Selma Expeditions - "Grupa górska" - kpt. Piotr Kużnuiar z 5-cioma śmiałkami - w drodze na szczyt wulkanu Erebus, ok. 3,800 m n.p.m.

"Grupa górska" - kpt. Piotr Kużnuiar z 5-cioma śmiałkami - w drodze na szczyt wulkanu Erebus, ok. 3,800 m n.p.m. 

 

 

Kiedy 17.02.2015 "bladym” świtem okrążyliśmy wyspę Rossa i wpływaliśmy w McMurdo Sound - nad górą Bird słońce przedzierało się przez szczelinę w chmurach tworząc bajeczną, świetlistą kurtynę. Po drugiej stronie zatoki różowiły się góry kontynentu Antarktydy. 

 

Na kursie pojawiło się duże stado orek. Płynęliśmy wolno na ich spotkanie. Dookoła nas dostojnie i niespiesznie pływało ponad 20 osobników. Samce z ogromnymi trójkątami na grzbietach, mniejsze samice z bardziej zaokrąglonymi płetwami i młode. Niektóre zupełnie małe. Widok zapierał dech w piersiach. A do tego ta sceneria – skrząca się, prawie gładka woda, z jednej strony Erebus, a z drugiej góry Antarktydy. Baśniowo! Orki nie wykazywały zainteresowania nami, ale też nie uciekały. Były u siebie. Dały się fotografować z każdej strony, a na koniec chyba całkiem się wyluzowały, bo młodsze osobniki ćwiczyły polowanie „na sucho”, grając w jak to nazwaliśmy „Ice-ball”. Wyrzucały wysoko w powietrze bryły lodu i wyglądało na to, że mają z tego niezłą frajdę. Widziałem też orkę, która popychała głową dużą krę, a inna z kolei pływała stylem „grzbietowym”. Przeżycia z „tańca z orkami” na długo pozostaną w naszej pamięci jako jedna z tych magicznych, niezapomnianych chwil. 

 

 

 

Po spotkaniu z orkami wpłynęliśmy do Backdoor Bay. Wyciągnęliśmy z czeluści forpiku naszą ogromną, nową kotwicę - ogromną, o wadze 90 kg"Łopatę"(pozyskaną dzięki Tomkowi Szewczykowi - serdeczne dzięki) i rzuciliśmy ją - rzecz jasna po uprzednim połączeniu ją z łańcuchem z jachtem (to specjalne wytłumaczenie dla tych dociekliwych złośliwców:). Przed nami wyrastał w górę majestatyczny Erebus - kolejny punkt naszej wyprawy. 

 

 

Stanęliśmy w przepięknie położonej zatoce Back Door Bay. Widoki jak w niebie, błękit sferyczny, 360 stopni. Tylko wyspa Rossa przepięknie odbija się wysokimi szczytami w spokojnej wodzie. Jest niebiańsko spokojnie i bajkowo. Plenery jak do filmu o raju. Odpoczywamy po wydarzeniach poprzednich dni, w tym lodowym sztormie z wiatrem do 65 kn. Na pokładzie pozostali Tomek, Jacek, Leon, Duszan i Damian. Reszta ekipy: Piotr, Wifi, Kris, Krzysiek, Artur i Luby zdecydowała się na zdobywanie Erebusa. Aby przewieźć pontonem na ląd cała ekipę "zdobywców" oraz ich sprzęt i żywność potrzebne były 3 kursy. Za taksówkarza "robił" Damian. "Drużyna zdobywców" ruszyła ciągnąc za sobą pulki (specjalne sanie lodowe) ze sprzętem. W krótkim czasie zniknęli nam z oczu.

 

 

 

Zobaczymy ich ponownie za około 4-5 dni. Na wypadek złych warunków atmosferycznych, gdyby trzeba było ruszyć jacht z miejsca przetransportowaliśmy dodatkowo na brzeg - awaryjne porcje żywności - liofy zapakowane w beczki i przygotowaliśmy na wszelki wypadek - obóz zejściowy dla powracających. Mamy nadzieję, że się nie przyda.

 

Tymczasem na jachcie zamarzła nam woda w zbiornikach, topimy więc lodowcówę. Jest bardzo smaczna. Pijemy herbatę z dobrej wody, przetapiamy śnieg z beczek, zalewamy wodą wszystkie możliwe pojemniki i pieczemy chlebek. Kominek grzeje, na zewnątrz słońce, które nie zachodzi. Odbija się jak piłka od horyzontu i ponownie wznosi w górę. Jest stosunkowo ciepło. Myślami jesteśmy z chłopakami z ataku szczytowego. Teraz Selma jawi im się zapewne jako bezpieczny i komfortowy dom... Wieczór na kotwicy po miesiącu pływania... rozkoszne lenistwo, pomimo licznych obowiązków. 

Obok Selmy przepłynęła lodowa tratwa z bandą pingwinów na pokładzie. Widać, że żeglują na pełnym luzie, żadnych sztormiaków i szelek asekuracyjnych, nawet koła ratunkowego nie mieli...

 

  

Z grupą "Erebusową" utrzymujemy o ustalonych porach kontakt radiowy. Wieczorem zameldowali, że po pierwszym dniu wspinaczki - wszystko u nich OK. Rozłożyli obóz i kładą się spać... Tymczasem Erebus zniknął za chmurami, pada śnieg, jest szaro-buro. Na Selmie mamy ciepło i przytulnie, ale tam na górze pewnie nie jest najmilej... Trzymamy kciuki za chłopaków! Przynajmniej prognozy wiatrowe są niezłe, choć na słońce pewnie trzeba będzie długo czekać. 

 

  

Pozdrawiamy z lodowej krainy -  załoga Selmy - o dwóch twarzach (żeglarze i górale morscy): 

- z pokładu jachtu: Tomek oraz Jacek, Duszan, Damian i Leon oraz 

- z drogi na wierzchołek wulkanu Erebus: Piotr oraz Luby, Kris, Wifi, Krzysiek i Artur.

 

Źródło: Selma Expeditions.com 

Która marka?

Jakiej firmy odzież żeglarską preferujesz? Stosunek ceny do jakości produktu

Która ?

Powrót

Partnerzy

CSB Baatsans.no WakeShock Biszcza Dinghy Atlantic PG Smoki Północy SSI Jerzy Kuliński SSPW Arek Rejs Photography Krzysztof Baranowski Henri Lloyd Polskie Stowarzyszenie Klasy 505 Pod Omegą Polski Klub Morski Ocean TEAM Krzysztof Baranowski Morka Karol Jabłoński Polacy Dookoła Świata Selden Mast Navicula Marynistyka POZMiW My Sailing Mazurscy Sternicy Warmia i Mazury Puchar Polski Jachtów Kabinowych Jacht Film Eco Marine Power AlmaPress SOLOVELA.NET Oficyna Morska Tour de Fun SailForum Milka Jung BRJ Design WFoil Group ODYSEA Władka Wagnera Dansk Sejlunion Marine Insight Sunreef Yachts Bliski Caraibic Jachtklub Elbląg Pogodynka.pl WaveINN Zew Oceanu Aero Vaerft SailBookArnia Navslide Morskie Widziadła - Elba, Korsyka, Sardynia – rejs gentelmenów PSKite Studio Borlenghi Ocean Sails Porty 24 International Moth Team Klimatyzacja ZOZŻ Rumszewicz Sailing Navinord ServiolaBcn
FB
Rejsy
Twitter
powrót