Marynarze w krótkich spódniczkach

0
570

Zanim przejdziemy do dalszej obserwacji żeglugi zastanówmy się jak mogło wyglądać życie starożytnych marynarzy na ich stateczkach. Tego możemy się tylko domyślać wiedząc jak były zbudowane i znając ich rozmiary. W żadnych opisach nikt nie zajmował się życiem prostych ludzi.  Należało sławić władcę i jego zwycięstwa. Starożytni Egipcjanie pozostawili po sobie dość liczne jednak wizerunki swoich statków, a nawet ich modele lecz w nielicznych już opisach znajdujemy tylko wzmianki o pomieszczeniu dla dostojnika na rufie statku a nawet o istnieniu łazienki.

Obsługa statku spała prawdopodobnie pokotem na pokładzie (a właściwie z braku pokładu na dnie statku) i jadła to, co wzięli ze sobą a nie zabierało zbyt dużo miejsca. Na szczęście dla nich ówczesne podróże najczęściej nie były zbyt długie. Poza wycieczkami po Nilu odbywali też rejsy morskie. Egipt miał jednak bardzo krótką linię wybrzeża a jedyne naprawdę udokumentowane wyprawy wiodły do Fenicji. Rzut oka na mapę przekonuje nas, że jest to odcinek w zasięgu trzydniowej żeglugi. To jeszcze można wytrzymać.

Nastąpił czas kiedy pojawił się bardzo istotny powód na podjęcie poważnej wyprawy. W roku 1501 przed Chrystusem w Egipcie objęła władzę księżniczka Hatszepsut; ostatnia z rodu poprzednio panującej linii faraonów. Nie mogła być zgodnie z tradycją faraonem-kobietą jednak to ona sprawowała faktyczną władzę. Nie był to w historii Egiptu odosobniony wypadek. Była mądra i wiedziała co stanowi o potędze kraju.

Wiedziała że wspaniałe piramidy Starego Państwa prawdopodobnie nigdy nie zostałyby wybudowane gdyby nie olbrzymie bogactwo złota na pustyni Górnego Egiptu. Tymczasem złoto się skończyło i trzeba było poszukać nowego źródła. Prawdopodobnie żywa była jeszcze wówczas pamięć o magicznej krainie Punt, skąd przed wiekami faraonowie sprowadzali do kraju różne bogactwa. Nie wiemy jednak dokładnie gdzie ta kraina leżała.

obraz nr 1

http://es.wikipedia.org/wiki/Punt#mediaviewer/Archivo:NC_Punt.jpg

Prawdopodobne położenie Krainy Punt.

Najnowsze i wydaje się, że dość prawdopodobne położenie przyjmuje się obecnie w rejonie południowego krańca Morza Czerwonego między Jemenem a wybrzeżem Erytrei.  Taką wyprawę wzdłuż brzegu można sobie wyobrazić na wątłych egipskich statkach. Jednakże część badaczy wskazuje na rejon dużo bardziej odległy:  dorzecze rzeki Zambezi na terenie obecnego Mozambiku. To już jest odległość około 3.500 Mm w znacznej mierze po otwartym oceanie.. W tym rejonie występują do tej pory pierwiastki, które używane były jako składniki egipskich kosmetyków. Tam też do tej pory wydobywa się złoto; główny cel wyprawy.

obraz nr 2

http://en.wikipedia.org/wiki/Africa#mediaviewer/File:Africa_satellite_orthographic.jpg

A jeśli Punt leżał dużo dalej?

Poprzednie wyprawy odbywały się prawdopodobnie lądem; były więc bardzo żmudne i niebezpieczne. Księżniczka wysłała tam swoje statki. Oficjalnie po niezbędne kapłanom kadzidło ale to można było kupić w rejonie dużo bliższym zwanym później przez Rzymian Arabią Felix. Prawdziwym celem było jednak złoto. Historiografia egipska opisuje tą wyprawę jako własną i przeprowadzoną na własnych statkach.

