Polacy na starcie Jester Challenge 2014

0
187
Niestety w tym roku nie zobaczymy już łódki z numerem startowym „6”. A było to marzeniem życia nieodżałowanego Edwarda „Gale” Zająca. Tomasz Piasecki omawia tegoroczą transatlantycką imprezę zwykłych żeglarzy, a nie morderczą konkurencję budżetów sponsorskich, w których jachtyy przypominają uliczne słupy reklamowe. Jacka Guzowskiego znacie jako kapitana wypraw „wód zimnych” oraz współpracownika SSI. Warto dodać, że jest członkiem SAJ.
Liczę na korespondencje.
Tomkowi dziękuję.
SSI będzie kibicować polskim uczestnikom JESTER CHALLENGE 2014.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
—————————–
Jester Challenge 2014
W niedzielę 11 maja, z zachodniego końca Falochronu Plymouth, między godziną 1300 a 1400 BST, wystartują jachty do Challege’u Jester 2014.
Nazwa challenge – czyli skromnie mówiąc zawody – to niby nie to samo co regaty, ale tak naprawdę, trzeba powiedzieć, że będą to normalne, transatlantyckie regaty samotnych, na liczącej średnio około trzech tysięcy mil trasie z Plymouth do Newport, na Rhode Island w USA.
Jester Challenge jest kontynuacją idei twórców samotnych regat transatlantyckich, pułkownika „Blondie” Haslera oraz Francisa Chichestera, który wtedy jeszcze nawet nie śnił, że będzie znany jako slawny Sir Francis. 
Idea obu panów polegala, najkrócej mówiąc, na stworzeniu regat dla żeglarzy a nie biznesmenów, regat gdzie ścigają się samotnie amatorzy jachtingu, żeglujący na własnych jednostkach, w założeniu niedużych, to znaczy takich, na jakie może sobie pozwolić normalny, pracujący (na Zachodzie) czlowiek. Było to czasy, kiedy pojęcie sponsora nie było jeszcze w żeglarstwie europejskim w ogóle znane.
Idea, jakkolwiek bardzo piękna i szlachetna przyjęła się i rozwinęła, osiągając szybko formy, które dla obu twórców (i nie tylko dla nich) stały się kompletnym zaprzeczeniem pierwotnego pomysłu żeglarstwa amatorskiego. Nie ma tu miejsca na opis ewolucji regat OSTAR (the Observer Singlehanded Trans Atlantic Race), ale mówiąc najkrócej, stały się one szybko „normalnymi” wyścigami portfeli, czy jak zaczęto później mówić – „budżetów”.
Jest jednak poważne grono żeglarzy, których nadal pociąga idea regat amatorskich i stąd, mówiąc stylem telegraficznym, takie regat jak wlaśnie Jester Challenge. (Jester bowiem to nazwa jachtu pułkownika Haslera, jachtu który był – ni mniej i więcej – tylko drewnianym Folkboatem, bez silnika, z przebudowanym pokladem oraz ożaglowaniem chińskiej dżonki). Innym, miłym akcentem Challenge’u Jester jest to, że uroczysty obiad, w piątek wieczorem, odbędzie się w Royal Western Yacht Club, klubu związanego od początku z OSTAR. Tylko pro forma dodam, że trasa tegorocznych regat nie rozni się niczym od trasy regat OSTAR, natomiast warunki uczestnictwa są kompletnie różne.
Wracając do najbliższego Challenge’u Jester – lista zgloszeń obejmuje do dnia dzisiejszego 35 nazwisk. Ile osób znajdzie się na starcie – nie wiadomo, ponieważ zapisy zostaną zmknięte na 24 godziny przed rozpoczęciem wyścigu. Z zasady zgłoszeń jest więcej, niż osób znajdujących ostatecznie na linii startu.
Wielkim Nieobecnym tych regat jest Edward Zając, zgłoszony na jachcie „Holly I”I pod numerem 6. Wielkim marzeniem Edwarda było właśnie uczestnictwo w takim transatlantyckim wyścigu. Jak pamiętamy – dwa lata temu, na 22 stopowej łodzi „Holly”, Edward pożeglował z powodzeniem w Challenge’u 2012, trasą na Azory. Edward utonął w ubiegłym roku, podczas żeglugi na swoim nowym jachcie „Holly I”I, kupionym właśnie na te regaty.
Zarówno regaty OSTAR jak i Jester były w dużej mierze zawodami między Brytyjczykami a Francuzami i tak jest dotąd, chociaż – tak naprawdę – ten Challenge to wcale nie są to regaty brytyjsko – fracuskie, tylko brytyjsko – polskie, ponieważ drugą liczebnie grupą są Polacy, co jest naturalnie dla nas wszystkich wielkim powodem do radości.
Na liście złoszeń figurują następujący żeglarze, tak czy inaczej związani z Polską, ktorych nazwiska podaję zgodnie z oficjalną numeracją
Numer 21 – Stephan Zarzecki płynie wprawdzie pod banderą belgijską, ale nazwisko jest polskie, więc zamieszczam je, mając nadzieję, że z czasem dowiemy się czegoś więcej o tym panu. Stephan płynie na jachcie „Cotillon”, typu Albin Vega o długości 27 stóp.
Numer 22 – Andrzej Kowalczyk na zmodyfikowanym jachcie Dufour 30 stóp, o nazwie „Meva” pod dwiema (?) banderami francuską i polską.
obraz nr 1

.
Tom Piasecki
 

Komentarze