Kapitańskie wspomnienia: „A pod stopami morze”

0
131
 
Pod takim oto tytułem Fundacja nasza – Oficyna Morska pod koniec ubiegłego roku wydała książkę autorstwa kapitana żeglugi wielkiej oraz też kapitana Marynarki Wojennej Bogdana Kryspina; książkę, w której ów kapitan zapragnął podzielić się z czytelnikami, zresztą nie tylko z kręgu ludzi morza, doświadczeniami ze swej długoletniej pracy na statkach głównie Polskich Linii Oceanicznych, ale też i u obcych armatorów i jak sam w odautorskim słowie zaznacza „Morze tkwiło we mnie od początku świadomego dzieciństwa”. Autor „A pod stopami morze” należy do pierwszej powojennej grupy absolwentów – nawigatorów, którzy w 1949 roku ukończyli Państwową Szkołę Morską w Szczecinie. Stąd należy do najstarszych obecnie kapitanów, urodził się bowiem w październiku 1926 roku, w Warszawie, gdzie był żołnierzem Armii Krajowej, brał udział w Powstaniu Warszawskim. Całe jednak swoje życie zawodowe związał z morzem.
I o tym życiu niezwykle barwnie, z zacięciem literacko – reporterskim kapitan Bogdan Kryspin opowiada właśnie w tomie swych wspomnień, zawartych w 19 rozdziałach. Pływał na 37 statkach, 22. dowodził, po raz pierwszy obejmując dowództwo w lutym 1962 roku na statku – dziesięciotysięczniku „Emilia Plater”. Potem był „Pierwszym po Bogu” m.in. na statkach „Bolesław Bierut”, „Beskidy”, „Edward Dembowski”. „Monte Cassino”, „Brodnica”, „Świeradów Zdrój”, statkiem ostatnio przezeń dowodzonym był semikontenerowiec „Profesor Szafer”.
Tom wspomnień kapitana Kryspina (o objętości 320 s., formatu B5) został wydany w serii wydawniczej „Księgi Floty Ojczystej, z numerem 56. I został opatrzony interesującym słowem wstępnym redaktora tej serii prof. Jana Kazimierza Sawickiego. Wartym zacytowania jest taki oto fragment z tego wstępu, że kapitan Kryspin „Należy do tych kapitanów i oficerów PMH, którzy we własnym imieniu występowali do instytucji rządowych i parlamentarnych, żądając rewizji zmiany błędnej polityki wobec gospodarki morskiej państwa polskiego. Niestety, nie zdołał spowodować racjonalnego działania rządu nawet wtedy, gdy 21 czerwca 2000 roku próbował zainteresować bezsensowną likwidacją floty narodowej ówczesnego prezesa Najwyższej Izby Kontroli RP”. Tekst książki wieńczy właśnie, w formie aneksu, list do tegoż prezesa. Z takim godnym tu odnotowania zdaniem, nawiązującym do dorobku ludzi morza „Była to praca marynarzy, robotników portowych, pracowników przedwojennych i ich powojennych wychowanków, obecnie już tylko emerytów. Tysięcy ludzi, którzy spoglądając na morze, nie zobaczą polskiej bandery, Wielki to wstyd.”.
No cóż, trudno odmówić racji kapitanowi…

W każdym razie lekturę tej książki poleca niżej podpisany
Henryk Spigarski

 
Za zgodą: www.oficynamorska.pl/ 

Komentarze