Mini Transat: pierwsza doba, pierwsza noc

0
363

Start odbył się dokładnie 19 minut po 9 rano. Jachty wyruszyły na trasę 1 257 Nm z metą pierwszego etapu na Lanzarote. Film ze startu można zobaczyć tutaj:

 

W pierwszych godzinach 6 jachtów musiało wrócić do portu z powodu awarii. Regulamin pozwala na 48 godzinny postój w takich przypadkach. 2 jachty po zderzeniu, kolejne na skutek porwanych żagli czy uszkodzeń elektroniki. Warunki meteo niemal idealne. Wiatr dochodzący do 20kn, fala 1,5m. Jachty szybko wyhalsowały z Zatoki Douarnenez i odłożyły na prawy hals w poprzek Zatoki Biskajskiej. Jachty żeglowały szybko półwiatrem, a ten stopniowo słabł do siły 10kn utrzymując stabilny kierunek. To pozwoliło żeglarzom nieustannie poprawiać prędkości jachtów w stabilnych i względnie bezpiecznych warunkach.

Pierwsza noc to niezwykłe przeżycie dla każdego z żeglarzy.  We krwi buzują nieprzejednane pokłady adrenaliny odpychając zmęczenie i sen. W głowach tylko walka żywiołem, konkurencją, z własnymi słabościami. Tylko nieliczni pozwalają sobie na 3 do 5ciu 15minutowych drzemek. Trwa zacięta walka o każdy metr. Wokół widać kilkadziesiąt jachtów. Kilka tuż przy burcie. Można porozmawiać z kolegą, trzeba jednak ciągle uważać by nie dopuścić do kolizji. W tak dużej grupie jachtów, rośnie poczucie bezpieczeństwa i pozwala na odważne żeglowanie. Ciągła praca i ciągły ruch pozwala zwalczyć przeszywające zimno jesiennej Zatoki Biskajskiej. Względnie sucho. Nastroje dopisują. W głowach Wielka Przygoda pokonania samotnie Atlantyku w jednych z najtrudniejszych regat na świecie….

OceanTEAM

Fot. Mini Transat

Komentarze