NA POŁUDNIU POLSKI INWESTUJĄ W ŻEGLARSKĄ MŁODZIEŻ

0
253

Za zgodą Jerzego Kulińskiego  www.kulinski.navsim.pl 

 

Takie inwestycje społeczne cieszą, bo … są rentowne. W perspektywie dekady przyjdzie czas odcinania kuponów.

 A już teraz po takich jak ten newsach ten i ów z „Optymiściarzy” zacznie zaglądać do SSI. Bo właśnie „ten i ów” podpytują mnie jak osiągnąc taka „poczytność” jaka ma SSI. 
Odpowiadam – to proste: nie zrazać się a po 15 latach już sprawa stanie się samonakręcająca. 
Zupełnie jak w małżeństwie. Najtrudniejszy jest okres pierwszych 30 lat.
Żarty, żartami, ale takie zabawy jakie opisuje Nasz Człowiek w Mielcu – Mariusz Wiącek to jest właśnie ta słynna „organiczna praca u podstaw”.
Brawo !
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
.
.
———————-
.
 
.
 
Witaj Jurku.
W Polsce sporo jest różnych wyrobisk pokopalnianych zalanych wodą, żwirowiska glinianki. Boom budowlany wzmaga popyt na kruszywa, ten zaś powoduje że żwirowiska się powiększają. Pomysł rozegrania pucharu Optymistrza urodził się gdzieś rok temu podczas podsumowywania sezonu żeglarskiego 2014. Paweł Dorosz z YK „San” ubrał to w ramy jakiegoś regulaminu. Na początek nieśmiało z udziałem 7-8 jachtów rozgrywano zawody. W Nisku na zalewie retencyjnym Podwolina 16 ha, na Solinie w Polańczyku (Większa Woda) na żwirowni Ostrów koło Przemyśla 6 km od centrum, oraz na żwirowisku w Otałęży 65 ha lustra wody 20 km od Mielca.
obraz nr 1

Odprawa zawodników
.
obraz nr 2

Wystartowali
.

Pamiątkowa fotka
.
 
Organizatorzy czyli Yacht Klub „San” Przemyśl, Jacht Klub „Nisko” i Klub Żeglarski „Orkan” w Mielcu. W całym cyklu rozegrano 4 regaty. W Nisku w Mielcu, Polańczyku, Ostrowie i Otałęży. Łącznie brało udział ponad 20 dzieciaków. 3 października 2015 na żwirowisku wystartowało w finałowych regatach 18 dzieci, rozegrano 4 biegi według standardowycj przepisów regatowych. Fantastyczny widok 18 małych żagielków jak walczą w z zacięciem w regatach. 
Cykl regat jest pomyślany jak zawody dla dzieciaków które pływają, ale nie mają trenera szkoleń zgrupowań. 
Kilka zdjęć. 
Mariusz Wiącek 
Port Otałęż.

Komentarze