Arek Rejs – No i zaczęło się, nowy sezon testowy, rozpoczęty!

0
273

 

Jak co roku, już zgodnie z tradycją, kolejny sezon testowy rozpoczęły marki Jeanneau i Prestige. Podobnie jak w ubiegłych latach, testowy tydzień zorganizowany został w Cannes i podobnie jak poprzednio, pogoda została chyba solidnie opłacona, bo mieliśmy doskonałe warunki do przetestowania wszystkich podstawionych nowości.

 

W tym roku do dyspozycji dziennikarzy Jeanneau udostępniła 3 jachty żaglowe i 7 jednostek motorowych: Jeanneau 54, Sun Odyssey 419, Sun Odyssey 519, Cap Camarat 7.5 WA, Cap Camarat 10.5 WA, Merry Fischer 795, Leader 36, dwie wersje jachtu Leader 46 z napędem „Z” i IPS i Prestige 550. Mój rozkład zajęć przewidywał jedynie testy jachtów motorowych, które mogą być kandydatami do kolejnej edycji nagrody Best of Boats Award 2016.
Z listy testowanych w tym roku łodzi wykreśliłem mniejszego Cap Camarata i Leadera 36, które testowałem niemal dokładnie rok temu. Jeanneau Leader 36 zdobył w ostatniej edycji Best of Boats najwyższą nagrodę w kategorii Best for Family. Czy jego młodszy, chociaż większy brat również powalczy o nagrodę? O tym dowiemy się za kilka miesięcy przy ogłoszeniu nominacji.
Premierowym jachtem, który Jeanneau stara się promować był nowy Cap Camarat 10.5 WA. Była to łódź, którą testowałem jako pierwszą, zaraz po przyjeździe.

 

Cap Camaraty będą dla mnie zawsze świetnymi, szybkimi, sprawnymi, trochę sportowymi łódkami na dzienną lub weekendową wyprawę. Zawsze bardzo dobrze wspominam podróże po Zatoce Gdańskiej z załogą Dobrych Jachtów podczas corocznej, organizowanej przez nich imprezy Jeanneau Randez Vous. Na małym CC pływaliśmy już w naprawdę extremalnych warunkach i poza tym, że egzemplarz, który znajduje się na wyposażeniu naszego przedstawiciela stoczni lubi sobie czasem kawitować, to nigdy nas nie zawiódł i śmigał, że HEJ! Falom się nie kłaniał. Kiedy zobaczyłem ogromnego, ponad 10-metrowego CC, już straciłem do niego serce. Niby ciągle Cap Camarat, ale jak dla mnie to troszkę za „tłusty”. CC 10.5 WA napędzany był dwoma Yamahami po 350 KM każdy. Yamaha wpakowała na nowego CC chyba wszystko, co dostępne jest w ich katalogu. Najbardziej spodobała mi się funkcja indywidualnego ustawienia oporu kierownicy. W zależności od naszych upodobań, możemy ustawić sobie, że przy większej prędkości kierownica będzie chodziła znacznie ciężej niż przy mniejszych. Możemy też ustawić ile obrotów kierownicy potrzebujemy do pełnego skrętu. Jest też trim assistant i możliwość zmiany obrotów silnika za pomocą przycisków na manetce. To tylko niektóre funkcje z długiej listy urządzeń zamontowanych na CC przez Yamahę, ale miało być o łódce nie gadżetach z Japonii. Nowy Cap Camarat to już nie mała, zwinna łódka do zabawy na wodzie, to już kawał łajby, która powoli staje się konkurencją Leadera.

 

Jest tu kanapa na rufie, barek z grillem, uchwyty na wędki, pokład słoneczny na dziobie i ogromna przestrzeń mieszkalna z dwoma dwuosobowymi kabinami, toaletą z prysznicem, kambuzem i salonem. Jest tu właściwie wszystko, czego możemy potrzebować na jachcie motorowym, ale jakoś nie znalazłem w nim duszy pozostałych CC. Łatwo rozpędziliśmy to monstrum do maksymalnej prędkości 47 węzłów, ale mimo takiej prędkości, miałem wrażenie trochę ociężałej łodzi, nie jest ona tak zwrotna, jakbym oczekiwał od sportowo-rodzinnego jachtu. Co bardzo mi się podobało, to kabina mieszkalna. Zejście jest może nienajwygodniejsze, ale wnętrza robią wrażenie swoją przestronnością. Jest naprawdę dobrze. Szkoda, że poza kabiną, gadżetami Yamahy i prędkością maksymalną, nowy CC nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. Może potrzebuję popływać nim dłużej, może bez tych gadżetów?

