10 pomysłów na najlepszy PREZENT dla żeglarza

0
789

Połowa listopada to czas, kiedy zaczynamy nerwowo spoglądać w kalendarz, w którym coraz krótszy dystans dzieli nas od świąt.

Dlaczego nerwowo? Przecież święta to dla większości z nas czas wyczekiwany i radosny. Dlatego, że to także czas wzajemnego obdarowywania się, a dzisiejsze czasy naznaczone są coraz większą rozterką w temacie: „co mu/jej kupić w tym roku?”.

Śmieszne skarpety, sweter z reniferem, krawat, kubek czy czapka to droga łatwa ale czy najlepsza? Jeśli Twój bliski to żeglarz/żeglarka, pomyśl o czymś, co będzie i praktyczne i przyjemne zarazem. 

Jaki prezent dla żeglarza wybrać?

Oto moja osobista i subiektywna lista topowych prezentów dla żeglarzy:

1. Automatyczna kamizelka ratunkowa (budżet 300 – 1300zł). Jeżeli obdarowany/a regularnie przemierza morskie mile na pokładzie jachtu, osobista kamizelka jest nieodzownym artefaktem takiego podróżnika. Osobista, znaczy pewna i sprawdzona, dopasowana i znana użytkownikowi, w przeciwieństwie do niespodzianek zastanych na czyimś jachcie. Wybór ogromny, zależny od wyporności (150-300N), konstrukcji, dodatkowych bajerów (sprayhood, lampka, kieszonka na nadajnik, nożyk, itp) no i oczywiście od marki (która nie zawsze gwarantuje jakość proporcjonalną do ceny!). Jeżeli szukasz optimum jakości do ceny to spójrz np. na ten model: 

Nie zapomnij o zestawie rezerwowym (nabój+zwalniak). 

2. Osobisty nadajnik wezwania pomocy. Tu do wyboru mamy dwa najważniejsze urządzenia (budżet 800-1500zł):

  • nadajnik PLB (Personal Location Beacon), który pracuje w obejmującym swym zasięgiem cały świat systemie Cospas-Sarsat. Jeśli Twój podróżnik znajdzie się w niebezpieczeństwie, uruchamiając PLB natychmiast powiadomi system ratunkowy o potrzebie pomocy na konkretnej pozycji, w której się znajduje (i chodzi tu nie tylko morza i oceany, ale cały świat). Ze względu na rozmiar polecam PLB Rescue-Me firmy Ocean Signal
  • nadajnik MOB-AIS (Man Over Board-Automatic Identification System), który zamontowany w kamizelce żeglarza zacznie nadawać wezwanie o pomoc, gdy tylko kamizelka się otworzy (nie wymaga dodatkowego działania ze strony rozbitka). Wezwanie to uruchamia alarm akustyczny na wszystkich urządzeniach AIS oraz przystawkach DSC radiotelefonów morskich, które znajdą się w zasięgu. Jeśli zatem Twój żeglarz rozstanie się z jachtem przez wypadek, to dzięki MOB-AIS jego szybkie odnalezienie będzie zdecydowanie łatwiejsze. Tu też polecam urządzenie firmy Ocean Signal, ze względu na bardzo kompaktową budowę i łatwość montażu w każdej kamizelce automatycznej. 
  • które z powyższych będzie lepsze? Oba są znakomite, ale jeśli musisz wybrać jedno, to wybór zależy od typu jachtingu, jaki obdarowany uprawia. Jeśli najczęściej pływa załogowo, to wybrałbym MOB-AIS. Jeśli często przemierza morza i oceany w pojedynkę lub z mało doświadczonymi załogami, to zdecydowanie lepszy będzie PLB. 

3. Dobry, żeglarski nóż (budżet 100-500zł). Jeden z najbardziej osobistych gadżetów, bez których żeglarz nie powinien pojawiać się na pokładzie. Mocny, ostry, składany ale nieskomplikowany, a do tego gustowny oczywiście. Nóż powinien mieć możliwość dowiązania linki, która przymocowana do ubrania użytkownika, zapobiegnie przypadkowej utracie noża.

