Arek Rejs – Sezon „Targi 2016” rozpoczęty!

0
419

No tak, znowu o targach. Takie życie, albo targi, albo testy, albo wyścigi i tak w koło, ale nie napisać nic o Boot Dusseldorf? To się nie godzi! Mus jest podzielić się wrażeniami z największej europejskiej wystawy jachtowej organizowanej w halach. Tym bardziej, że targi w Dusseldorfie są często uznawane za barometr, pokazujący zainteresowanie klientów rynkiem jachtowym w rozpoczynającym się roku.

 

Dane liczbowe i wypowiedzi wystawców, niezależnie od panującej na rynku sytuacji, zawsze pokazują wzrost zainteresowania i zadowolenie klientów i wystawców. „Najważniejsze, aby te minusy nie przesłaniały nam plusów”;) Według opublikowanych przez targi danych liczbowych, targi w tym roku odwiedziło 247 000 gości z 52 krajów, co oznacza 2,8% wzrost zainteresowania. W zeszłym roku na targi przyjechało 240 200 gości, ale za to aż z 60 krajów. W tym roku w Dusseldorfie przybyło także wystawców, z 1 741 w minionym roku liczba wzrosła do 1 800 w tym roku. Podobno liczby nie kłamią, ale ja nigdy nie byłem dobry z matematyki.
Moją przygodę z targami w Dusseldorfie zacząłem już po tym jak wielki kryzys powalił na kolana wiele stoczniowych potęg. Dlatego nie mogę powiedzieć, że Boot wróciło do kondycji sprzed krachu, ale mimo, że nie do końca wierzę liczbom, to widzę jak targi wracają do formy. Rzeczywiście, z roku na rok kurczą się rozmiary „terenów zieleni” w halach i z roku na rok robi się coraz ciaśniej i coraz trudniej przebić się na drugi koniec hali. To, co jeszcze bardziej cieszy to coraz mocniejsza pozycja naszych stoczni, które już są postrzegane nie tylko jako podwykonawcy, ale równi konkurenci dla najbardziej uznanych marek.
W tym roku stoisko stoczni Galeon zajmowało centralną pozycję na hali 6. Galeon stał wśród Sunseekerów, Azimutów, Princess, Ferretti i innych wielkich. Co więcej, jacht Galeon 500 Fly zdobył nagrodę European Powerboat of the Year w kategorii jachtów długości powyżej 45 stóp. Po raz pierwszy w historii polska marka została laureatem tej nagrody. Szkoda, że Galeonowi chyba zabrakło wiary w zwycięstwo albo zbojkotowali „opcję niemiecką”;) i nikt ze stoczni nie pojawił się na gali wręczenia nagród, która odbyła się pierwszego wieczora targów. Mam nadzieję, że w przypadku ewentualnego wyróżnienia nagrodą Best of Boats, będziemy mieli przyjemność gościć w Berlinie przedstawiciela stoczni.

 

 

Do nagrody nominowane też był dwa inne polskie jachty żaglowe: Maxus 26 w kategorii Family Cruiser i budowany przez Delphię, Maxi 1200 w kategorii Luxury Cruiser. Żaglówki, niestety nie miały tyle szczęścia i musiały zadowolić się tylko nominacjami, ale nagrody to nie wszystko. Delphia zaprezentowała pierwszy jacht motorowy ze swojej nowej linii Voyage, Escape lub Nautika (zależy gdzie będzie sprzedawana) 1150 V. W końcu prawdziwy jacht motorowy, a nie próba połączenia żaglówki z kadłubem motorówki. Jacht już nie wrócił do Polski, został w Niemczech i będzie go można wyczarterować w Berlinie, w Yachtcharter Palme. 11 metrów łódki z 2 dużymi kabinami i każda z własną toaletą i prysznicem. W końcu, też z łóżkiem słonecznym w kokpicie i dużym salonem na poziomie kokpitu. Prawdziwa rewolucja w linii motorowych łodzi Delphii.

 

 

Skoro wspominam o wygospodarowaniu miejsca na jachcie, to muszę wymienić nowego Frauschera 1414 Demon. Wprawdzie jacht nie polski i nawet nie u nas robiony, ale ponownie, Frauscher podbija moje serce. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć tę łódź na żywo. Rzeczywiście, to kawał łódki, bo stojący przy niej Mirage wyglądał jak tender, ale to ciągle otwarty, sportowy Frauscher, trzymający linię pozostałych łódek stoczni. We wnętrzu, ogromna kabina, wysokość stania we wszystkich pomieszczeniach. Coś pięknego!

