„Damar” ‘2012.

0
135
Jak zwykle w pierwszej połowie lipca, jak zwykle – na „Damarze” i jak zwykle – w dobrym towarzystwie. No i – tradycyjnie – zahaczyliśmy o festiwal jazzowy w Allinge.
Trasa: Szczecin, Świnoujście, Svaneke, Christianso, Pukavik, Utklippan, Gudhjem, Allinge i do domu.
 
Załoga:
Marek 
– mój przyjaciel od lat studenckich, kuzyn Wawrzek – ochmistrz, kucharz niezrównany i oficer rozrywkowy w jednej osobie, Michał (jak zawsze – mój zastępca, syn Marka), no i ja. Czterech, to w sam raz na taką łódkę.
obraz nr 1

Na Utklippan ucichły hałasy, bo skończyli remont latarni. Pewnie dlatego wróciły foki i, jak dawniej, kłócą się o miejsce na niezamieszkałych wysepkach południowych. Wieczorami nawiedzają też część północną, ale tylko te pojedyncze skałki, oddzielone od „lądu”. Z Utklippan na szczęście wyniosły się kormorany. W ubiegłym roku pojawiły się ich tam całe stada i mewy wyraźnie przegrywały z nimi konkurencję. Mew teraz przybyło, ale taki jazgot, jaki robiły dawniej, jeszcze nie wrócił. Roślinność zubożała – nie wiadomo dlaczego.
Po raz pierwszy wchodziliśmy na Utklippan po zachodzie słońca. Dlatego dopiero w tym roku zauważyliśmy, że na lewych główkach wejściowych (obydwu) nie ma świateł, o których piszą w starszych locjach. Czyli tylko dalekozasięgowe światło białe na latarni i krótkozasięgowe sektorowe, tamże.
obraz nr 2

obraz nr 3

To był prawdopodobnie mój ostatni rejs – w przyszłym roku chcę zacząć duże, pracochłonne i kosztowne przedsięwzięcie, i kiedy skończę (jeżeli skończę), to będę już pewnie za stary na pływanie. Nasz armator funduje „Damarowi” nową banderkę, bo poprzednia jest w strzępach. Pokazuję na starą:
– Rysiu, mogę?
– Możesz.
Zawiśnie nad moim biurkiem… 

Sławomir
 
 
 

 

 

 Za zgodą autora: http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2057&page=0

Komentarze