Dwa miesiące w Zatoce Botnickiej

0
161
Zgodnie z obietnicą, będąc jeszcze w Górkach, przygotowaliśmy mini relację z naszego rejsu wokół Zatoki Botnickiej. Wróciliśmy dopiero
przedwczoraj, po 3 miesiącach i 4 dniach rejsu. W sumie zrobiliśmy nieco ponad 2 tysiące mil, z czego 530 wzdłuż fińskiego brzegu Zatoki,
(29 portów i/lub kotwicowisk w ciągu miesiąca) oraz 670 mil po stronie szwedzkiej (47 miejsc w półtora miesiąca). Pozostałe mile i czas, to
dotarcie oraz powrót. Jakie wrażenia? Rewelacyjne! Wbrew obiegowym opiniom jest tam pięknie i interesująco. Cudne pejzaże, samotne
wysepki, większe i mniejsze archipelagi, foki, bielaki – takie zające
Północy, kolonie ptaków morskich, na przykład nurników. Stosunkowo
tanie lub nawet darmowe przystanie, liczne sauny, przygotowane drewno
i miejsca na ognisko, ładne miasteczka i przyjaźni, zainteresowani
naszą banderą oraz jachtem  ludzie.
Strona fińska znacznie spokojniejsza (mniej jachtów). Wody  płytkie, więc i żegluga wymagająca czujności. Raczej trzymamy się wyznaczonych
rut, zwracając uwagę na ich gwarantowaną głębokość minimalną. Krajobrazy Archipelagu Kvarken, usytuowanego w najwęższym miejscu Zatoki
przypominają nieco charakterem upstrzone kamieniami wody Estonii.

obraz nr 1

Dla kontrastu u Szwedów jest głęboko i wysoko. Szczególnie na Höga Kusten, czyli Wysokim Wybrzeżu, położonym niemal naprzeciwko Kvarken.
 (jeśli zdecydujesz się pokazać jakieś zdjęcia, to w tym miejscu proponujemy umieścić panoramy  Archipelagu Kvarken – kvarkenarchfin001
oraz Wysokiego Wybrzeża – hogakustensw0001, wyraźnie widać różnice między tymi rejonami) Pozostałe zdjęcia: hietakallafin0001 – „Safran”
pod sauną przy fińskiej wysepce Hietakalla, malorensw0001- Na szwedzkiej wyspie Malören.

obraz nr 2

Myśląc o Zatoce Botnickiej,  automatycznie niejako, wymieniamy takie nazwy jak: Kemi, Haparanda, Töre – najbardziej na północ wysunięte
porty czy miasta Bałtyku, ale są to w gruncie rzeczy hasła, cele, które chce się osiągnąć żeglując na Północ. Jednak  wyłączając Kemi,
które można uznać za atrakcyjną miejscowość, nie ma w nich w zasadzie nic ciekawego /poza oczywiście sławnym już dyplomem/. Jednym tchem
możemy wymienić ze dwa tuziny znacznie bardziej wartych odwiedzenia porcików, wysepek czy zatoczek. Jak choćby Seskarö, gdzie nawet spore
jachty stają dziobem do piasku, Ulvön, w którym pod dużą ilość wódeczki jada się obrzydliwie śmierdzącego, zgniłego śledzia, lokalny
specjał. Uusikaupunki – fajne miasteczko z sympatyczną mariną, Norrbyskär, gdzie bogaci przemysłowcy wprowadzali w życie idee
opiekuńczej firmy – pozostałość po największym tartaku Europy.

obraz nr 3

Malören, surową w nastroju, ale niezwykle piękną wyspę dalekiej Północy, dostępną raczej dla jachtów o małym zanurzeniu. Selkä-Sarvi
małą wysepkę w parku narodowym, a nawet Luleå – miasto przyjazne morzu, bazę lodołamaczy. Wejście do zatoki – laguny Malören uważamy za
najciekawsze przeżycie naszego rejsu, gdyż jest tam bardzo kamieniście i płytko (1-1.8 metra w zależności od siły i kierunku wiatru).  Nasze
przybycie wzbudziło taką sensację, że zorganizowano naprędce wioskową imprezę, której byliśmy honorowymi gośćmi. 🙂 Później, wspominając
pobyt na Malören w rozmowach ze szwedzkimi żeglarzami, nieodmiennie wzbudzaliśmy ich zazdrość.

obraz nr 4

 
Podsumowując: dla nas Botnicka jest najbardziej atrakcyjnym regionem Bałtyku.  Polecamy!
Jeśli ktoś z Twoich Czytelników miałby jakieś pytania dotyczące żeglowania po tym akwenie lub chciałby uzyskać garść informacji o
jakimś konkretnym miejscu, prosimy o maila. Adres na stronie www.photovoyage.pl .  W dziale AKTUALNOŚCI na stronie  umieściliśmy
kilka innych zdjęć z tego rejsu.  Zapraszamy!
Mapę naszej trasy można obejrzeć pod tym linkiem:
https://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=201166660359026015521.0004c2d043c854ad4eb0a 
Żeglarskie pozdrowienia znad morza
Agnieszka i Włodek Bilińscy
s/y „Safran
 
 

Komentarze