„Falami pisane. Wspomnienia kapitanów”

0
293
O kapitanach polskiej floty handlowej i rybackiej powstało już niemało publikacji książkowych, czasem napisanych przez nich samych, najczęściej jednak nie związanych z nimi autorów. Tym wszakże razem pragniemy skupić uwagę Czytelników na wyjątkowej, jak nam się całkiem pewnie wydaje książce, która teraz właśnie ukazała się drukiem, wydana przez naszą Fundację – Oficynę Morską. Powinna trafić nie tylko do rąk „miłośników morza”, lecz i do tych, u których dopiero zainteresowanie tymi „naszymi morskim sprawami” zaczyna się, powiedzmy, uaktywniać.
 
Oto książka o nieco metaforycznym tytule „Falami pisane”, a tak w rzeczywistości „pisane” przez kapitanów żeglugi wielkiej, w postaci ich wspomnień. I jak nas pamięć oraz dokonane rozeznania na rynku księgarskim i w różnych zestawach bibliograficznych nie mylą, to owe „Falami pisane” ukazuje się w wersji dotychczas nie mającej porównywalnego odpowiednika, oczywiście gdy chodzi o marynarsko – kapitańskie wspomnienia. Zawiera ona bowiem – podkreślmy w jednym i przecież sporym objętościowo tomie – osobiste przypomnienia ze swej „kapitańskiej doli”, często opisanej z werwą, niemalże literacko – reporterską, aż 19 autorów, łącznie w 65 wspomnieniach. A zaś książka ta ukazała się dzięki inspiracji przede wszystkim prezesaStowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni, kpt. ż. w. dr inż. Andrzeja Królikowskiego, pełniącego zarazem stanowisko dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni, nadto wykładowcy w dwóch gdyńskich uczelniach wyższych – Akademii Morskiej oraz Akademii Marynarki Wojennej. Natomiast organizacji zebrania tychże wspomnień podjął się sekretarz tegoż Stowarzyszenia, rzecz jasna kpt. ż. w. Tomasz Sobieszczański, także „morski”, publicysta i w ogóle działacz na niwie kultury morskiej.

Kim jednakże są autorzy tej książki? To kapitanowie, których służba „na morzu”, czy na lądzie np. w firmach armatorskich u większości dobiegła końca, którzy przeszli już w tzw. emerycki stan spoczynku. W ramach comiesięcznych Stowarzyszeniowych spotkań na „Darze Pomorza” rozmawiają, dyskutują, nie tyle o swych zawodowych przeżyciach, co o współczesnych nie domaganiach w naszej gospodarce morskiej, w jej szkolnictwie, nauce. Mają za sobą wiele doświadczeń, godnych uwagi spostrzeżeń, wartych przez władze zauważenia. Dziewiętnastu spośród nich – zapewne jak na razie tylu – przeszukało swoje szuflady z zapiskami z dawnych lat, gdy dowodzili statkami handlowymi lub jednostkami rybackimi, albo też dokonali opisu „zaległych na duszy” morskich swych przygód doznanych w latach ledwie minionych.

Przy każdym autorze znajduje się jego notka biograficzna. Cóż z tych dziewiętnastu notek wynika? W znakomitej większości ich „droga ku morzu, ku kapitańskim, szlifom” wiodła od ukończenia wpierw Szkoły Jungów Państwowego Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni, potem Państwowych Szkół Morskich – gdyńskiej oraz szczecińskiej. Pokończyli tę edukację – nazwijmy ją marynarską podstawową – we wczesnych latach 50. M.in. autor otwierający „Falami pisane” kapitan Józef Ananicz (rok urodzenia 1928) szczecińską PSM ukończył w 1951, w nim również Romuald Łucyk wespół z Leszkiem Góreckim, w roku 1953 tę PSM kończą kapitanowie Mirosław Proskurnicki,Roman Mazur Michał Choma, też tę szkołę, w tymże roku dyplom ukończenia Państwowej Szkoły Rybołówstwa Morskiego w Szczecinie uzyskuje Jerzy Kotowski. Najstarszym w książce autorem jest kapitan Henryk Wojtkowiak (ur. w 1923 r. w Poznaniu, PSRM w 1946 w Szczecinie), obok niego kapitan Piotr Swinder (ur. w 1927, PSM w Gdyni w 1949 r.).
Najobficiej tom „Falami pisane” swymi pracami wspomnieniowymi zaopatrzyli: Mirosław ProskurnickiEdmund Chrzaniecki (po 12) Juliusz Sędek (7), Tomasz Sobieszczański (5), Michał Choma, Marek Marzec, Leszek Górecki (po 4) . Taki stan „rzeczy pisarskich” owej całej autorskiej „dziewiętnastki” kapitanów dowodzi, że poza zawodowym spełnianiem się na żeglugowych szlakach światowego wszechoceanu, jeszcze wykazali się (i pewnie nadal to czynią) ową „iskrą Bożą”, pozwalającą chwytać za pióro lub siadać przed maszyną do pisania, aby wszystko co ciekawego przeżyli, co mogli uznać za interesujące przygody, z nutką anegdot – w formie pisemnej pozostawić potomnym. I to właśnie w wydaniu książkowym.
Gorąco więc zachęcamy do przeczytania książki „Falami pisane”. Przy czym nie uznaliśmy, by zaistniała potrzeba przeprowadzenia oceny, które z kapitańskich wspomnień zasługują na szczególne wyróżnienie, na lekturę w pierwszej kolejności. Po prostu wszystkie są godne pilnej lektury, bez względu na wiek i płeć Czytelników. Na koniec dodajmy, że książkę niewątpliwie podnoszącą jej walor poznawczy wieńczą: nader obszerny „Słownik terminów morskich, rybackich, żeglarskich, geograficznych, historycznych i wyrażeń potocznych” oraz „Spis statków i innych jednostek”. Obie te pozycje przygotował kpt. ż. w. Tomasz Sobieszczański. Że „Falami pisane” się ukazały jako ich wydawca pięknie gratulujemy Stowarzyszeniu Kapitanów Żeglugi Wielkiej. Z nadzieją, że na tym tomie nie kończy się „fala kapitańskich wspomnień”, że doczekamy się kolejnej ich edycji. Zwłaszcza wiedząc, że szufladowe kapitańskie zasoby jeszcze wcale nie opustoszały…
(ski)
 
Książkę można nabyć w: 

Komentarze