SailBook Cup 2013 oczami laureatów konkursu „Pisz i Płyń”

0
242

Jestem laureatką konkursu „Pisz i płyń”, organizowanego przez portal SailBook.pl. Podstawą wygranej było napisanie opowieści, która będzie nawiązywała do morza i żeglarstwa. Nagrodą główną było wzięcie udziału w tygodniowych regatach SAILBOOK CUP 2013 do Gotlandii jachtem Quick Livener pana Kapitana Jacka Zielińskiego. Nasza załoga liczyła 4 osoby.

Cała przygoda zaczęła się 3 sierpnia o godzinie 12, kiedy to 11 jachtów rozpoczęło wyścig i wyruszyło na pełne morze w poszukiwaniu niezapomnianych przygód. Od samego początku warunki pogodowe były sprzyjające – wiatr, który napełniał żagle siłą i ciepłe promienie słońca. Lepiej być nie mogło. Jednak pogoda lubi płatać figle i już wieczorem na horyzoncie pojawiła się burza. Nie udało się jej nas „schwytać” i obyło się bez sztormu. Następnego dnia wszystko wskazywało, że już wieczorem będziemy w porcie w Visby, ponieważ wiatry były pomyślne. Pogoda zmienną jest, więc wiatr ucichł, kiedy to opływaliśmy Gotlandię. Do portu wpłynęliśmy jako czwarci po 48 godzinach rejsu.

Visby okazało się być pięknym miastem, które żyje własnym życiem. Podczas naszego pobytu w Szwecji udało nam się zobaczyć obchody regionalnego święta zwanymi „Dniami Średniowiecza”, gdzie każdy kto tylko zechciał, ubierał się w średniowieczny strój i tak przechadzał się po mieście. Organizowane były tam festiwale, na których grano dawną muzykę oraz sprzedawano ówczesne przedmioty takie jak: hełmy, miecze, łuki i wiele innych. Mieliśmy również okazję zobaczyć tamtejsze okolice, pochodzić po klifach i poopalać się na nietypowych plażach, gdzie piasek zastępowały kamienie.

Kiedy wszystkie jachty dotarły do portu, znalazł się także czas na zapoznanie się z innymi uczestnikami regat. Atmosfera była bardzo miła, pełna różnych opowieści i śmiechu. Port w Visby opuściliśmy w nocy z wtorku na środę.

Podczas podróży powrotnej nasz kapitan przyrządził nam wyśmienity obiad składający się z ryżu, parówek, smażonych warzyw oraz sosu ze słoika. Ze smakiem zjedliśmy wszystko. Świetny kucharz z tego naszego kapitana. Następnego dnia role się odwróciły i to nasza opiekunka Ola przyrządziła wszystkim wegańskie śniadanie, czyli placki z marchewki i banana. Kolejne genialne danie, które na pewno będę przyrządzała w domu. Jednak niektórym zasmakowało ono szczególnie, a zwłaszcza kapitanowi Jackowi, że postanowił się nim podzielić z morzem. Bardzo hojny gest. Na noc przed powrotem do domu mieliśmy szansę przeżyć niesamowity sztorm. W sumie to dzięki niemu już w piątek wieczorem byliśmy w Gdańsku. Jedni trzymali wachtę i kontrolowali jacht, inni spali do godzin popołudniowych i czekali na zakończenie sztormu. Dla mnie była to niezapomniana przygoda, którą miałam okazję przeżyć po raz pierwszy w swoim życiu i mam nadzieję, że nie ostatni. Niesamowite wydarzenia, świetni ludzie i przygoda życia – tak właśnie zapamiętam te regaty.

Monika Kubiak

 

Żeglarski portal Sailbook.pl jest pomysłodawcą regat na trasie: Gdańsk-Gotlandia-Gdańsk. Tegoroczna, trzecia już edycja rozpoczęła się 3. sierpnia 2013 roku. Jednostki startowały z Jachtklubu Stoczni Gdańskiej. Jedna, spośród jedenastu załóg, płynęła na jachcie Quick Livener, którego kapitanem jest Jacek Zieliński. Całość załogi stanowiły łącznie cztery osoby: kapitan, Aleksandra Warecka (przedstawicielka portalu Sailbook.pl), Szymon Blajchert oraz Monika Kubiak (laureaci konkursu „Pisz i Płyń”).

Załoga wystartowała 3. sierpnia o godzinie 12 ze startu wspólnego przy ujściu Wisły Śmiałej. Przygody rozpoczęły się od pierwszego dnia. Na dobry początek uciekliśmy burzy.  Drugiego dnia zmagań, już na wysokości Gotlandii nieopodal Visby dopadła nas flauta, która na szczęście nie trzymała dłużej, jak kilka godzin. Jakby w ramach rekompensaty dane nam było oglądać fokę. Ostatecznie zarzuciliśmy cumy w Visby tuż przed południem następnego dnia. Nasz wynik nie okazał się najgorszy – zanim dotarły pozostałe załogi zdążyliśmy zwiedzić urocze miasteczko. Dodatkową atrakcją był organizowany już po raz 27. tydzień średniowieczny. Miłośnicy epoki ściągnęli do Visby aż z 11 krajów, w tym z Polski. W stolicy Gotlandii czekał nas także integracyjny wieczór wszystkich załóg. O północy następnego dnia rozpoczęliśmy dłuższy, powrotny etap. Ponownie dopadła nas flauta, tym razem dwugodzinna. Jednak dzięki niej mogliśmy nasycić się pięknym widokiem brzegów Gotlandii. Niebawem wiatry zaczęły nam sprzyjać i szybko odzyskaliśmy straconą pozycję. Nazajutrz przyszło nam zmagać się z trzymetrowymi falami, które pewnym członkom załogi udzieliły lekcji pokory.  Na  metę dotarliśmy 9. sierpnia pod wieczór, kiedy to zawitaliśmy w Górkach Zachodnich. Choć nie zajęliśmy pierwszego miejsca, to jednak  jak na załogę skomponowaną w tym składzie po raz pierwszy  poszło na całkiem nieźle.

Pragnę złożyć serdeczne podziękowania portalowi Sailbook.pl, kapitanowi  panu Jackowi Zielińskiemu  oraz całej załodze za możliwość doświadczenia tak wielkiej i pięknej przygody.

Szymon Blajchert

Komentarze