, Henri Lloyd, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, Lyofood, Jacht Klub Kamień Pomorski i Miesięcznik Żagle

Tekst: Mateusz Stodulski

Zdjęcia: Sputnik Team

 

Komentarze