Należy jednak powątpiewać czy były one w stanie dopłynąć w całości do tak odległego  rejonu po rozfalowanym morzu. Nic nie wiemy o metodach uszczelniania kadłubów lecz musiały być prymitywne i ciągłe ruchy niewielkich kawałków drewna bez oparcia na żadnym szkielecie prawdopodobnie szybko doprowadziłyby do ich rozszczelnienia. Napięte liny usztywniające kadłub prawdopodobnie utrzymałyby go w całości lecz raczej dość szybko można byłoby stwierdzić, że sitkiem po morzu nie da się daleko płynąć nawet jeśli jest w kształcie jajka. Ponadto jako dość długie i stosunkowo wąskie nie bardzo nadawały się do przewożenia dużej ilości towarów.

obraz nr 3

http://kemo-d7.livejournal.com/636055.html

Tak mógł wyglądać morski statek egipskich faraonów (a może fenicki) w drodze do krainy Punt..

Wiedząc o wcześniejszych kontaktach z Fenicjanami nasuwa się sugestia, że sprytna księżniczka wynajęła doświadczonych żeglarzy fenickich, którzy od dawna już zwiedzali w celach praktycznych całe wschodnie i południowe Morze Śródziemne. Fenicja była małą częścią Starożytnej Syrii, której mieszkańcy zajmowali się głównie handlem morskim a więc żeglugą.

Posiadali w związku z tym bardzo liczną flotę statków odpornych na warunki morskie. Egipcjanie uważali ich za barbarzyńców nie widzieli więc powodów aby o nich wspominać. Po prostu mogli ich wynająć jako wykonawców wraz z narzędziami tak jak wynajmuje się murarza. Taka teza jest prawdopodobna.

Wyprawa mogła trwać dwa lata i jeśli to były statki fenickie to marynarze mieli jak na tamte czasy względny luksus. Przede wszystkim zbudowane z długich i grubszych desek dawały się lepiej uszczelnić, były bardziej suche w środku a wysokie burty dawały lepszą osłonę przed falami. Te same wysokie burty dawały też możliwość zbudowania choćby prowizorycznych osłon przed deszczem. Pamiętamy, że wówczas jeszcze nie było pokładów i statki przypominały duże otwarte łodzie.

Płynęli blisko wzdłuż brzegów wykorzystując korzystny kierunek monsunu i co parę dni przybijali na pewien czas do brzegu aby uzupełnić zapasy wody i świeżego  pożywienia; musieli też chyba trochę odpocząć. Korzystny monsun wieje na Oceanie Indyjskim w półroczu zimowym. Przez taki czas mieli szansę dotrzeć do oczekiwanego rejonu mimo mozolnej żeglugi. Sprawni żeglarze feniccy umieli wykorzystać dobry kierunek wiatru aby nie trudzić się przy wiosłach.

obraz nr 4

http://en.wikipedia.org/wiki/File:An_Egyptian_ship_being_loaded_by_the_people_of_Punt._%281902%29_-_TIMEA.jpg

Załadunek towarów w afrykańskiej krainie Punt. Jest wątpliwość czy to był statek egipski.

Osiągnąwszy cel przede wszystkim z pewnością założyli warowny obóz, który jednocześnie służył jako handlowa faktoria. Wtedy nastał prawdopodobnie dla żeglarzy długi weekend. To wojownicy musieli się zająć zdobywaniem tego, po co ich wysłano a załogi pilnowały obozu oraz zajmowały się naprawą i konserwacją łodzi. Jednocześnie długi postój wykorzystywano do przygotowania okolicznych terenów do zasiania zbóż. Fenicjanie wybierając się w rejony jeszcze nieznane nie mogli przewidzieć daty powrotu i zabierali ze sobą ziarno siewne.

Po siewie musieli czekać na zbiory podczas gdy na Oceanie i tak monsun ponownie zmienił kierunek i powrót był niemożliwy. Teraz marynarze byli rolnikami a dopiero po zebraniu plonów mogli wrócić do swego pierwotnego zawodu. W ten sposób ich wyżywienie uzupełniane po drodze świeżym mięsem i owocami, których nie można było zbyt długo przechowywać w ciepłym i wilgotnym klimacie było dużo zdrowsze niż późniejszych marynarzy epoki odkryć geograficznych.

c.d.n.

obraz nr 5

http://zeglarstwo-kursy.pl/ 

Komentarze