EPITAFIUM DLA PRZYSTANI LOK W EŁKU

0
214
Korespondencja Romana T. Smerczyńskiego
Lilla Weneda: ” nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy”. .
Dziś Mazury płoną wandalizmem budowlnym, zanieczyszczaniem i zatruwaniem lasów. I jeżeli jeszcze gdzieś dostrzegamy, że przyroda skutecznie upomina się o swoje, to ja (oczywiscie subiektywnie !) się cieszę. Rozumiem nostalgię Romana i Bohdana, współczuję im, bo to przecież ich wspomnienia młodych lat, ale po hangarach, a tym bardziej lokowskich płakać nie będę. Z wielką przyjemnością patrzę na przysłaną mi fotografię. Taki obrazek – cieszy moje stare oczy.
Romanie, Bohdanie – wybaczcie i nie gniewajcie się na SSI !
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
————————————————————-
Będąc przejazdem w Ełku, dzisiaj, odwiedziłem cypel, obok Plaży Miejskiej w Ełku, na którym kiedyś, tętniło życie żeglarskie LOK, dawniej LPŻ, na zgliszczach (własnościowych, lecz nie materialnych) dawnych właścicieli, z częściowo Ich sprzętem. Dzisiaj, witała mnie pozostałość po bramie wjazdowej, która zawarta, kilka sezonów temu, wieściła, że jakiś prywatny właściciel nabył, zasiedział, kombinuje inaczej. Dzisiaj, wjechałem swobodnie. Nikt mnie nie zatrzymywał. ,,Żywego Ducha” nie uświadczyłem, tam! Jedynie wystająca podmurówka, wskazywała miejsce, gdzie kiedyś stał HANGAR!!!
obraz nr 1

Komentarze