4. Latarka czołowa (budżet 50-400zł). To także ten element wyposażenia, który żeglarz powinien mieć zawsze przy sobie w każdym rejsie. Ponieważ tego typu latarki dawno temu rozpanoszyły się najpierw na głowach speleologów i grotołazów, to także dla morskich nocnych marków najlepsze latarki oferuje firma Petzl. Ale nie tylko. Ważne, żeby latarka: była wodoszczelna, miała opcjonalne światło czerwone (bez tego nie będzie „czołówką” żeglarską) i standardowe zasilanie (proste baterie typu AAA lub akumulatorek ładowany z portu USB). Dobrze, jeśli latarka ma kilka faz natężenia świecenia i opcję czerwonego światła ostrzegawczego.

5. Czapka… Miało nie być czapki? (budżet 100-300zł) Ale tu mowa o typowej czapce żeglarskiej, która ochroni głowę przed chłodem na wachcie. Nawet letnim czasem na nocnej wachcie czapka będzie potrzebna. Jeśli ma być chętnie zabierana na kolejne rejsy, musi być lekka, ciepła ale oddychająca (np. z tkanin typu wind-stopper), dobrze trzymająca się głowy i łatwa w utrzymaniu higieny. Oczywiście ładna i markowa do tego. 

6. Namiernik kompasowy (budżet ok. 300zł). Dodaje powagi żeglarzowi, ale przede wszystkim świadczy o jego dobrym przygotowaniu żeglarskim. W czasie wachty, kiedy obserwując dany obiekt nie jest pewny, czy nie jest on na kursie kolizyjnym – w prosty i pewny sposób może to zweryfikować za pomocą takiego namiernika właśnie. Do tego szybkość i precyzja podania namiaru, tak ważna w klasycznej nawigacji. Najlepszy na świecie to Plastimo Iris 50.

7. Lornetka z namiernikiem (budżet 500-7000zł). O ile prezent nr 6 jest ważnym elementem wyposażenia osobistego dla żeglarza, o tyle dobra lornetka z wbudowanym namiernikiem kompasowym jest prezentem, który spowoduje, że obdarowany będzie skakał wokół choinki wyrażając swoją radość. Lornetka musi być do zastosowania morskiego (wypełniona azotem, aby nie parowała, dobre szkła 7×50, regulacja ostrości w obu okularach, pewna w uchwycie i najlepiej pływająca). Ferrari w tej dziedzinie to lornetki Steiner’a, ale naprawdę nie trzeba przepłacać i można kupić świetny sprzęt za 500-1000zł. 

8. Barometr Fitzroy’a (budżet ok. 500zł). Tym razem coś, czego zabierać w morze raczej nie będziemy ale za to pięknie ozdobi biurko żeglarza. Stylowy, a jednocześnie autentycznie skuteczny barometr chemiczny, ładnie wygląda i podpowie Ci kiedy szykować się na deszcz.

9. Zegarek żeglarski (budżet 1000-3000zł). Noszony na co dzień będzie spełniał swoje normalne zegarkowe zadania (czas, stoper, data, itp.), ale na morzu będzie dodatkowym wyposażeniem nawigacyjnym. Zależnie od modelu funkcje są przeróżne w tym zakresie: GPS, zegar regatowy, łączenie z elektroniką jachtu (Garmin Quatix 5), dane pływów morskich, dane podróży a do tego elementy związane ze zdrowiem (puls, licznik kroków i aktywności sportowych itp.).

10. Hulajnoga elektryczna (budżet ok. 1700zł). Jeśli obdarowany jest armatorem i spędza wiele czasu w marinach, to taki prezent będzie w sam raz. Zajmująca mało miejsca hulajnoga na pewno znajdzie swój kąt na jachcie, a armator zaoszczędzi sporo czasu na krótkich podróżach w portach na całym świecie. Przy okazji zyskując radość z jazdy i uznanie sąsiadów w marinie  🙂

Krystian Szypka, Instruktor żeglarstwa morskiego

Spodobał Ci się ten wpis? Daj nam znać, zostawiając komentarz lub udostępniając – dziękujemy! 🙂

Komentarze