Prawo drogi. Taki sobie incydent

0
473

 

Obejrzeliście dokładnie? Może więc pokusimy się o omówienie i może jakieś wnioski? Sytuacja wydaje się tak prosta, że aż w pełni jednoznaczna. Ale czy na pewno? Czy potrafimy ją w pełni ocenić?

obraz nr 1

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Alexander_von_Humboldt_1.JPG

Jest jasny dzień, widzialność wydaje się bardzo dobra, wiatr niezbyt silny; może 4 albo 5 B. W sam raz do żeglugi na pełnych żaglach, a więc z pełną zdolnością manewrową  żaglowca. Kutrowi tym bardziej nic nie przeszkadza ani nie utrudnia manewrowania. Płyną wyraźnie kursami kolizyjnymi nie podejmując żadnych akcji aż do widocznego skutku.

Z naszego punktu widzenia, czyli spod żagli mamy podwójnie usankcjonowane pierwszeństwo: płyniemy bez użycia silnika oraz jesteśmy po prawej burcie kutra. A czy pamiętamy, że jeśli jest w trakcie połowu to przysługuje mu bezwzględne pierwszeństwo w stosunku do żaglowca? A po czym można się zorientować czy poławia, czy płynie swobodnie jak każdy inny statek?

Poławiając powinien mieć podniesiony znak w widocznym miejscu w postaci dwu czarnych stożków wierzchołkami do siebie. Niemniej z praktyki wiemy iż rybacy często nie zdejmują tego znaku po zakończeniu pracy.

Drugą wskazówką jest jego prędkość. Po sylwetce widać /dwa wykładane bomy/, że jest to kuter trałowy, czyli jego narzędziem połowu jest ciągnięty za rufą włok. Z mniejszej odległości widać nawet na rufie zamocowane deski trałowe rozpierające sieć. Jeśli są na pokładzie to sieć również. Prędkość trałowania w zależności od gatunku poławianych ryb to 4-5 węzłów. Ten płynie z pełną prędkością marszową, czyli 8-9. A więc nie łowi i powinien ustąpić.

Nie wiemy czy żaglowiec próbował nawiązać łączność radiową, ale słyszymy szereg długich sygnałów syreną /krótki trwa ok. 1 sek., długi 4-6 sek./. I tutaj mamy pierwsze pytanie. Co ma oznaczać taka filharmonia? Jeden długi sygnalizuje zbliżanie lub ostrzega innych przed naszym działaniem. Tymczasem żadnego działania nie ma, a tych długich słychać sporo.

A przecież zasady prawa drogi zebrane w Konwencji COLREG-72 to efekt doświadczeń wielu pokoleń marynarzy i przewiduje sygnał, którego można użyć w takich okolicznościach. To jest pięć krótkich – oznaczają naszą wątpliwość, czy podejmujesz wystarczająco skuteczne działanie aby uniknąć kolizji.

Mamy jeszcze drugą wątpliwość do wyjaśnienia. Widoczność wygląda na wystarczająco dobrą aby można było zauważyć kuter ze sporej odległości. Z pewnością nie steruje nim ręka ludzka; od tego jest autopilot. Zachowuje więc stały kurs a prawdopodobnie i prędkość. Jest więc łatwy do namierzenia i upewnienia się z większej odległości czy jesteśmy na kursach kolizyjnych.

Załoga żaglowca sprawia wrażenie zaskoczonej, czyli oficer wachtowy prawdopodobnie nie przestrzegał zasady ciągłej i nieprzerwanej obserwacji. Nie ocenił ryzyka kolizji. Albo też ufając bezgranicznie w swoje pierwszeństwo czekał do ostatniej chwili aż stanie się coś samo z siebie. Tymczasem prawo drogi nakłada jednak pewne obowiązki również na statki, które mają pierwszeństwo.

Proces zbliżania się statków na kursach kolizyjnych można podzielić na trzy etapy. W etapie pierwszym (odl. 5-6 mil) mając pierwszeństwo musimy zachować dotychczasowy kurs i prędkość. Jeśli mamy wątpliwość czy nam ustąpią powinniśmy już w odległości 2-3 mil rozpocząć nadawanie sygnału wątpliwości /pięć krótkich/  lub nawiązać łączność. Jeśli to nie spowoduje reakcji, to mamy pełne prawo sami podjąć działanie jakkolwiek nie jest to obowiązkiem.

I wreszcie etap trzeci, który mamy właśnie na filmiku. Jak określić kiedy się zaczyna ten etap nie jest łatwo.  „Określenie momentu rozpoczęcia trzeciego etapu opiera się na wyłącznie subiektywnej ocenie zdolności manewrowych przeciwnego statku dokonanej przez oficera prowadzącego statek mający pierwszeństwo drogi. Ocena taka nie tylko jest subiektywna, a zatem nieprecyzyjna, ale czasem wręcz niemożliwa” /Wł. Rymarz/.

W konwencji znajdujemy takie określenie: „jeżeli znajdziemy się tak blisko, że nie można uniknąć zderzenia tylko przez działanie statku ustępującego z drogi”.  Bardzo enigmatyczne i w istocie nie można takiej sytuacji określić inaczej. To znaczy, że całą odpowiedzialność za ocenę sytuacji ponosi już od tej chwili  statek, który miał cały czas pierwszeństwo, ale widzi, czuje i ocenia iż od tego momentu zastosowanie jakiegokolwiek manewru przez statek ustępujący z drogi nie może doprowadzić do uniknięcia w efekcie kolizji.

Od takiego właśnie bliżej nieokreślonego momentu prawidło COLREG-72 nakłada na taki statek obowiązek aby: „ podjął takie działanie, które najlepiej przyczyni się do uniknięcia zderzenia”.  To sformułowanie jest w formie nakazuMa obowiązek  zrobić wszystko co kapitan uzna za najlepsze w danej sytuacji.  Tutaj żadnego działania nie widać.

Czyli nie jest ta sytuacja tak bez zastrzeżeń jednoznaczna. W Izbie Morskiej mogłyby paść pytania: czy obserwacja była ciągła, czy żaglowiec mógł odpaść od wiatru /prawy hals ostro do wiatru/ aby przejść kutrowi za rufą podczas II etapu zbliżania, czy były nadawane w odpowiednim czasie odpowiednie sygnały, czy nie mógł  użyć silnika?

Takie zagadnienia z prawa drogi morskiej szeroko opisujemy w skrypcie „Nasze morze; to znaczy czyje?”

obraz nr 2

Za zgodą: http://zeglarstwo-kursy.pl/ 

Komentarze