„Pisz i Płyń”, czyli morska opowieść Szymona Blajcherta

0
442

I miejsce w konkursie „Pisz i Płyń”

 

Kto chce, ten niechaj słucha, 
Kto nie chce, niech nie słucha, 
Jak balsam są dla ucha 

Moje opowieści.

 

W Radziszewie pod Krakowem[1]

się znalazłem mimo chodem,

w starej skrzyni na poddaszu

wynalazłem zeszyt, co przysporzył kaszlu.

 

Henryk Jaskuła jego był autorem

Ten Wilk Morski, co zakolem

świat opłynął wszerz i wzdłuż

a ja nie mogłem usiedzieć już.

 

W domu bieda, aż piszczało.

pół rodziny do Argentyny wyjechało[2]

Henryk chciał do Polski wracać

i zrobił to po latach[3]

 

Jednak wszyscy w Argentynie,

cóż tęsknota sama nie minie.

Drogą morską do rodziny swej

Płynął by znów spotkać się.

 

Po ćwierćwieczu na Eurosie

komunistycznym władzom grał na nosie[4],

spotkał się z familią całą

Dalej pływał po świecie z młodą zgrają[5].

 

Oczy od braku snu aż piekły,

bo dzienniki mnie urzekły.

Planowałem nocą – dniem

jak Jaskuła płynąć hen!

 

Cały rok się gotowałem

na wyprawę niebywałą.

Trzeba było mamę prosić,

Żeby szkolę na rok skosić.

 

Sponsorów zacząłem szukać,

we wszystkie drzwi pukać.

Byli oni bardzo hojni

pomogli tak, jak mogli.

 

Klub pożyczył mi łupinę,

podrasowałem ją odrobinę.

Wszyscy wkoło pomagali

–  maszt, żagle i liny dali.

 

Łajbę moją szykowałem,

Palce nie raz do krwi zdzierałem.

Siostra, brat, tata, mama

Do roboty już od rana.

 

Sukces Jaskuły powtórzyć chciałem,

GPS-owi ,,nie” powiedziałem.

Na gwiazdach, mapach będę polegać,

kompas to będzie mój kolega.

 

Aż przyszedł dzień wyprawy,

bałem się, że nie dam rady.

Jednak nadszedł Wielki Dzień,

a na morzu nie da rady żaden leń.

 

Wszystko pięknie się składało,

łajbie imię ,,Fuks” nadano.

Startowałem z Gdańska miłego

Pod pokładem w bród wszystkiego.

 

Babcia z mamą gotowały,

sponsorzy witamin dali.

Płynąć miałem przez rok cały,

oceany już czekały.

 

Ruchliwe Cieśniny Duńskie

prądy mają tam pieruńskie,

zimno tam i niby wieje,

ale łajba jakoś nie szaleje.

 

Jak to mówią na Bałtyku –

wieje wiatr, ale zawsze wspak.

Jednak, jak mówi starszy brat:

ja zawsze jestem na tak!

 

Na Północnym Morzu

chętnie bym założył kożuch.

Chłodno było niesłychanie,

ale ryby miały branie. 

 

Na kanale La Manche

pośpiech jest bez żadnych szans.

Dryfowałem tam chwil kilka,

bo cierpliwość to cecha Morskiego Wilka.

 

Kiedy sobie pospać chciałem

na Atlantyku dryfowałem,

kiedy Las Palmas opłynąłem

90 mil na dobę osiągnąłem.

 

W dwa miesiące zjadłem wszystko

i liczyłem na ryb towarzystwo,

wysłuchały moich próśb

latających było w bród.

 

W zaburtowej gotowałem,

zbyt słono się odżywiałem,

trzeba było coś wymyślić,

żeby się nie ukisić.

 

Uszyłem rynny do łapania słodkiej wody

– teraz chociaż będę zdrowy –

pod bomami zawiesiłem

i nawet częściej się myłem.

 

Radiową drogą się łączyłem,

Trójkowym słuchaczom czas umiliłem,

na Przylądku Igielnym trzeba być dzielnym,

bo pasaty dmą i gorąco że łoł!

 

Azymut wziąłem na południe,

wysilałem że zdmuchnie mi spodnie

12 stopni w skali Beauforta,

Często krzyczałem: „eh do czorta!”.

 

Złapałem wreszcie trochę ochłody,

bo na Indyjskim przypiekłem bokobrody

i znów Atlantyk, La Manche i schody

– dwudniowa flauta bez mojej zgody.

 

I Bałtyk kochany, choć bardzo zimny,

tam znowu wiały wiatry przeciwne.

A kiedy wpłynąłem do Gdańska

Czekała mnie uczta pańska.

 

Rodzina i przyjaciół wielu

bawiliśmy jak na weselu.

Ja jednak knuję już skrycie

pod wiatr płynąć przez całe życie.



[1] Radziszów – miejsce urodzenia Henryka Jaskuły, pierwszego Polaka,  który samotnie opłynął świat bez zawijania do portu.

[2] Z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej ojciec Henryka Jaskuły wyjechał do Argentyny a sześć lat później dołączyła do niego reszta rodziny.

[3] W 1946 roku Henryk Jaskuła wrócił do Polski i rozpoczął studia na krakowskiej AGH.

[4] W komunistycznej Polsce żeglarzom łatwiej było zdobyć paszport. Jaskuła dopłynął do Argentyny na jachcie Euros.

[5] Jaskuła spotkał się z rodziną po 27 latach rozłąki, po czym dalej oddawał się pasji żeglarstwa jako kapitan, pływając głównie z młodzieżą.

 

Konkurs organizowany przez portal SailBook.pl w ramach regat SailBook Cup 2013 pod patronatem Marszałka Województwa Pomorskiego, Honorowego Konsula Szwecji w Gdańsku oraz Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. Parterami projektu są Miasto Pruszcz Gdański, Gmina Cedry Wielkie i Gmina Pruszcz Gdański.

Fot. Puchar Mariny Gdańsk/ Robert Urbański

Komentarze