Na Mazury, Mazury, Mazury, popłyniemy tą łajbą z tektury

0
342
 
 .-Jest pięknie.Jesteśmy w Mikołajkach, jedna załogantka myje pokład ,druga  poszła po zakupy a ja piję piwo /zimne ale/ w Gospodzie Pod Złamanym Pagajem , kontempluję widoki  na piękną marinę w Mikołajkach , a przede mną scena  na barce w środku mariny gdzie za chwilę będą szanty.
I przez  telefon usłyszałem wyrażnie trzask opadanej szczęki – bezcenne.
Pływaliśmy  od Sztynortu na północy po  południowe Śniardwy, a  zaczęliśmy od  pięknej nowej ekomariny Giżycko, gdzie w sklepie żeglarskim kupiłem niezłe mapy, chociaż na pokładzie też miałem mapy Mazur.
„Na Mazury, Mazury, Mazury, popłyniemy tą łajbą z tektury…” – tak spiewał zespól w „Zęzie” w Sztynorcie i knajpa nie tylko kołysała się całkiem bezpiecznie,ale cała sala śpiewała i tańczyła /gdzieś  about koło północy/ .
Przymierzałem się do Mazur trochę jak pies do jeża, chciałem najpierw z Gdańska płynąć Wisłą , Narwią i Pisą , wreszcie nie wytrzymałem , zamówiłem transport łódeczki /Janmora 28/, zadzwoniłem  do znajomych żeglarzy z Warszawy, którzy z kolei zadzwonili do nieznajomych mi żeglarzy i telefon  się zagrzał. Byłem w sumie 10 dni i muszę  powiedzieć słowami małolatów. BYŁO  ZAJEBIŚCIE. Miałem obsadę  doborową, w zasadzie kompanię doborową, dwie gitary, kompanię , która  śpiewała z marszu czyli przy każdej okazji, ale i bez okazji ,  żartowała tak , że się śmieję  do dziś na samo wspomnienie.

obraz nr 1

 
.
Kiedyś  słyszałem , że nie ma  jak ciekawa książka, ale jeszcze lepsze jest spotkanie i rozmowa  z inteligentnym , ciekawym człowiekiem. Myślę  ,że  wśród żeglarzy procent osób inteligentnych i ciekawych jest ogromny.
Mazury mają swoje niepowtarzalne uroki  i SĄ PRZEPIĘKNE, a możliwość kąpieli w zasadzie  o każdej porze dnia czy nocy /Bałtyk trochu zimny/ , zawinięcia do leśnej  kei , czy  dzikiej zatoczki, rozpalenia ogniska ma swoje uroki.
Ale śmiem  też twierdzić , że bliskością  /od wody/ bardzo dobrej gastronomii  Mazury przebijają  porty Zatoki czy  polskie porty Bałtyku.
Trafiłem i na szkwał  29.07,  szedłem na Śniardwach jachtem na południe i zewnętrzne odznaki  jak zachmurzenie ,grzywki a przede wszystkim wzmagający się wiatr  kazały mi dużo wcześniej   wiać do najbliższej zatoczki. Jak na wiatromierzu było już w porywach  około 14 m/sek   /potem w czasie szkwału było dużo więcej/  to wtedy już podjąłem decyzje zgodnie  z zaleceniami  Jerzego , że przy siódemce się nie wychodzi , a jak już się jest,  to się wieje.
Zresztą  bardzo mi się podoba  odpowiedź na pytanie:

obraz nr 2

.

Podobało mi się  bardzo,tym bardziej że za młodu pływałem na Mazurach choć bardzo krótko.
Ale  raptowne przytarcie  płetwą sterową o dno w Kanale  Niegocińskiem od południowej strony  /od  Wilkas/  nie wspominam mile /to nie można pogłębić???/ , a także spora ilość ludzi nie znających prawa drogi,którym trzeba  ustępować bo wyraznie nie znają zasad.
Pływanie na Mazurach to w porównaniu z Zatoką czy Bałtykiem  stopień trudności delikatnie mówiąc dużo mniejszy /satysfakcja żeglarska też/, ale  ma swoje niepowtarzalne uroki  i na pewno  kiedyś jeszcze tam wrócę.
Pozdrawiam
Witold Pawłowski
 
 
za zgodą 

Komentarze