 

 

Jeszcze na chwilę wrócę do polskich jachtów. Parker zaprezentował nowego 690 DC i wędkarskiego 770. Stocznie grupy Beneteau i Brunswick już wymieniają Parker Boats jako jednego ze swoich głównych konkurentów, a ten jeszcze im ładuje 2 premiery na największych targach w Europie. Wiadomo, że pod względem rozmiarów imperium Parker jeszcze nie ma szans z Jeanneau, Beneteau i Quicksilverem, ale dobrze, że ich podgryza i mobilizuje do działania. Przynajmniej coś się dzieje.

 

 

Zupełnie innym polskim produktem obleganym na targach był houseboat budowany przez firmę Nomadream z Łodzi. Firma przez lata specjalizowała się w budowie domków letniskowych, aż pewnego dnia postanowiła te domki przenieść na wodę, co jej na razie bardzo dobrze wychodzi, bo aby wejść na pokład trzeba było odstać swoje w dosyć długiej kolejce.

 

 

Gdybym chciał wymienić tu wszystkie interesujące łodzie zaprezentowane w Dusseldorfie, pewnie musiałbym pisać tu do jutra albo i dłużej, a wcale mi się nie chce. Wspomnę jeszcze tylko o stoisku Bavarii, która w Dusseldorfie zrobiła prezentację siły i zajęła swoimi jachtami ponad połowę hali 17. Ciekawe, co za rok zrobi Hanse? Czy odpowiedzą na wyzwanie krajan?

 

 

No i jeszcze, nie mogę wspomnieć o, także budowanych w Polsce, świetnych Axoparach i XO. Axopar zaprezentował swoją nową 24, zaś XO nową 360. Nie miałem jeszcze okazji pływać łodziami XO, a do Axoparów jakoś nie byłem do końca przekonany. Obawiałem się ich bardzo niskich burt. Do czasu. W Cannes popływałem Axoparem 28. Best for Fun bez najmniejszych wątpliwości! Czekam na testy XO i kolejnych Axoparów, mam nadzieję, że już wkrótce to nastąpi.

 

 

Według informacji ze strony targów podobno rośnie zainteresowanie jachtami żaglowymi. Czy to prawda? Z tego co mi obiło się o uszy, to chyba lekka ściema. Wystarczy spojrzeć na ilość premier jachtów żaglowych i motorowych. Większość przedstawicieli stoczni zgodnie twierdzi, że stajemy się coraz bardziej leniwi i mamy coraz mniej czasu. Jest duże zainteresowanie jachtami żaglowymi, ale tymi największymi, gdzie większość roboty odwala wynajęty skipper z załogą. Mniejszymi jachtami żaglowymi chyba głównie interesują się czarterownie, co też cieszy, bo wzrośnie konkurencyjność ofert, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nagle więźniowie tabletów i smartfonów zapałali chęcią szarpania lin i kręcenia kołem. Oczywiście, na stoiskach jachtów żaglowych było tłoczno, ale jednak wydaje mi się, że ciągle nie były tak oblegane jak łodzie motorowe.
Podobnie jak rok temu i 2 lata temu, targi w Dusseldorfie spędziłem w biegu i ponownie, tak naprawdę nie miałem czasu, aby obejrzeć większość łódek, które wydawały mi się interesujące. Całkowicie ominąłem stoiska Jeanneau, Prestige, Beneteau, ale odpuściłem je sobie, bo już za 2 miesiące będę miał okazję popływać ich najnowszymi jednostkami na organizowanych przez stocznie testach. Co roku obiecuję sobie, że w następnym roku to się zmieni i przyjadę na dłużej, żeby na spokojnie obejść całe targi. Kończy się jak zawsze, na biegu od stoiska do stoiska. Nie odpuściłem sobie natomiast tradycyjnej yakisoby z chłopakami z Dobrych Jachtów i Żagli w koreańskiej knajpie na Oststrasse i altbeera w Pootzke na starym mieście, a przy okazji, w drodze powrotnej nie mogłem odmówić wizyty u „Szefca”, gdzie zupełnie przypadkiem spotkały się głowy polskiego przemysłu jachtowego.  
W przyszłym roku to się zmieni, bo tradycja się wzbogaca;) Targi zaczynają się 21 stycznia i potrwają do 29 stycznia 2017, przyjadę 20.
Na szczęście, w tym roku udało mi się znaleźć chwilę, aby odwiedzić prawie wszystkie stoiska jachtów nagrodzonych i nominowanych do nagrody Best of Boats Award. Na pierwszym tegorocznym spotkaniu, wszyscy koledzy z jury BOBa, byliśmy ogromnie zaskoczeni liczbą jednostek, które postanowiły się pochwalić wręczaną przez nas nagrodą. Bardzo dziękujemy!

 

 

Zdjęcia: moje i Messe Düsseldorf GmbH

Komentarze