Zew Oceanu: Piraci z Karaibów

0
641

Wallilabou Bay na St. Vincent to słynna filmowa zatoka. Kręcono tu I, II i III część kinowego hitu. Jest to jedno z miejsc na liście „must to do” w czasie pobytu na Karaibach. Po scenografii filmowej zostało tu kilka nędznych elementów. Niestety lokalna społeczność nie doceniła hollywoodzkiego spadku i z roku na rok do zobaczenia jest coraz mniej. Na brzegu w jednym z zabudowań stworzono małą wystawę fotografii z filmu. Można ja oglądać bezpłatnie i myślimy, że będzie działać dopóki rusztowanie trzymajace frontową ścianę budynku się nie rozsypie. Dobrze, że przynajmniej skała Archer Rock nie była wybudowana do filmu.

obraz nr 1

Ważniejszym miejscem do odwiedzenia jest bar na plaży, który zaprasza wielką, polską flagą nad wejściem. Prowadzi go (słynny już) Antek, który w Polsce i Polakach jest zakochany. Na ścianach wiszą tu pamiątki po załogach, które bawiły się przy polskiej muzyce (jest Dżem, Daab, Krzysztof Komeda – do wyboru do koloru), popcornie i słynnym drinku „Jack Sparrow”. O Antkowym interesie pisały już gazety m.in. National Geographic. W Wallilabou można również dokonać odprawy wejściowej/wyjściowej (36EC). Codzennie od 17 do 18 działa biuro celne.

Płynąc od południa trudno zobaczyć wejście do Wallilabou Bay. Nas nakierowały jachty, które płynęły pod skałami i w pewnym momencie znikały w niewyjaśnionych okolicznościach, Kiedy juz udało nam sie zlokalizować cel podróży wiatr siadł kompletnie. Po 2 godzinach stania w miejscu Szymon zdecydował, że wsiądzie do pontonu i pociągnie nas na wiosłach. Podpłynęła do nas lokalna łódka wiosłowa, ktróra zaoferowała swoja pomoc i dość szybko udało nam sie pokonać ostatnie 4 kable. Rzuciliśmy kotwicę (w zatoce głębokości od 15 do ponad 30 m!) i przycumowaliśmy rufę do pozostałości pomostu. Pomagał nam dzielnie Jarek z załogi Pro-Skippers, która już na nas czekała. Nazajutrz wybierając się na ląd zorientowaliśmy się, że z pokładu zniknął nasz żółty GPS. Najprawdopodobniej ukradło go dwóch pomagajacych nam lokalnych chłopaków z łódki wiosłowej.

obraz nr 2

Kiedy po wycieczce do wodospadu wróciliśmy do zatoki ku uciesze Brożki stał tam katamaran Shanties z kpt. Jackiem Reszke na pokładzie. Spędziliśmy u nich bardzo miły wieczór oraz zjedliśmy razem śniadanie. Również dzięki Jackowi wrócił do nas GPS. Powiedział on o naszej stracie Binniemu, który w zatoce pływa swoją motorówką, pomaga kotwiczyć, sprzedaje ryby itp. On gdy to usłyszał wskoczył w swoją motorówkę i po godzinie wrócił z naszym żółtkiem. Znalazł chłopaków, którzy nas okradli w miasteczku obok.

obraz nr 3

Jeśli bylibyście w Wallilabou Bay to polecamy korzystać z pomocy Binniego! On pomoże zakotwiczyć, przywiezie świeżo złowioną rybę (np. ponad pół metrowy tuńczyk za 150EC), zorganizuje wycieczkę po lądzie czy przypilnuje jachtu gdy załoga będzie chciała wyjść np. wieczorem na kolację. Dodamy tu jego numer telefonu jak go najdziemy 🙂

Zdjęcia: https://picasaweb.google.com/117925155432597210617/Karaiby

Źródłowww.zewoceanu.pl 

Komentarze