The Transat – 9 w porcie, 9 na oceanie

0
303

Wczoraj wieczorem czasu polskiego do mety w Nowym Jorku dopłynęły dwa kolejne jachty – SMA (IMOCA 60, Paul Meilhat) i Arkema (Multi 50, Lalou Roucayol).

Paul Meilhat zamknął klasę IMOCA, zyskując kwalifikację do Vendee Globe, czyli osiągając swój cel nadrzędny. Po wypadku, jakiemu uległ w grudniu na regatach the Transat St Barth Port-La-Forêt i pobycie w szpitalu wrócił do formy, ale przez cały czas żeglował po swojemu, nie próbując gonić pierwszej trójki, co było bardzo rozsądnym działaniem.

SMA (IMOCA 60), Paul Meilhat. / Fot.  Jean Marie Liot / DPPI / SMA

Dwie godziny po nim do mety dopłynął Lalou Roucayol (Arkema), uważany za faworyta Multi 50. Nie wygrał swojej klasy, a uszkodzenie jednego ze stateczników bocznych zmusiło go do zmiany trasy, bo nie był w stanie żeglować pod wiatr. Zajął drugie miejsce z czasem o prawie 2 doby gorszym od zwycięzcy, Gillesa Lamire.

Lalou Roucayrol, Arkema (Multi50) na Hudson River w New York City. / Fot. Lloyd Images

Tak więc na wodzie pozostają jeszcze 2 trimarany Multi 50 (Erik Nigon na Vers un Monde Sans Sida i Pierre Antoine na Olmix) oraz 7 jachtów Class 40, która ucierpiała chyba najbardziej w tych regatach (3 zawodników wycofało się z rywalizacji, w tym lider Armel Tripon, a potem Isabelle Joschke, również żeglująca na prowadzeniu).

Jeżeli nie zajdą żadne nieprzewidziane okoliczności, trimarany Multi50 dopłyną w środę późnym wieczorem, a Class 40 będzie „spływać” od czwartku.

Jak nastroje we flocie?

Hiroshi Kitada (Kiho) – „Dziś, jak zwykle, staram się najlepiej jak umiem. Sporo się wydarzyło od startu. Najpierw podarł się solent, mniej więcej w połowie trasy. Następnego dnia – sztaksel. Byłem naprawdę rozczarowany, naprawiłem go w nocy, co zajęło mi ponad 5 godzin, na szczęście działa.

Codziennie muszę uważać na 30-40 litrów wody wlewających się przez luk ewakuacyjny. Po serii napraw sytuacja trochę się poprawiła. Woda zalała autopilota, więc nie działa jak powinien. Jakby tego było mało, muszę wciąż resetować komputer pokładowy, bo zamarza. Reset na kiwającym jachcie nie jest łatwy. Codziennie robię, co mogę, żeby dopłynąć do Nowego Jorku, i będę walczył dalej. Trochę jestem zniechęcony. Ale jeżeli nie zrobię wszystkiego, co w mojej mocy, nie mogę wrócić do domu. Więc robię…”

Hiroshi Kitada (Kiho)/ Fot. Lloyd Images

Isabelle Joschke (Generali – Horizon Mixte) – „Od dwóch dni żegluję we mgle i bardzo niskich temperaturach. Jest zimniej, niż u nas w zimie, wieje i duża fala. To właśnie tu znajdują się słynne ławice Nowej Ziemi. Myślę o rybakach, którzy musieli przetrwać i pracować w tych warunkach na początku ubiegłego stulecia (…) Odkąd odkryłam awarię mojego jachtu w piątek rano, zrozumiałam, że jestem skazana na płynięcie jednym halsem do przodu, aż gdzieś dopłynę do brzegu. Ale gdzie? (…) Udało mi się trochę ponaprawiać, i woda nie wlewa się już tak szybko do środka. (…) Byłam tam, gdzie ryzyko spotkania z górą lodowa jest duże, więc musiałam bardzo uważać. Od niedzieli jestem już poza tą strefą. Za jakieś 2-4 dni powinnam dopłynąć do lądu, nie wiem jeszcze, czy do St-Pierre et Miquelon czy do Nowej Szkocji. (…) Żegluję powoli, żeby jacht nie uderzał w fale. Odpoczywam i powtarzam sobie, że jednak mam szczęście mogąc odwiedzić te nieprawdopodobne rejony świata …”

Isabelle Joschke (Generali Horizon Mixte). / Fot. Isabelle Joschke

[Cytat Isabelle nie ze strony regat, tylko z jej zawodowego profilu na Fb –

https://www.facebook.com/IsabelleJoschke/photos/a.408187772549143.102635.408070639227523/1177997882234791/?type=3&theater]

Komentarze