 

Następnym jachtem na mojej liście był Prestige 550. Nie jest to nowa jednostka, ale stocznia przeniosła na ten jacht wystrój wnętrz znany z największych jachtów Prestige, z linii Yachts Division. Moje pływanie zostało przeniesione na kolejny dzień, a tego wieczoru wypłynęliśmy na wieczorne fot pstrykanie. Tej atrakcji nie było w oryginalnym planie, więc miałem relaksującą wycieczkę po długim dniu podróży.
Prestige 550 zaczął mój drugi dzień testów. Zawsze lubiłem ten jacht, a nowy design wnętrz jeszcze poprawił wrażenia. Kabina armatora na śródokręciu, z osobną klatką schodową nie ma sobie równych w tej klasie i rozmiarze. Projekt kabin ma już kilka lat, ale ciągle zaskakuje. Pływało się, jak zawsze, doskonale. Wygodny i przyjemny w manewrowaniu, a przy tym i nie leniwy.

 

Z największego, dostępnego na testach jachtu, po powrocie do portu przesiadłem się na  Merry Fischer 795, najmniejszą łódkę na imprezie w Cannes. Najnowszy MF, to pierwsza w tej linii jednostka, która ma być więcej Merry, a mniej Fischer. Stocznia chce, aby nowe Merry Fischery stały się bardziej jednostkami do rodzinnego wypoczynku, niż łódkami wędkarskimi. Zapotrzebowanie wędkarzy na łódki specjalistyczne ma zapewnić linia Marlin. Rzadko się zdarza, aby kolejny Merry Fischer był nieudaną jednostką. Tak też jest i tym razem, nowy MF 795 ma tylko jedną niewielką wadę, trochę małe łóżko w kabinie dziobowej. Poza tym, świetna zabawka. 

 

Testowy egzemplarz na rufie miał zapiętą 200-konną Yamahę. Rozpędziliśmy się do 32 węzłów. Lekka, zwrotna, bezpieczna i wygodna. Może nie miss mariny, bo klasyczna linia MF, ale gwarancja świetnego pływania i udanego weekendu na wodzie. Kolejny udany Merry Fischer. Może wędkarze będą lekko zasmuceni wiadomością, że Merry już nie będzie Fischer, ale myślę, że nadal nie będzie najmniejszych problemów z udanymi połowami z pokładu tych jednostek.

 

Na zakończenie testowej imprezy z Jeanneau pozostały mi dwa jachty Leader 46 w wersji z napędem IPS i tradycyjną „Z-etką”. Na IPS wpakowało się jeszcze 7 osób. 2 x 435 KM rozpędziło Leadera do prędkości 33,5 węzła. Kiedy wsiadłem na Leadera z „Z”, okazało się, że na pokładzie znowu jest komplet, 9 sztuk! A silniki 2 x 370 KM. Ciężej, a przy tym silniki o 130 KM słabsze. Co się okazało? Prędkość max na „Z” wyniosła 31,9 węzła, jedynie 1,5 węzła mniej niż z mocniejszymi silnikami z IPS! Przy tym samo pływanie z „Z-etką” jakoś bardziej mi się podobało, było bardziej sportowe, dynamiczniejsze. Sam się zdziwiłem, ale takie miałem wrażenia podczas pływania. 

 
 

Poza doskonałym pływaniem, nowy Leader 46 robi też wrażenie zastosowanymi rozwiązaniami, jak grill na platformie kąpielowej, składany stół w kokpicie, który staje się łóżkiem słonecznym, połączenie salonu z kokpitem, dwie kuchnie, każda kabina z własną toaletą. Kolejny godny polecenia Leader.
Testy w Cannes zakończyła lekko nudna konferencja prasowa i znacznie mniej nudny poczęstunek tuż po niej. W tym roku miałem pecha, nudna konferencja wydłużyła się tak bardzo, że udało mi się ściągnąć tylko chyba ze 4 kieliszki rose i musiałem pędzić na ostatni pociąg do Niceii. Pozostanie do końca wieczoru groziło utratą szansy na powrót do domu, bo jak to często bywa, na następny dzień we Francji zaplanowano strajk generalny. Na szczęście, do Niceii dotarłem przed strajkiem i szczęśliwie zdążyłem na końcówkę pierwszego dnia targów Motor Show w Poznaniu.

Za zgodą: http://arekrejs.blogspot.com 

Komentarze